Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

10.02.2011r.

Jedna z naszych wolontariuszek wielokrotnie mijała rodzinę kotów zamieszkującą jeden z ogrodów w Dopiewcu. Myślała, że koty są czyjeś, ale ostatnio zaniepokoił ją ich stan. W asyście drugiej wolontariuszki postanowiła bliżej przyjrzeć się kotom. Okazało się , ze koty zamieszkują pewien ogród, ale właściciele tej działki wypierają się kotów, mówią, że owszem, jedna Pani je dokarmia, ale nie mogą zrozumieć dlaczego na ich ogrodzie. Koty maja miski, a w miskach…chleb namaczany wodą z mlekiem. Kotów jest minimum 6. W tym jeden w bardzo złym stanie wymagający hospitalizacji. Ma wielki łysy plac na karku, a skóra jest mocno zaogniona, uszy zakrwawione, oczy zaropiałe, koci katar pełną gębą, plus pewnie jeszcze jakaś choroba lub uraz mechaniczny. Kot ledwo żyje. Wolontariuszki podjęły próbę łapania kotów, gdy nagle nadbiegł syn tych ludzi z kolegami i rzucili w koty ziemią. Koty oczywiście dały dyla i tyle je widziałyśmy.
Nasza wolontariuszka wróciła tam popołudniu z nadzieją, że złapie chorowitka. Koty były, ale chorego nie  Po kuszeniu smakołykami udało się odłowić jednego, najodważniejszego. Po natychmiastowej wizycie u weta okazało się, żę kicia ma koci katar. Czeko, bo takie dostała imię, ze względu na to, że w domu są już koty, na czas rekonwalescencji zamieszka w piwnicy naszej wolontariuszki. Kicia jest przesympatyczna u weta, głaskana mruczała w niebogłosy, łasiła się jak szalona. W piwnicy zaszyła się w najciemniejszy kąt i nie chciała wyjść. Biedna boi się, tam była z mamą, teraz jest sama, na obcym terenie. Ma około 6 miesięcy, gdy już wyzdrowieje będziemy szukali jej domu.

>>Więcej o CZEKO