Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Dziękujemy

Zabiedzony Maxim (3)10 marca 2017 r.

Wielu ludzi rezygnuje z adopcji psa z naszej fundacji, ponieważ zniechęca ich prowadzony przez nas proces adopcyjny. Wymagamy wypełnienia niezobowiązującej ankiety, minimum jednego spotkania z psem w miejscu jego aktualnego pobytu, odbywamy wizytę przedadopcyjną i na koniec zapraszamy po samodzielny odbiór psa. Dla niektórych to za dużo, tym bardziej, że zaznaczamy również, że zależy nam na utrzymaniu kontaktu z domem stałym również po adopcji. Po co? Żeby wiedzieć, czy wszystko dobrze się układa, czy pies i jego nowa rodzina są ze sobą szczęśliwi, czy nikomu nie dzieje się krzywda. Szanując prywatność nowych opiekunów chcemy mieć jakąkolwiek wiedzę na temat naszych byłych podopiecznych, w miarę naszych możliwości staramy się również pomagać w przypadku, gdy wystąpią jakieś problemy z zachowaniem lub zdrowiem adoptowanych od nas psów. Wszystko po to, aby mieć pewność, że podjęliśmy słuszną decyzję wydając psa do adopcji, że jest to jego miejsce na ziemi, z którego nie zostanie już oddany. Jeśli jednak miałby zostać oddany, bo nowi właściciele nie są w stanie lub nie chcą już dłużej zajmować się psem, to powinien zostać oddany tylko i wyłącznie naszej fundacji. Mimo starannie prowadzonego naszym zdaniem procesu i tak nie zawsze odnosimy sukces. Wydanie psa do adopcji nie jest zadaniem łatwym, wiąże się z ogromnym zaufaniem i powierzeniem żyjącej istoty nowo poznanym ludziom.

W przypadku Maxima wszystko przebiegało tak, jak powinno. Został adoptowany po normalnie przeprowadzonym procesie adopcyjnym, miał wieść dobre życie u boku swojej nowej, troskliwej opiekunki. Co spowodowało, że stało się inaczej i w lutym tego roku musieliśmy odebrać Maxima interwencyjnie? Właściwie nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Właścicielka początkowo pozostawała z nami w kontakcie, zapewniając, że wszystko jest dobrze, że radzi sobie z Maximem i nie potrzebuje naszej pomocy. Udało nam się umówić na wizytę poadopcyjną, podczas której stwierdziliśmy, że jednak nie wszystko jest w porządku. Maxim wbrew umowie nie został wykastrowany, a na jego tylnej nodze powstała duża narośl. Właścicielka zapewniała, że pies jest pod opieką weterynarza i zostaną wykonane niezbędne czynności. Tak się nie stało, Pani zaczęła unikać z nami kontaktu, nie wywiązała się z obietnic, a do nas zaczęły docierać coraz bardziej niepokojące sygnały o sytuacji Maxima. Z właścicielką próbowaliśmy skontaktować się na wielu płaszczyznach. Brak kontaktu zmusił nas do udania się na miejsce w asyście patrolu policji i odebrania Maxima w trybie interwencji. Wrócił pod naszą opiekę, niezwłocznie trafił do kliniki, gdzie zapewniono mu pomoc medyczną. W jakim stanie go zabraliśmy widać bardzo dobrze na zdjęciach – Maxim był zagłodzony, odwodniony, na skórze widoczne były wyłysienia, narośl na nodze znacznie urosła i pękła, miał też guzy na jądrach i na pęcherzu. Obecnie pomalutku zaczyna dochodzić do siebie, jest też po operacji wycięcia guzów.

Cała sytuacja nie jest dla nas powodem do dumy. Nie chwalimy się, że dzielnie odebraliśmy psa „złemu” człowiekowi. Przeraża nas to, że do takiej sytuacji w ogóle doszło i mamy nadzieję, że był to pierwszy i ostatni raz. Mamy też nadzieję, że ten przypadek pozwoli zrozumieć do czego służy proces adopcyjny, ankiety, spotkania przed i po adopcji. Bez tego, podobnych sytuacji byłoby o wiele więcej, a cała nasza praca nie miałaby najmniejszego sensu.

Dla Maxima szukamy troskliwego domu tymczasowego, w którym będzie mógł nie tylko fizycznie, ale też psychicznie dojść do siebie. Prosimy o powstrzymanie się przed komentarzami w stronę właścicielki. Złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i sprawa jest w toku. Na ten moment najważniejszy jest dla nas Maxim i znalezienie dla niego miejsca, w którym będzie bezpieczny i otoczony troskliwą opieką.