Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Dziękujemy

rozal8 maja 2017 r.

27 kwietnia pisałam długiego posta o odłowionym dzikim kocurze, którego chciano zabić bo atakował okoliczne koty i obsikiwał okna. Pamiętacie? Złapany w klatkę łapkę dał nam się poznać jako wyjątkowo wściekły, dziki diabeł. Pierwszą dobę w klatce wystawowej spędził wspinając się po ściankach i suficie i przeczesując pazurami grzywki wszystkich, którzy odważyli się schylić w pobliżu. Oczywiście towarzyszyły temu wściekłe syki i dźwięki z piekła rodem, typowe „hhhhhhhhh” i „psssssss” i jeszcze „grrrrrrrrrr”.
Raz nawet zabrałam go do lekarza na kontrolę po kastracji, ale przez kraty transportera tak się rzucał z pazurzyskami, że Panie weterynarz solidarnie odmówiły włożenia ręki do transportera (też bym nie włożyła!). No więc kwietniowym postem szukałyśmy kotu nowego miejsca na wypuszczenie po kastracji.

Fakt, że mimochodem, gdzieś tam wtrąciłam w kwietniowym tekście o tym, że nasza zaklinaczka kotów Michalina zdołała go raz pogłaskać, ale nikt w to nie wierzył i ta przypowieść traktowana była na równi z tymi, że gdzieś tam, ktoś tam widział kręgi w zbożu po lądowaniu ufo.

W między czasie, wolontariuszki nazwały kota Różal. Dlaczego? Kot jest zaprawiony w walce, inne koty w okolicy lał, nas lał, weterynarzy lał – uliczny wojownik. Uszy ma pogniecione od walk, wyglądają jak tzw. kalafiory zapaśników. Michalina jednak utrzymywała, że kot ma gołębie serce, więc imię Różal wydawało nam się być idealne, bo znany zawodnik MMA Marcin Różal Różalski ma aparycję i zachowanie zbója, a w środku do rany przyłóż.

Ale wracając do sedna… my tu szukamy miejscówki na zwrócenie dzikiemu Różalowi wolności, a Michalina, codziennie, pomalutku zacieśniała więzi z czarnym skurczybykiem. No i dziś, ku wielkiemu zaskoczeniu wszystkich fundacyjnych kociarzy, spakowała go (rękami!!!) do transporterka i zwiozła do lekarza na przegląd, bo biedny kotek ma takie biedne uszka!

I zobaczcie ten film !!! Co ona z tym kotem zrobiła !!!

>> KLIK <<

Panie weterynarz do teraz zbierają szczęki z podłogi.
Ja obstawiam, że Michalina wypuściła Różala gdzieś za rogiem i na jego miejsce zgarnęła innego czarnucha, uszy mu zwinęła i udaje, że to ten sam.;)

A tak na poważnie, to kurka wodna, jak wiele może zdziałać odrobina serducha!

Niestety, u Różala test na FIV wyszedł dodatnio. Oznacza to, że już na 100% nie możemy go wypuścić na wolność. Szukamy dla Różala domu stałego lub na razie tymczasowego, bez innych kotów, lub z kotkami chorymi na FIV. FIV to wirus niedoboru immunologicznego u kotów – taki trochę ludzki HIV. Kot z FIV może żyć w zdrowiu wiele lat. Nie należy się FIVa bać.

Różal ma 5 lat. Jest wykastrowany. Jest miziakiem.:)

Dowiedz się więcej o Różalu >>