Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

joko kotka ze zdeformowana glowa (4)29 czerwca 2017 r.

Uwaga! W poście zostały umieszczone drastyczne zdjęcia.

23 czerwca na grupie Zaginione/Znalezione pojawił się post, że na cmentarzu na Bluszczowej w Poznaniu znajduje się kot w masakrycznym stanie. Dodatkowo otrzymałyśmy również prywatną wiadomość z przerażającym zdjęciem – głowa wyraźnie zdeformowana i nos tak zapchany, że aż był z niego widoczny wyciek. Znamy koty z tego cmentarza, kastrowałyśmy je. Ten ze zgłoszenia miał przycięte ucho, co oznacza, że być może był już wcześniej pod naszą opieką. Mimo wypełnionej kociarni po brzegi i braku funduszy podjęłyśmy szybko decyzję, że weźmiemy go pod swoją opiekę. Jak się później okazało – jest to kotka, którą nazwaliśmy Joko.

W niedzielę osoba, która ją zgłaszała próbowała ją złapać – niestety, nie udało się. Kotka kręciła się wokół łapki, ale nie była zainteresowana jedzeniem. Pod wieczór próbę podjęła nasza wolontariuszka Michalina wraz z Kasią, doświadczoną działaczką. Dziewczyny już wcześniej łapały na sterylizację koty z Bluszczowej. Kiedy przyjechały na miejsce szybko zlokalizowały kotkę. Na żywo wyglądała jeszcze gorzej niż na zdjęciach. Klatki zostały nastawione. Kotka siedziała w ich pobliżu, ale nie była zainteresowana kocim jedzeniem. W takich przypadkach świetnie sprawdza się tuńczyk z puszki, który ma intensywny zapach. Zwykłe jedzenie zostało zastąpione kawałkami tuńczyka – to był strzał w 10! Jak tylko przynęta została nastawiona i dziewczyny oddaliły się – nie minęło nawet 10 minut – kotka weszła do klatki.

Było już dosyć późno, ale bez wątpienia Joko potrzebowała szybkiej pomocy. Została zawieziona do kliniki na Mieszka. Na miejscu z bliska mogliśmy przyjrzeć się jak wygląda. Nos cały zapchany, kotka charcząca, a jej głowa dosłownie kwadratowa! Takiego przypadku jeszcze nie widziałyśmy. Kotka miała zupełnie zdeformowaną głowę. Zrobiono RTG i pobrano próbkę do analizy. Okazało się, że nie ma żadnego złamania, lecz w guzie znajduje się sporo ropy, co być może spowodowało zakażenie bakteryjne. Została podjęta decyzja, że kotka trafi w niedzielę na stół by ropa została odciągnięta (zdjęcie). Konieczne było również założenia drenu na głowie, aby ropa swobodnie uchodziła z guza. Operacja na szczęście poszła sprawnie.

Kotka miała wstępnie przebywać 2-3 dni w szpitaliku. Wstępne koszty były ustalone w okolicach 1000 zł (zdjęcie), jednak już teraz wiemy, że będą one znacznie większe. Joko nadal przebywa w szpitalu, a doba hospitalizacji to ok. 120 zł. Po wyjściu ze szpitala na pewno będą potrzebne wizyty kontrolne, być może jakieś dodatkowe badania i i leki. Joko jest dziką kotką, której w pojedynkę ciężko byłoby czyścić dren – przy jej obsłudze potrzebne są dwie osoby. Dopóki wyciek z drenu jest ropny – nie jest on jeszcze ściągany. Kotka ma też zakraplane oczy. Joko na szczęście czuje się całkiem nieźle. Niebawem czeka ją ściąganie szwów. Apetyt jej dopisuje. Nie wiemy jednak kiedy będzie mogła wyjść. Mamy nadzieję, że szybko to nastąpi.

Mamy świadomość, że pomoc dla niej będzie kosztowna, dlatego bardzo prosimy o wsparcie. Każda złotówka będzie na wagę złota. Jak tylko będziemy mieć aktywną zbiórkę – udostępnimy ją tutaj. Na razie będziemy wdzięczne za wpłaty bezpośrednio na konto.

Fundacja „Głosem Zwierząt”
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW

Tytuł: Joko