Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

wypadnieta prostnica - porod na wolnosci (1)19 czerwca 2017 r.

Jak kotki radzą sobie z porodem na wolności, czyli kotka Lisówka z martwym płodem i wypadniętą prostnicą.

W piątek wieczorem otrzymaliśmy zgłoszenie, że w podpoznańskiej miejscowości Lisówki widywana jest wyraźnie cierpiąca kotka. Z relacji osoby zgłaszającej wynikało, że z odbytu wystaje jej coś czerwonego, grubego i długiego na około 5-8 cm. Pani opowiadała, że kotka siedzi skulona, chodzi niemal na szczytach łapek i wykonuje dziwne ruchy jakby miała skurcze mięśni. Wypróżniła się prawie samą wodą. Niestety wówczas zgłaszającej nie udało się do niej podejść.

Gdy tylko odczytaliśmy maila, postanowiliśmy pojechać na miejsce, aby odnaleźć tę bidulkę. Po rozmowach z mieszkańcami stało się jasne, że kotka w tym stanie chodzi już od tygodnia. Zostały nastawione klatki łapki, ale ona się nie pojawiła. Okazało się jednak, że jest w tym miejscu sporo innych kotów – w tym jedna na pewno ciężarna. Nasza kotka z wystającym odbytem się nie złapała, ale za to klatką zainteresowały się dwie inne kotki. Nie było sensu ich wypuszczać – zostaną wykastrowane, bo pewnie prędzej czy później i one byłyby kotne. Zostawiliśmy numer telefonu do pani, która mieszkała na posesji, przy której kręciła się kotka i mieliśmy nadzieję, że uda się ją szybko złapać.

W niedzielę otrzymaliśmy telefon, że udało się! Kotka została złapana! Nie miała w sobie nic a nic z dzikości. W transporterze płakała jak dziecko, jakby ją coś bolało – to nie było zwykłe miauczenie przerażonego kota. Zawieźliśmy ją do kociarni, ale gdy na miejscu zobaczyliśmy z bliska jak to wygląda – podjęliśmy decyzję, że musi jak najszybciej jechać do weterynarza.

Po wstępnych oględzinach padło podejrzenie, że jest to po prostu wypadnięcie prostnicy spowodowane np. mocnym parciem. Kotka trafiła na stół. Okazało się, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Prostnica wypadła, owszem, ale prawdopodobnie przez to, że zaczął się u niej poród. Możliwe, że pani, która widziała ją tydzień temu, widziała wystający martwy płód. Poród u naszej Lisówki nie poszedł sprawnie. Co więcej badanie wykazało, że kotka ma w sobie nadal 2 płody – jeden jeszcze wciąż żywy – drugi już martwy. Trzeba było ją otworzyć. Jeden maluszek był na tyle żywotny, że ostatecznie będzie dostawiony do mamy. Lisówce została usunięta macica i wykonany zabieg dzięki, dzięki któremu prostnica nie jest już na wierzchu.

Mamy nadzieję, że ta historia będzie miała szczęśliwy finał. Mogła się jednak skończyć inaczej. Mogła wdać się martwica. Dodatkowo kotka chodziła z martwym płodem w środku. Co najmniej od tygodnia, jeśli nie dłużej, żyła w strasznym bólu i cierpieniu. Nie każdy poród dla kotki żyjącej na wolności kończy się szczęśliwie – tutaj jest idealny przykład. Całe szczęście, że otrzymała pomoc i że ktoś ją do nas ostatecznie zgłosił. Ciekawi jesteśmy ilu ludzi ją widziało w tym stanie i nie zrobiło absolutnie nic, aby jej pomóc, bo przecież „kot sobie poradzi”.

Pamiętajcie o kastracji. Kotka nie musi się okocić. Małe kotki są urocze, ale nie wszystkie zaznają szczęśliwego życia na wolności – zwykły koci katar może się dla nich skończyć tragicznie – tak jak w przypadku naszych maluchów z Kiekrza. Jednemu z nich trzeba było usunąć oczko. Nie raz znajdowaliśmy martwe kociaki w różnych miejscach: w piwnicy, w budkach kocich, a nawet na prywatnych posesjach na działkach. Koty na wolności same sobie wcale tak dobrze nie radzą. Jeśli widzicie, że jakiś kot/zwierzę potrzebuje pomocy – reagujcie. Macie na swoim terenie bezdomne, niewykastrowane koty – zgłoście to. Fundacje starają się pomóc jak tylko są w stanie. Mogą udostępnić klatki łapki, miejsce dla zwierzaka na czas rekonwalescencji, kierują do odpowiedniego weterynarza, u którego można wykonać kastrację w ramach miejskiego programu bez ponoszenia kosztów. Kastrujcie swoje koty i te „niczyje” w swojej okolicy.

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe dla Lisówki i jej maluszka. Wiemy już, że operacja i hospitalizacja kotki będą nas kosztować 796 zł. Nie wiemy jakie jeszcze koszty nas czekają – leki, kontrole, opieka. Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę – bez Waszej pomocy nie jesteśmy w stanie działać.

Poniżej dane do przelewu:
Fundacja „Głosem Zwierząt”
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW

Tytuł: kotka Lisówka