Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

zaniedbywany kroliczek czeka na nowy dom (4)24 lipca 2017 r.

Króliczek po operacji usunięcia nowotworu dochodzi do siebie i szuka domu.♥

Dostałyśmy zgłoszenie, że pewna kobieta chciałaby szybko oddać królika, który siedzi od paru miesięcy w za małej klatce, dostaje najgorsze jedzenie, nie jest wypuszczany z klatki, ani nie otrzymuje jakiejkolwiek czułości ze strony człowieka. Była właścicielka po urodzeniu dziecka stwierdziła, już nie ma czasu ani chęci aby opiekować się swoim 4 letnim królikiem.
Koleżanka właścicielki podjęła się próby znalezienia domu i tak trafił do Fundacji Głosem Zwierząt. Jak się później okazało, miał dużo szczęścia, że trafił do nas, bo wymagał pilnej pomocy lekarskiej.

Aktualnie przebywa w domu tymczasowy u naszej wolontariuszki, która jest w nim zakochana po uszy – twierdzi, ze jest najbardziej miziastym królikiem jakiego poznała Uwielbia pieszczoty po główce – przybiera wtedy pozycje „chlebka” , mruży oczka i zgrzyta ząbkami z zadowolenia. Jest bardzo łagodny, nie wykazuje agresji, daje się brać na ręce. Wcześniej nie miał do czynienia z kuwetą więc jest na etapie nauki korzystania z niej. Nie jest wybredny jeśli chodzi o jedzenie, zajada się ziółkami, pietruszką, koperkiem i oczywiście siankiem w hurtowych ilościach. Co ciekawe, króliczek panicznie boi się paneli… Ale bardzo lubi biegać po łóżku czy dywaniku. Jest wesoły i pełen życia.:)

Na pierwszej wizycie kontrolnej się okazało, że w brzuchu ma pełno guzów większych i mniejszych. Dowiedzieliśmy się, że jak miał dwa miesiące miał usuwany ropień na brzuchu. Prawdopodobnie zabieg został wykonany nieprawidłowo i po zabiegu powstał guzek ropny. Niestety poprzednia właścicielka nie wykazywała zainteresowania swoim pupilem i nie zabierała go do weterynarza. W ciągu 4 lat guz przeobraził się w nowotwór, który rozprzestrzenił się po całym brzuchu. Pani weterynarz była zdumiona jak królik mógł funkcjonować przez tyle lat z takimi wielkimi guzami.

W piątek (21.07) królik miał długą i ciężką operację usuwania nowotworu. Na szczęście operacja udała się bez komplikacji i obecnie jest w trakcie rekonwalescencji..
Jesteśmy pod wrażeniem jaki ma silny organizm- nie dość, że żył z takim wielkim nowotworem to jeszcze na drugi dzień po operacji już wcinał ziółka.:) Cieszymy się, że ma taką silną wole walki i nie poddaje się. Prawdopodobnie nowotwór nie był złośliwy, więc mamy nadzieję, że ponowna operacja nie będzie konieczna.

Niestety, pierwsza wizyta u weterynarza (w tym USG jamy brzusznej) operacja, leki, podkłady i później planowany zabieg kastracji obciążają budżet fundacji. Na dzień dzisiejszy koszt leczenia króliczka wyniósł 320 zł, późniejszy koszt kastracji wyniesie 150 zł. Prosimy o wsparcie dla króliczka.

Jak królik dojdzie do siebie po operacji będzie czekał na kastrację, a potem poszukamy mu super domku, w którym nowy opiekun podaruje mu dużo miłości, miziania, biegania i koperku.:P

Już teraz zachęcamy do adopcji tego uroczego kawalera!
Szukamy mu domu w Poznaniu gdzie obecnie przebywa.