Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Charlie, Spencer i Chaplin - nowe kociarniane maluchy

31 października 2017 r.

Charlie, Spencer i Chaplin zwani pieszczotliwie sykaczami lub hitlerkami (zupełnie nie wiadomo dlaczego) kłaniają się Państwu nisko!

Chłopaczki przyszły na świat w Skórzewie, z dzikiej kotki, która przychodziła się dokarmiać do jednego ze Skórzewskich domów. Koty mają w główce czujnik, który mówi im, do których domów się w tych sprawach kierować, bo ten dom dokarmiał już sporo kocich bezdomniaków (stamtąd również pochodzi nasza była podopieczna Wiśnia) oraz regularnie stołują się tam jeże. Wracając jednak do hitlerków….  Dzieciaki jak tylko podrosły zaczęły chadzać na podkarmianie z mamusią. Gdy poproszono nas o pomoc w zabezpieczeniu chłopaków, zastałyśmy na miejscu trzech zwinnych, płochliwych, dzikawych dzieciaczków, którzy za kawałek parówki daliby się pokroić. Dopadali do rzucanych im kawałków i porywali je w krzaki warcząc przy tym urokliwie. Gdy przyszedł czas na ich wyłapanie, było wesoło. Pani je dokarmiająca zwabiła kotki jedzeniem do przedsionka i zaczął się cyrk na kółkach. Kociaki zaczęły skakać po ścianach i suficie, jeden z nich wybił się na 3m w górę i zawisł na wieszaku na płaszcze i wisiał razem z kapeluszem myśląc, że wtopił się w tło. Udało się chłopców schwytać i miesiąc temu zamieszkali w naszej kociarni. Od tamtej pory ich azylem i największym przyjacielem jest kuweta, w której śpią i do której się chowają, gdy człowiek wkłada wielkie łapska do klatki. Zaczynają też wtedy syczeć jak mała pompki (syk, syk, syk) by wystraszyć przeciwnika na śmierć, tak by padł z przerażenia przy klatce. Póki co, padamy ze śmiechu. Walą też łapami, aczkolwiek bez pazurów, nie robiąc wielkiej krzywdy. Przestają mieć mordercze myśli w stosunku do człowieków, gdy widzą kolorową wędkę z piórkami. Wtedy początkowy strach i paraliż spowodowany człowieczą łapą ustępuję i po kilkunastu minutach zabawy zaczynają się relaksować i skakać po klatce.

Nie mamy w zwyczaju oswajania dzikich kotów. Nie lubimy postępować wbrew naturze. Niestety, w tym przypadku, Pani dokarmiająca sykotki musiała przestać to robić. Reszta domowników postawiła ultimatum. Skończyło się dokarmianie i spraszanie bezdomniaków z okolicy, rodzina sykotków straciła karmnik. Ponieważ nadchodziła jesień i zima zdecydowałyśmy się zrobić wyjątek i pomóc, zabrać hitlerki do nas i poszukać im bezpiecznego miejsca na przesiedlenie, gdzie będą zaopiekowanie i karmione do końca ich życia.

Bardzo pilnie szukamy dla chłopców domu stałego lub tymczasowego. Niestety, ze względu na wirus panujący w naszej kociarni chłopaki zaczynają kaszleć. Ciężko będzie ich wyleczyć w stadzie chorych kotów. Stres wywołany pobytem w kociarni obniża im odporność. Idealny byłby dla nich ogród/teren położony w bezpiecznej okolicy, na wsi, może pod lasem, może stajnia, może stodoła – z możliwością zamknięcia chłopaków na pierwsze 2 miesiące w jakimś pomieszczeniu by wywołać więź chłopaków z miejscem, by wiedzieli gdzie wracać wypuszczeni, by mieli gdzie spać w zimowe dni.

Mission impossible? Nie takie rzeczy się robiło! Potrzebujemy tylko Waszego zaangażowania i pomocy w udostępnianie chłopaków i szukanie im lokom.

Dlaczego Charlie, Spencer, Chaplin? Z powodu uroczego wąsika – cechy wspólnej małych sykaczy i znanego komika.