Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Kitka - kotka wyrzucona na bruk szuka domu
19 października 2017 r.

Kitka zawsze wiedziała, że poszczęściło jej się w życiu: w końcu nie każdy kot ma własny dom, kochających opiekunów, codziennie pełną michę jedzenia. Kicia była więc zawsze grzeczna, pogodna i szczerze uwielbiała przytulać się do swojego człowieka. Zimą, gdy opiekunka leżała przykryta puchatym kocem, kotka wtulała się w koc i w panią i było im wtedy bardzo ciepło.

Kitka myślała, że tak będzie zawsze. Było tak już przez 13 pięknych lat i nie wyobrażała sobie co strasznego musiałoby się wydarzyć, by to się zmieniło. Nawet gdyby sobie to wyobraziła, nigdy nie przypuszczałaby, że może się to stać w ten piękny, wesoły dzień – dzień narodzin dziecka jej człowieków.

Dzień był cudowny i słoneczny. Oni tak się cieszyli, byli tacy podekscytowani przybyciem nowego domownika, a Kita cieszyła razem z nimi. Obserwowała maleńkiego człowieczka i już myślała o tym, jak miło będzie zimą spać razem, grzać mu te miniaturowe nóżki, żeby się przypadkiem nie wychłodziły. Była tak zaaferowana, że przez kilka dni nawet nie zauważyła wrogich, obcych spojrzeń człowieków w swoją stronę.

Nie pamięta jak dokładnie to się stało, ale otwarto drzwi, a gdy wyszła za próg, szybko je przed nią zamknięto. Czekała. Wiele razy drzwi się otwierały, ale już nie dla niej. Ocierała się o nogi ludzi, by zwrócić ich uwagę, ale oni mówili przykre rzeczy, odpychali ją od drzwi i odchodzili. W końcu zrozumiała, że nigdy już nie położy się z nimi na kanapie. Kitka przestała dla nich istnieć.

Noce były zimne, wiały bardzo silne wiatry. Kotka zwijała się wtedy w ciasny kłębek i chowała nosek pomiędzy łapki, by choć trochę go ogrzać. Bała się strasznie: zimna, wyjącego wiatru, głośnych samochodów, psów, przechodzących obcych ludzi. Dostawała czasem jakieś resztki, kawałki jedzenia, ale nie miała apetytu. Nie wiedziała po co ma jeść. Wciąż myślała tylko o tym co było i nawet nie próbowała myśleć co będzie. Dzięki dobremu sercu innego człowieka znalazła jakiś czas temu chwilowy dach nad głową. Niestety może tam zostać tylko do jutra…

My też nie wiemy co będzie z Kitką.  Nie mamy wolnych miejsc w domach tymczasowych. Klatki w kociarni także mamy przepełnione, boimy się zresztą jak Kita zareagowałaby na zamknięcie w tak małej przestrzeni.
Prosimy, błagamy o dom – stały lub tymczasowy – dla tej pięknej, dzielnej koteczki.