Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Matylda walczy o życie

6 stycznia 2018 r.

Matylda walczy o życie w szpitalu.

9 grudnia pojechała do nowego domu. Tak bardzo się cieszyłyśmy, że ta delikatna, kochana, przytulaśna koteczka znalazła swojego człowieka.

W okresie Świąt otrzymałyśmy z nowego domu informację, że kotka gorzej się poczuła i łzawi, ale oczywiście opiekunka zabrała kotkę do lokalnego lekarza (kotka zamieszkała w innym mieście), który wdrożył leczenie. Nie martwiłyśmy się. Niestety, leczenie nie pomagało. Kotka czuła się gorzej. Wczoraj otrzymałyśmy szokujący telefon, że opiekunka kotki zabrała ją do innego lekarza, który stwierdził, że kot kwalifikuje się do eutanazji, że jest w opłakanym stanie i nie przeżyje. Niestety, nie chciał z nami porozmawiać i przekazać diagnozy, odmówił rozmowy. Dowiedziałyśmy się jedynie, że kotka oślepła, ma tak gęstą krew, że nie da się jej pobrać, że USG wykazuje powiększenie wszystkich narządów, że kot wygląda jak skóra i kości i cierpi na jakiegoś ogólnoustrojowego wirusa. Postanowiłyśmy ściągnąć kotkę do Poznania – jej opiekunka przywiozła ją kilka godzin później. Matylda trafiła do całodobowej lecznicy, gdzie próbujemy dojść do tego co się stało, że w 3 tygodnie choroba wycieńczyła organizm kotki.
Niestety, nie wygląda to dobrze. Lekarka wspomniała o wielonarządowej niewydolności. Przyczyną może być jakiś wirus (może coś w niej siedziało co się uaktywniło w domu stałym, stres związany z przeprowadzką), może jakieś silne zatrucie (kwiatów podobno nie podgryzała, środków chemicznych nie polizała, ale tego oczywiście nikt nie wie, bo nie przebywał z nią 24h na dobe). Nie wiemy na te chwile zupełnie nic co może być przyczyną. Robimy badania i czekamy na wyniki.

Trzymajcie kciuki za naszą Matyldę! By przeżyła. Kotka wróciła pod naszą opiekę w 100%. Jej opiekunka nie była w stanie opłacić dalszego jej leczenia, a cała sytuacja bardzo ją obciążyła. Bardzo jej jednak dziękujemy za pomoc kotce i współpracę.

Tradycyjnie, prosimy o pomoc. Końcówka roku była dla nas fatalna – śmierć Kłębuszka, panleukopenia, epidemia w kociarni. Nowy Rok zaczął się równie źle, z przytupem. Dido trafił do lecznicy z cukrzycą, połowa kociarni ma grzybicę, druga połowa rozwolnienie, wczoraj historia Matyldy. Nie mamy już sił. Dziewczyny w kociarni codziennie sprzątają, odkażają, naświetlają lampami, przedwczoraj pracowały do 3 nad ranem (by wstać kilka godzin później na 8:00 do pracy), wczoraj odkażały do 22:00, wszyscy jesteśmy przemęczeni i zmartwieni, a nasi podopieczni nieustannie trafiają na hospitalizację do szpitala, co bardzo nas obciąża finansowo. Będziemy wdzięczni za wparcie.

Fundacja „Głosem Zwierząt”
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW