Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Matyldy już z nami nie ma [*]

13 stycznia 2018 r.

Dziś w nocy pożegnałyśmy Matyldę. Był to ogromny cios, jednak wierzymy, że podjęłyśmy słuszną decyzję. W jamie brzusznej Matyni zebrał się płyn, wskazujący na FIP – był to ostatni czynnik, brakujący do tej najgorszej diagnozy, której tak się bałyśmy. Wraz ze wszystkimi objawami miałyśmy pełny obraz. Musiałyśmy pogodzić się z tym, że ona już tylko cierpi i jedyne co możemy dla niej zrobić, to pomóc jej odejść bezboleśnie i humanitarnie. Nie była wtedy sama, byłyśmy przy niej.

Chcemy Matynię zapamiętać taką jaka była przed chorobą. Chcemy pamiętać tylko jak przeszkadzała nam podczas wypełniania kart na dyżurach, wpychając główkę pod rękę z długopisem i domagając się, żeby ją pomiziać. Jak głaskana ugniatała łapkami w powietrzu. Jak zabawnie drżał jej ogonek, kiedy się cieszyła i było jej dobrze. Była delikatna, łagodna i bardzo grzeczna. Było w niej mnóstwo miłości. Kiedy jej siostry miały małe kocięta, ciocia Matylda myła maluszki i otaczała je opieką. Nigdy nie wdawała się w żadne bójki z innymi kotami. Taka właśnie była – dobra. Serca nam pękają, kiedy myślimy o tym, że nie ma już z nami tej słodkiej koteczki. Nigdy jej nie zapomnimy i do końca życia będziemy się zastanawiać dlaczego padło na nią i czy mogłyśmy temu jakoś zapobiec.

Nie tak miało być, Matyldeczko… Miałaś być rozpieszczana. Nie możemy przeżyć tego, że tak długo siedziałaś w kociarni, a kiedy w końcu, po tylu miesiącach znalazłaś dom, Twoje zdrowie się nagle posypało. Nie możemy też pogodzić się z tym, że przesz te wszystkie miesiące, kiedy czekałaś na stałych opiekunów, nie znalazłyśmy dla Ciebie tych tymczasowych…

Kociarnia to nie jest dom, to ma być miejsce przejściowe między bezdomnością a domem. Niestety często wychodzi inaczej. Benjamin, który od urodzenia mieszka w kociarni nigdy nie miał szans poznać życia poza jej ścianami. To samo dotyczy wielu innych kotów, które już tak długo czekają na swoich ludzi. Zasługują na to by być głaskane i miziane kiedy tylko mają ochotę, na to by wkurzać człowieka skakaniem mu po głowie o 3 nad ranem, na to by na piękne oczy wymuszać dodatkową, nieprzewidzianą w planie, porcję karmy, a potem mieć troszkę za duży brzuszek. Tego dziś właśnie życzymy naszym kotom.