Dziękujemy

tolka02

05 kwiecień 2013r.

Tolka to czteromiesięczna sunia. Ta urocza i radosna dziewczyna została podrzucona pod płot przytuliska. Jest zdrowa, odrobaczona i odpchlona. Przebywa w domu tymczasowym, gdzie pod czułą opieką uczy się jak być wzorową, domową psinką. Tolka jest bardzo towarzyska, przytulaśna i jak każdy szczeniaczek lubi zabawę. Docelowo będzie do mały, piesek o drobnej kości.

>>Więcej o TOLI
kleks08
04 kwiecień 2013r.

Kochani, jest nam przyjemnie oznajmić, że kot od wczoraj załatwia się normalnie. Przestał dostawać parafinę, wszystko zeszło mu z jelit, dostał zamówioną karmę Royala i stał się cud, kupki są normalne, rogaliki i w kuwecie.
Ten kot przeczy prawom natury, gdy go znaleźliśmy, ledwo żył, weterynarze mówią, że to była kwestia dni… Zastanawialiśmy się nad eutanazją, konsultowaliśmy, niektórzy uważali, że ten kot nie ma szans na normalne życie z takimi połamaniami i sugerowali uśpienie. Nie podjęliśmy tej decyzji.
W dwa tygodnie udało się weterynarzom osiągnąć sukces. Kot nie dość, że jest w dobrej formie, to odzyskał kontrolę nad wydalaniem. Jest doskonałym przykładem na to, że warto dawać szansę, do końca. Kleks ją wykorzystał do bólu i wygląda na to, że nie będzie kotem pieluszkowym, tylko normalnym kuwetkowym. Oczywiście trzeba będzie pilnować, by nie zjadł czegoś czego nie powinien, by się znów nie zaczopował, by nie miał wzdęć, ale wystarczą dobre chęci, espumisan i świetna karma :)
Dziękujemy dobrym ludziom za pomoc, wsparcie, choćby tu na facebooku, za ciepłe słowa, oraz za pomoc finansową. W tej chwili Kleks wyszedł na zero i więcej wpłat nie potrzebujemy bo chłopak dziś dostaje ostatni zastrzyk antybiotyku, ostatnią kroplówkę. DZIĘKUJEMY !

>>Więcej o KLEKSIE

amber02

04 kwiecień 2013r.

Mam na imię Amber,
Jakiś czas temu straż gminna mnie złapała i przywiozła do kliniki. Tam mnie zbadali, osłuchali i stwierdzili, że jestem zdrowym chłopcem.
Trochę jestem tym wszystkim zdziwiony i na razie jeszcze przestraszony, ale jak podsłuchałem z rozmowy wolontariuszy – mam potencjał i powoli zmieniam się w najszczęśliwszego psa na świecie :) Potrzebuję trochę czasu, żeby nabrać ufności , ale jak już to zrobię to pójdę za Tobą w ogień i będę najwspanialszym towarzyszem w Twoim życiu.
Jestem bardzo spokojny i nie potrzebuję dużo przestrzeni, mogę mieszkać z Tobą w mieszkaniu, dom z ogrodem też będzie super. Ważne że tam, gdzie trafię będzie mój człowiek do, którego będę mógł się tulić i tulić i jeszcze trochę tulić.

>>Więcej o AMBER

04 kwiecień 2013r.

Dingo przyjechał do Poznania na konsultacje okulistyczną.
Niestety okazało się, że nasz początkowy entuzjazm został ugaszony. Po dokładniejszym badaniu oczu pieska weterynarz stwierdził u niego między innymi zaćmę jądrową, oraz zmętnienie ciała szklistego. Ponadto źrenica nie reaguje już na światło. Niewykluczone, że zmiany w oku są zmianami genetycznymi i Dingo mógł mieć ten defekt od szczeniaka, ponieważ często tak jest w przypadku zaćmy jądrowej.
Póki co byliśmy z pieskiem u dwóch weterynarzy, którzy potwierdzili diagnozę.
Jeden z nich stwierdził jednak, że jedno oko jest już całkowicie nieoperacyjne, ale w przypadku drugiego jest jeszcze cień szansy. Gwarancji nie ma, ale jakiś cień nadziei jest.
Weterynarz zasugerował badanie ERG w celu sprawdzenia rozległości zmian.
Polecono nam, również skonsultować się z dr.Garncarzem, a że 11 maja będzie w okolicach Poznania, umówiliśmy Dingo na konsultację.
Do tego czasu sprawdzimy ogólny stan pieska, między innymi czy jego serce jest na tyle mocne, że będzie mógł zostać poddany ewentualnej operacji.
W między czasie nadal szukamy domu dla Dingo. Piesek jest niesamowicie przyjazny w stosunku do ludzi i innych zwierząt i wdzięczny za opiekę, każdą chwilę, którą mu się poświęca, nie wspominając już o głaskach i czułościach.
Niestety nie może zostać u ludzi, którzy go znaleźli na stałe, ponieważ suczki rezydentki nie tolerują Dingo. Prosimy polecajcie go adopcji, bo potrzebuje swojego domu.
Serdecznie dziękujemy tym wszystkim, którzy przejęli się losem Dingo i postanowili mu pomóc.
Walczymy dalej i trzymamy kciuki.

>>Więcej o DINGO

skaner07

 

03 kwiecień 2013r.

Skaner niestety nadal przebywa na terenie firmy. Osoba, która go dokarmiała nadal przychodzi go dokarmiać.
Nasi wolontariusze byli na miejscu, żeby lepiej poznać psa. Wzięli go na spacer, ale po kilku minutach widać było, że pies ma problem ze stawami, łapy wydają się „miękkie. Pies reaguje nie najlepiej na mężczyzn, kiedy jest przypięty na łańcuchu. Na spacerze nasz wolontariusz go prowadził i wszystko było wporządku. Bardzo łądnie reaguje na Panią, która go dokarmia, do naszej wolontariuszki też się łasił.
Podejrzewamy, że ma problemy z oczami. Momentami, wydaje się że nie widzi jest lekko zagubiony.
Nasi wolontariusze oczyścili jego budę, napchali słomy, pod budą znaleźli wszystko myszy, kupę gnoju, kości jakiegoś psa. Całe dno było wilgotne.
Buda psa jest za mała, pies ułożył się w budzie i widać było że może w niej leżeć tylko w jednej pozycji. Jak sie wyprostował łeb wystawał mu za budę.
Udało załatwić się mu większa ocieploną budę.
Pies potrzebuje opieki lekarskiej i bez wątpienia kolejnej zimy nie może spędzić w budzie, jego stawy nie wytrzymają tego.
Niestety nie mamy miejsca, do którego w tym momencie moglibyśmy zabrać Skanera. Szukamy …

Kontakt: 604 185 657
>>Więcej o SKANERZE
scotty19
03 kwiecień 2013r.

Scotty w swoim domu miewa się dobrze, coraz bardziej przyzwyczaja się do swojego nowego M4 i swojej nowej opiekunki. Na zdjęciu z „weekendowym” kumplem Tokajem, podczas leniwego weekendu

>>Więcej o SCOTTYM

FUUNIARIKO

 

03 kwiecień 2013r.

Fuunia to kotka około roczna, wysterylizowana i odrobaczona.
Korzysta z kuwety chętnie się przytula i mizia nie lubi brania na ręce, ale po za tym fajny kot toleruje inne koty i psy.

Riko to roczny kocur, który jest w nastroju „nieprzysiadalnym”. Raczej dla osoby, która chciałaby mieć kota, ale niekoniecznie do miziania. Raczej nie daje sie głaskać (tylko czasami jak ma dobry dzień) ani brać na ręce. Nie jest agresywny tylko nie lubi przytulania. Jest wykastrowany i odrobaczony, korzysta z kuwety. Toleruje inne koty i psy.

>>Więcej o FUUNI
>>Więcej o RIKO

 

tori15
02 kwiecień 2013r.

Tori przebywa obecnie w domu tymczasowym.
Dziewczyna radzi sobie całkiem nieźle. Odbyła już podróż samochodem i bardzo ładnie się zachowywała podczas jazdy, większość drogi przespała.
W swoim domu tymczasowym od początku bardzo ładnie zachowuje czystość. Niestety podczas świątecznego wyjazdu zdarzyło jej się nabrudzić w domu, ale po powrocie znowu idealnie się zachowuje pod tym względem.
Na razie na spacerach chodzi na obroży uzdowej i wychodzi jej to całkiem ładnie.
Na spacerach Tori jest zaaferowana tym co się dzieje naokoło, nawet jeżeli w pobliżu nic się nie dzieje, psinka bacznie obserwuje i czeka, aż coś się wydarzy. Podczas spaceru jeszcze ciężko skupić jej uwagę na opiekunie.

>>Więcej o TORI