Dziękujemy

boono01
06 luty 2013r.

Boono to 12 letni piesek, który trafił do przytuliska.
Ma połamane zęby, niewydolność krażenia, a co najgorsze słabo widzi, praktycznie tylko cienie. Jest bardzo przyjazny i łagodny. Ładnie chodzi na smyczy. Łagodny w stosunku do innych psów.
Czy Boono ma jeszcze szansę na spokojną emeryturę z kochającym człowiekiem.

>>Więcej o BOONO
sokolnik12
06 luty 2013r.

„Jest bardzo ciekawski, wszędzie wpycha nos, coraz bardziej szaleje. Kocha wszelkiego rodzaju sznurki, paski, sznurowadła – nawet jak leżą spokojnie, to je czasami atakuje.
Śpi w łóżku, od czasu do czasu strzela focha, ale na krótko, w kuchni najchętniej siedzi na stole lub pralce (zresztą ruch w kuchni na 99% generuje kota).
Myje się ciągle, jest wręcz mokry od tego szorowania się.
Bardzo dużo pije, ale też dużo siusia.
Generalnie – bezproblemowy kot, wiele miłości i pieszczot.”

>>Więcej o SOKOLNIKU
filon23
05 luty 2013r.

„Serdeczne pozdrowienia od Filona. Wszystko u niego super, w załącznikach troche zdjec naszego Łobuzka ze szczurem, z Panem, na kolankach, kanapie i kocyku, z porwaną skarpetką, pilnując Pana jak układa puzzle, w torbie i pomagając w pracy na komputerze i w szafie. Filon znacznie juz urósł. Je ładnie, prawie wszystko no i ma oczywiście swoje ulubione przysmaki.
Jest bardzo towarzyski, jak mamy gości śpi w salonie na kanapie i nic mu nie przeszkadza. Wszyscy sa w nim zakochani i pytają czy to jakaś specjalna rasa. Filon był już u moich rodziców na tydzień, jak wyjechaliśmy, i oczywiście bardzo sie zadomowił i spał z nimi w lóżku (tak jak z nami).
W ciągu dnia szaleje, goni swoje zabawki i ,,szczeka” na ptaszki!!!
Lubi z nami gadać, odpowiada na pytania. Jak ktoś przychodzi wita się z nim, wskakuje na kanape i „mówi” głaszcz mnie. W zeszłym tygodniu byliśmy na zabiegu i został wykastrowany, po zabiegu było ciężko, ale przespał noc i od rana już biegał jak szalony”.

 >>Więcej o FILONIE
maryjane10
06 luty 2013r.

Mary doczekała się w końcu i została zabrana z działek.
Mary jest przeuroczą ok. 1,5 roczną koteczką.
Na początku wystraszona i z dystansem do człowieka, ale powolutku się oswaja.
Pierwszego dnia chowała się w kątek lub pod szafę, jednak gdy zaczynało się ją głaskać mruczała i prężyła się. Sprawiała wrażenie, że musi mieć plan awaryjny lub bezpieczne schronienie, gdy próbowało się ją nakłonić do wyjścia płoszyła się.
Jednak po trzech dniach sama zaczyna wychodzić.
Zdecydowanie ośmiela ją obecność innych zwierząt. Zdążyła się przywitać całuskami z kotem i psem rezydentem.
Póki co jest odizolowana od innych zwierząt, ale strach przechodzi już w nudę, bo zaczyna wokalnie dawać znaki, ze chciałaby już się zaprzyjaźniać.

>>Więcej o MARYJANE
rudolf03
06 luty 2013r.

U Rudolfa badania potwierdziły szpiczaka. Jest lekka poprawa, ale wygląda to tak, że kiedy coś mu się poprawia to co innego szwankuje. Ze względu na porażenie nerwów trzewnych wystąpiła u niego mocznica, funkcje nerek sie poprawiły (dostaje ipakitine) jednak wątroba przejęła część detoksykacji organizmu żeby je odciążyć i stąd tym razem złe wyniki dla wątroby – jest bardziej obciążona.
Pies ma jak dla mnie dobre samopoczucie jak na to z czym się zmaga, jednak on niestety z tego nie wyjdzie. Będziemy go podciagać dopóki będzie się dobrze czuć. Niestety w jego stanie bardzo niewskazana jest zmiana miejsca pobytu, jakikolwiek stres może spowodować ostateczne załamanie stanu zdrowia.
W Mimo wszystko, Rudolf jest teraz szczęśliwy ma ciepełko w nocy, w dzień sobie pomyka po dworze z kumplami, pełna micha i co chwile smaczki do obgryzania.
Rudolf ma w sobie tyle radości i chęci do życia, jest wdzięczny za każdy objaw zainteresowania człowieka, wtula się i prosi o głaskanie.
Na pełne wyzdrowienie nie ma szans, ale po tym czasie spędzonym na łańcuchu chcemy mu dać choć jeszcze trochę tego szczęścia, bo zasługuje na nie.

>>Więcej o RUDOLFIE
fendi48
05 luty 2013r.

„Fendi przekochany, bardzo szybko wszystkiego się uczy. Jest kanapowco – fotelowcem.

Przytył trochę co widać po szelkach. Z dzieciakami codziennie urządza dzikie zabawy. Na spacerach jest zdegustowany pogodą. Podmokły trawnik to dla niego wróg nr 1. Z obrzydzeniem omija każdą kałużę.

Zaczepia notorycznie Mufkę, która stopuje jego niecne zamiary groźnym machaniem łapką. Jak Fendi przesadzi z bliskością to po prostu obrywa po pysku (na szczęście obywa się bez pazurków). Gonią się po całym mieszkaniu, podczas otwierania lodówki zgodnie sterczą obok siebie licząc na kawałek szynki, którą oboje uwielbiają.

Fendi biega już bez smyczy na swojej łące. Grzecznie przychodzi do nogi.
Jasiek mówi do niego Candy co w najmniejszu stopniu pieskowi nie przeszkadza.
Fendi uczy się wszystkiego w błyskawicznym tempie. Do tej pory chodził chyba, zgodnie z zasadami, przy lewej nodze. Ze mną niestety musiał się przestawić na maszerowanie przy prawej (lewe kolano mam strzaskane i oprotezowane). Zmiana przyzwyczajenia zajęła mu jeden dzień.
Tak ogólnie to on jest niesłychanie wsłuchany w to co sie mówi. Razem z Mufką nauczyli się pędzić na słowo „proszę” do kuchni. Skojarzyli, że jak Jaś dostaje jakiś smakołyk do ręki to wtedy zawsze słychać głośne „proszę”. A wiadomo, że z jasiowej łapki zawsze coś spadnie.

>>Więcej o FENDIM