Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

Lilu, kotka do adopcji, Poznań

Urodzony: dorosła (kilka lat)

Zdrowie: odrobaczona / wysterylizowana / miała do maja problemy z trzustką ale w tej chwili wyniki są fantastyczne (powtórzone w sierpniu), nie jest na diecie, apetyt ma gigantyczny – zjada absolutnie wszystko, okaz zdrowia.

Stosunek do ludzi: wciąż nieco lękliwy, ale to mija (kiedyś szalała ze strachu i nie mozna było się zbliżyć – dziś uwielbia pieszczoty, nie ma nic przeciwko braniu na ręce, mruczy, prosi o drapanie po brzuszku, przewraca się na boki, ale sama jeszcze nie wchodzi na kolana.

Stosunek do dzieci: raczej powinna iść do domu bez dzieci, nie lubi gwałtownych ruchów, pisków, biegania.

Psy: widzi psy z daleka z balkonu i na klatce schodowej, patrzy z ciekawością, nie okazuje strachu.

Koty: nie boi się i nie jest agresywna, ocierają się i wąchają, ale zdecydowanie woli przebywać z kocurkami.

Zachowanie: ostrożnie przyjacielska, żywiołowa, lubi podjadać kwiaty. Nie drapie mebli – tylko drapak. Uwielbia leżenie w ostrym słońcu na balkonie i patrzenie na ptaki (widać że kiedyś polowała),

Inne: ZAŁATWIA SIE DO SEDESU! Z kuwety też czasem korzysta, ale na sedes wchodzi regularnie (tylko nie lubi jak się patrzy.

16 stycznia 2016 r. 

Koteczkę przywiozła do nas z Dopiewa dokarmiającą ją mieszkanka gminy. Karmicielkę niepokoił ogólny stan kotki, brak apetytu, postępujące wyniszczenie widoczne po stanie futerka. Trafiła do nas z poranionymi nogami, wzdętym bolesnym brzuchem i długotrwałą biegunką. Kotka była osowiała, cierpiąca, odwodniona, niedożywiona.

Badania krwi wykazały silny stan stan zapalny w organizmie. W diagnostyce konieczne było wykonanie USG – pokazało ono zapalenie kilku narządów- jelit, trzustki, wątroby. Kicia potrzebuje stałej opieki -przebywa w gabinecie weterynaryjnym, gdzie stan jej zdrowia jest na bieżąco kontrolowany. W tej chwili amylaza jest kompletnie nie mierzalna co wskazuje na duży problem z trzustką. Leczenie będzie długotrwałe i kosztowne.

Kotkę nazwaliśmy Lilu. Niestety Lilu nie ma swojego miejsca na ziemi, swojego człowieka, który będzie ją kochał i dbał o nią. W imieniu Lilu prosimy o pomoc! Potrzebujemy pieniędzy i domu, stałego lub choćby tymczasowego. W tej chwili Lilu przebywa w naszej kociarni. Została wysterylizowana.

10 luty 2016 r. 

Nasza Lilu nadal choruje – prośba o karmę.

Z powodu chorej trzustki, jelit i nerek, kicia od 2 tygodni jest na lekach (antybiotyk, Amylan i Nefrokrill). Jednak od kilku dni Lilu była ospała, nie miała dużej chęci na jedzonko, a wcześniej wylizywała miseczki. Wczoraj przy pakowaniu do transportera nawet nie syknęła (a kotka do pro-ludzkich nie należy, boi się ludzi). Pojechałyśmy do weterynarza. Kicia w transporterku ze strachu śliniła się, zsiusiała i załatwiła. Lilu to takiwystraszony kłębek nieszczęść :( Na miejscu okazało się, że przyplątało jej się zapalenie górnych dróg oddechowych. Otrzymała kolejne leki.

Bardzo prosimy, czy ktoś mógłby sfinansować Lilu specjalistyczną karmę?

suchą:

http://www.zooexpress.pl/go/_info/…

i mokrą do podawania leków:

http://www.zooexpress.pl/go/_info/?id=7628

Karma jest droga, schodzi szybko… Co tu dużo gadać. Potrzebujemy pomocy.

18 luty 2016 r.

Pamiętacie chorą Lilu?

Zgodnie z powiedzeniem „siła złego na jednego” do naszej Lilu przyplątała się kolejna dolegliwość. W zasadzie w tydzień sierść jej się znacznie przerzedziła. Na ostatniej kontroli miała jedynie mały łysy placek, co przypisywałyśmy drapaniu się na tle stresowym. Lilu otrzymała Zylkene na uspokojenie, a do kontaktu włożyłyśmy świeży Feliway. Jednak to co wczoraj zobaczyłyśmy bardzo nas zmartwiło. Lilu została w gabinecie weterynaryjnym na obserwacji czy sama się kompulsywnie wylizuje/wydrapuje na tle nerwowym czy może jest to grzyb. Zeskrobiny pobrano.
Nadal nieustannie prosimy o wsparcie dla koteczki.

28 grudnia 2016 r.

Za miesiąc minie rok od kiedy Lilu pojawiła się w naszej fundacji. Początki nie były najlepsze, ponieważ do kotki przyplątały się chyba wszystkie możliwe nieszczęścia i długo miała problemy ze zdrowiem, jednak jak pisze jej dom tymczasowy – teraz Lilu jest okazem zdrowia :)
Wyniki są fantastyczne, nie jest na żadnej diecie, nie wymiotuje, apetyt dopisuje. Polubiła też pieszczoty i zrobiła duże postępy w relacjach z człowiekiem. Największym newsem jest to, że nasza Lilu nie zawsze korzysta z kuwety… Pomyślałby kto, że chyba jest na bakier z dobrymi manierami, ale nic z tych rzeczy! Kotka nauczyła się załatwiać do sedesu. :)Lilu wciąż czeka na stały dom i na swoich właścicieli na zawsze. Kto pokocha kocią damę?

 

 

Adopcja w 3 krokach

Wypełnioną ankietę wyślij na adres: fundacja@glosemzwierzat.pl

Masz pytania? Zadzwoń: 660 293 404