Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

piątekPodstawowe informacje:

Urodzony: ok 08.2018 r.

Zdrowie: wykastrowany, odrobaczony, zachipowany, zaszczepiony, testy FIV/FeLV ujemne

Stosunek do ludzi: na wolności dawał się głaskać i przybijał piątki z ludźmi, w klatce bardzo zestresowany, reaguje agresywnie na człowieka

Stosunek do dzieci: nie miał kontaktu

Psy: nie miał kontaktu

Koty: nie miał kontaktu

Inne:  

 

Piątek o sobie:

22 stycznia 2020 r. 

Cześć! Na imię mi Piątek i jestem półtorarocznym kocurkiem czarnym jak diabełek. Mieszkam w poznańskiej kociarni i człowieki, które się mną opiekują, uważają, że Diabełek to byłoby dla mnie lepsze imię. No, przyznaję – mają trochę (a nawet dużo…) racji. Ale poznajcie moją historię od początku:

Urodziłem się w Poznaniu i do niedawna mieszkałem w jednej z tamtejszych piwnic. Lubiłem to miejsce, miałem nawet ludzi, którzy się mną opiekowali i głaskali. Niestety w pewnym momencie innym mieszkańcom zacząłem (nie wiem dlaczego…) przeszkadzać. Ktoś podrzucił mi kiełbasę ze szpilkami w środku (cud, że nie zrobiłem sobie krzywdy!), w piwnicznych oknach pojawiły się kraty, które uniemożliwiały mi wejście…. Pani, która się mną opiekowała, zdecydowała, że nie mogę tam dłużej zostać i w ten sposób z miejsca, które dobrze znałem i uważałem za swój dom trafiłem do fundacyjnej kociarni.

Nie czuję się tu dobrze ani nawet bezpiecznie… Mieszkam w klatce, a przecież całe życie mogłem chodzić gdzie chciałem…. Wokół mnóstwo różnych zapachów, obce koty, różni ludzie, którzy pojawiają się i znikają. Niby wiem, że krzywda mi się tu nie stanie, ale to nie zmniejsza mojego stresu. Na początku syczałem gdy tylko ktoś zbliżył się do klatki i nie dałem sobie nawet w niej posprzątać. Wolontariusze mówili, że mają wrażenie, że chcę ich zabić…. No nie do końca tak było – broniłem tylko swojej przestrzeni osobistej! Teraz jest już trochę lepiej. Niektórym wolontariuszom pozwalam się nawet głaskać – ale tylko wtedy, kiedy się upewnię, że na pewno nic mi nie zrobią (pasta miamor bardzo pomaga im w negocjacjach).

Moim największym pragnieniem jest znaleźć się w miejscu (podobno nazywa się ono DOM…) gdzie będę miał swobodę i czuł się bezpiecznie. Wolontariusze mówią, że potrzebuję cierpliwego opiekuna, który da mi czas na oswojenie się z nim i nowymi warunkami. Może to być tymczasowy opiekun, który udowodni światu, że nie jestem wcale taki zły. Może to właśnie Ty? 

Poznaj historię Piątka:

wkrótce…  

 

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744