Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

slicznotka200x200Podstawowe informacje:

Urodzona: ok. 2013 r.

Zdrowie: odrobaczona, szczepiona, wykastrowana, test FeLV ujemny, test FIV wyszedł dodatni

Stosunek do ludzi: tylko na początku nieco wycofana, potem totalnie ufna, super łagodna, uwielbia być głaskana – główką trąca o rękę, kładzie się na boku albo plecach i daje sobie nawet brzuszek głaskania

Stosunek do dzieci: nie miała kontaktu

Psy: miała kontakt tylko akustyczny – na głośne szczekanie dużego psa reagowała przestrachem i zjeżonym grzbietem, wycofywała się w najdalszy kąt klatki

Koty: pozytywny

Zachowanie: Bardzo łagodna, prawie wcale nie miauczy. Mruczy cicho, ale intensywnie przy głaskaniu. Pozwala się wziąć na ręce, ale po jakimś czasie wyrywa się – raczej woli siedzieć na kolanach i być miziana wtedy.  Kiedy jest głaskana ‘na leżąco’ bywa, że ‘zagarnia’ obiema przednimi łapkami dłoń człowieka (jakby udeptywanie na leżąco). Bez problemu pozwalała na czyszczenie uszu i wkraplanie do nich zawiesiny – teraz już nie jest to konieczne. Nie lubi gwałtownych i głośnych ruchów, np. kiedy ktoś energicznie otwiera worek foliowy, gdy  szerokim ruchem rozkładamy obrus, albo próbujemy szmatą zabić muchę… – kicia jest wtedy przerażona, prycha i jeży się, chowa się w najdalszy kąt.

Inne: Uwielbia jedzenie oraz być czesana szczotką

Ślicznotka o sobie:

30 marca 2020 r.

To znowu ja, kotka Ślicznotka. Mówi się, że pięknym w życiu łatwiej… niestety, albo bardzo brzydki ze mnie kotek, albo jestem idealnym przykładem, że wyjątek potwierdza regułę. Wolałabym wierzyć w to drugie. Pewnie nikogo już nie interesuje moja historia, ale postaram się ją opowiedzieć jeszcze ten jeden, ostatni raz.

Kilka lat temu żyłam sobie na terenie przytuliska dla psów w Dopiewie. Trafiłam do fundacji na sterylizację, a podczas badań okazało się, że jestem kotkiem FIV+. Obniżona odporność nie pomaga w życiu na wolności, podobnie jak kleszcze, świerzb, wystające kości, nieśmiały, delikatny charakter. Tym sposobem zostałam pełnoprawną podopieczną fundacji.
Zamieszkałam w kociarni, gdzie z uwagi na FIV+ miałam swój osobny pokoik. Codziennie ktoś mnie odwiedzał, ale były to niestety bardzo krótkie odwiedziny – w kociarni zawsze za dużo roboty i zawsze za mało czasu.

Nadszedł czas, gdy zamieszkałam w domu tymczasowym. Miał to być jedynie krótki przystanek w drodze do domu stałego, bo przecież tak kochany i piękny kotek jak ja na pewno go znajdzie…  Warunki były tylko dwa: dom musiał być stosunkowo spokojny i bez innych kotów (albo z kotkami, które również mają dodatni fiv). W domu tymczasowym oswajałam się pomalutku z dźwiękami życia codziennego, wygrzewałam się w łóżku, a kiedy strach był silniejszy, chowałam się w budce drapaka. Tuliłam się do ludzi, spałam z nimi w łóżku, podstawiałam stópki do masażu. Siedziałam u ludzi na kolanach, czesali mnie i dawali smakołyki.

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy, skończył się też mój czas w domu tymczasowym.

Czas naglił, a ja nie miałam gdzie pójść. Ciotki z fundacji dwoiły się i troiły, bym nie musiała wrócić do klatki do kociarni. Ostatecznie udało się zorganizować kolejny, bardzo awaryjny dom tymczasowy.
Długo nie mogłam zrozumieć co się wydarzyło i dlaczego mój świat zmienił się o 180 stopni. Bardzo się stresowałam, nie trafiałam do kuwety. Dodatkowo pojawił się nowy, nieznany koci kolega (też FIV+), który chciał się ze mną bawić. Jest dobrym chłopakiem, ale niestety zabawy z nim przychodziły mi z ogromnym trudem. Coraz ciężej było mi też chodzić, skakać, czułam się jakbym miała nie 7, a 20 lat… Spragniona bliskości przytulałam się mocno do mojej nowej opiekunki, zamykałam oczy i miałam nadzieję, że to wszystko to tylko zły sen.

Niestety, to nie był sen.

W trybie pilnym pojechałam z zaskoczoną tym wszystkim ciotką Pauliną do Wrocławia, na rezonans magnetyczny. Tego co tam usłyszałyśmy, nie spodziewał się nikt. Diagnoza stała się jednocześnie wyrokiem – zaawansowane zmiany degeneracyjno-zanikowe mózgowia. Innymi słowy: komórki mózgowe ulegają zniszczeniu, mózg dosłownie zanika dzień po dniu i nie możemy nic z tym zrobić, nie możemy temu zapobiec. Można jedynie doraźnie poprawiać komfort życia i starać się chociaż odrobinę spowolnić cały ten proces. Nikt nie wie ile jeszcze czasu zostało. O adopcji nie ma już co marzyć, nikt nie przygarnie kota, który w każdej chwili może przestać chodzić, widzieć, może zacząć zapominać ludzi i rzeczy. Kota, który ze względu na swój stan nie trafia już do kuwety. Kota, który potrzebuje domu spokojnego, cierpliwego, bez innych kotów lub ze spokojnymi kotami FIV+. W tym wszystkim nie ma dobrego wyjścia, niestety nie będzie też szczęśliwego zakończenia.

Przyjdzie w końcu dzień, w którym będzie już bardzo źle i będzie trzeba podjąć decyzję o rozstaniu. Na razie jednak bardzo chciałabym jeszcze przez chwilę poczuć się kochana i rozpieszczana, mieć do kogo się przytulić, kogoś, kto pokaże mi, że w całym tym złym śnie są też jasne elementy.

Jasnym elementem okazał się dom tymczasowy w którym obecnie przebywam – zdecydował, że mogę zostać z nimi już do końca. Bardzo się z tego cieszę. Bardzo nie chciałam być sama…

 

Co warto wiedzieć:

Ślicznotka miała być kolejnym kotem, który pojawia się w fundacji na zabiegu kastracji, a potem wraca do swojego środowiska. Tym razem tak się nie stało i kotka do dziś jest z nami.  Dobrze się stało, gdyż Ślicznotka jest nosicielką wirusa FIV. Mimo choroby kotka ma się dobrze, a dzięki pracy naszych wolontariuszy coraz lepiej czuje się w towarzystwie człowieka. Mimo, iż nasza panna musi być kocią jedynaczką, to z pewnością znajdzie się dom, który przygarnie te łagodną i uroczą istotkę.

Poznaj historię Ślicznotki:

25 czerwca 2017 r.

Ślicznotka miała u nas wiele imion. Najpierw miała być Bianka. Nie przyjęło się. Przez jej jasną „karnację” zwaliśmy ją też Śnieżynką. Jednak ostatecznie pozostała Ślicznotką i takie imię teraz do niej idealnie pasuje.

Kotka trafiła do nas w połowie maja na początku tylko na kastrację. Do tej pory żyła sobie na terenie przytuliska w Dopiewie. Miała tam wrócić, ale jak to często bywa – skradła nasze serca. Akurat wówczas mieliśmy możliwości, aby przyjąć ją do siebie na stałe. Jak się okazało – całe szczęście, bo wyszło, że ma FIV. Nie jest to żaden wyrok dla kota i coraz częściej mówi się, że fivkowce mogą przebywać z innymi zdrowymi kotami, a żeby doszło do zarażenia to nie jest takie proste. Wirus ma na wysoką śmiertelność. Najczęściej mówi się, że do zarażenia dochodzi przy mocnym (głębokim) pogryzieniu albo przy stosunku płciowym. Koty FIV pozytywne są tak samo cudownym towarzyszami życia jak te FIV ujemne. Ważne jest jednak to, aby kontrolować ich zdrowie i nie narażać. Mimo wszystko ich odporność nie jest idealna – co nie oznacza, że co chwilę trzeba biegać z nimi do weterynarza. FIV to nie wyrok o czym z pewnością może wypowiedzieć się wielu szczęśliwych opiekunów fivkowców.

Ślicznotka to młoda kotka. Kiedy do nas trafiła była dosyć wychudzona – pod palcami było czuć jej wystające kości. Kleszcze, świerzb i wewnętrzne pasożyty to z czymś czym jej drobny organizm musiał się zmierzyć. Na szczęście z naszą pomocą udało się je szybko zwalczyć. Ślicznotka nabrała nieco gramów i teraz już w 100% imię do niej pasuje. Wygląda teraz naprawdę pięknie. Jaka jest z charakteru? Cudowna! Bardzo lubi mizianie – mruczy przy tym i ugniata. Główką potrafi trącać rękę byle być głaskaną. Czasem kładzie się na boku i daje się nawet pogłaskać po brzuszku. Jest niesamowicie łagodną kotką. W pierwszym kontakcie może być nieco wycofana, ale szybko zaczyna ufać.

Ślicznotka obecnie przebywa w naszej kociarni. Ma swój osobny pokoik, jednak to nie jest idealne miejsce dla fivkowca, którego odporność nie jest idealna, a trafiają do nas różne przypadki. Zachowujemy środki ostrożności i nie chcemy nie chcący czegoś do niej przenieść. Szukamy dla niej domu choćby tymczasowego, w którym nie będzie narażona na różnego rodzaju choroby. Dom stały to dopiero byłoby marzenie. Człowiek na wyłączność to byłoby coś z czego Ślicznotka z pewnością byłaby zadowolona. W pełni polecamy ją do adopcji.

23 listopada 2017 r.

Ślicznotka to mały strachulec. W kociarni zawsze wciśnięta w kąt, niewidoczna, schowana, wystrachana. Żyła w norce w drapaku, który uważała za swój dom. Od jakiegoś czasu jednak Ślicznotka przebywa w domu tymczasowym naszej wolontariuszki Jagody, gdzie odkryła nową jakość kociego życia.  Na początku zdezorientowana nowym miejscem, chowała się, bała różnych dźwięków (cóż się dziwić, osobiscie nie znam nikogo kto by się nie bał siatek foliowych). Jednak po miesiącu pobytu na turnusie wypoczynkowym u Cioci Jagody Ślicznotka odkryła uroki nadstawiania futra do miziania

Kotka Ślicznotka bardzo lubi siedzieć na kolanach,wręcz pcha się na nie sama i od razu układa futro do głaskania. Są dni, że chodzi za Jagodą krok w krok- chyba myśli, że jest pieskiem. Zdarzają się jednak dni gdy Ślicznota woli cały dzień posiedzieć w drapaku (rzecz zrozumiała, drapak to jej pierwsza miłość), a dopiero pod wieczór zaszczyca ludzi ochotą na pieszczoty. W okresie jesiennym odbieramy to z ogromnym zrozumieniem i wręcz zazdrością, bo też nie chce nam się wychodzić z łóżka i łazić bez sensu marnując energię cenną do życia.

Ślicznotka to mały leń. Wychodzi z założenia, że ćwiczenia fizyczne chorym organizmom szkodzą, a zdrowym nie są potrzebne (pełna zgoda!), więc trzeba się nieźle nagimnastykować aby zachęcić ją do zabawy. Jak już dojdzie do sytuacji zabawowej to najchętniej bawi się piórkami i.. korkiem od wina. Ekhm… cóż. Jagoda demoralizuje kota.

Ślicznotka dużo gada. Najwięcej ma do powiedzenia rano, gdy usłyszy budzik. Wie, że skoro budzik się wydarł w niebogłosy, to ona już też może z pełną śmiałością nawoływać domowników do porannego głaskania.

Ślicznotka bardzo lubi być czesana! Tak jej wtedy dobrze, że się lekutko ślini i ugniata łapkami podłogę. Pełna ekstaza. Coś jak prawdziwa kobieta u fryzjera.

Ślicznota niestety boi się facetów i w domyśle – będzie się bała energicznych dzieci. Nie jest przyzwyczajona do głośnego zachowania, gwałtownych ruchów. Woli ciszę, spokój. Najchętniej zamieszkała by u buddystów w klasztorze, bez głośnej muzy i dzikich imprez. Tylko, żeby to wino było bo korki są niezbędne do zabawy.

Kotka dostaję karmę hipoalergiczną bo jest delikatna i nie toleruje karmy dla pospólstwa. Kotka jest FIV pozytywna, ale kto by się tym przejmował. Trzy przypadkowo dobrane litery nie mogą zmarnować temu stworkowi szansy na wspaniały dom. Z pewnością jest gdzieś na świecie wspaniały człowiek, któremu nie przeszkadza, że czterołapny przyjaciel ma słabą odporność. Przecież wszyscy na coś prędzej czy później zachorujemy…

Dajcie światu znać o Ślicznotce udostępniając ten post.

30 marca 2018 r.

Lubicie masaż stóp? Ślicznotka uwielbia ♥

Kotka czeka na dom w domu tymczasowym u Jagody, gdzie próbujemy zmierzyć się z jej lękami – kicia boi się mężczyzn. Szukamy dla niej bardzo spokojnego domu, bez dzieci i innych zwierząt. Koteczka jest FIV dodatnia.

30 maja 2018 r.

Ale że od roku nikt nie zapytał o Ślicznotkę, to jesteśmy w szoku. Czy ten FIV to wyrok samotności?  Dziewczynka bardzo potrzebuje własnego, spokojnego kąta. Zobacz jak się stara pięknie zaprezentować do zdjęć. Ślicznotka bardzo potrzebuje ciepła i miłości. Znasz kogoś kto szuka kota? Możemy ich zgrać

29 sierpnia 2018 r.

– A czy ja mam mamę?
– Masz Ślicznotko, każdy ma mamę, kocia mama Cię urodziła, choć niestety nie znamy jej losów.
– Ale ludzką mamę, tak jak inne koty co mają domy?
– Takiej mamy dla Ciebie szukamy Ślicznotko.
– I będzie mnie kochać?
– Mamy zawsze kochają. Będzie Cię mocno kochać.
– A dlaczego inne koty mają mamy szybciej niż ja?
– Bo dla Ciebie jest trudniej znaleźć kochający domek, bo jesteś wyjątkowa.
– Wyjątkowa?
– Tak, oprócz tego, że jesteś wyjątkowo śliczna i miła, to masz też takie trzy literki, które sprawiają, że ciężko znaleźć dom dla kotków takich jak Ty.
– Jakie 3 literki?
– FIV. Zupełnie niegroźne 3 literki, ale ludzie się ich boją bo mało o nich wiedzą.
– Boją się mnie?
– Nie, boją się, że FIV spowoduje kłopoty, wydatki, choroby. Ludzie muszą poczytać więcej o FIV żeby się go nie bać i wiedzieć, że jest niegroźny. Staramy się im tą wiedzę przekazywać.
– To kiedy będę mieć mamę?
– Staramy się Ślicznotko, staramy się…

Ślicznotka potrzebuje domu bez innych kotów, lub z innymi FIVkami. Potrzebuje domu bezwzględnie niewychodzącego, cierpliwego, spokojnego. Boi się dzieci, psów, nawet czasem mężczyzn. Najlepiej jej będzie w spokojnym, wyrozumiałym otoczeniu.

Pomóż nam szukać dla niej domu. Udostępnij. Ona tak długo czeka.

3 września 2018 r.

Ślicznotka bardzo się stara zwrócić Waszą uwagę…traci dom tymczasowy

Na CITO szukamy dla Ślicznotki domu stałego lub tymczasowego, gdyż w obecnym nie może już mieszkać. Koteczka jest FIV+ co oznacza, że musi być niewychodzącą jedynaczką lub może zamieszkać z innymi FIVkami. Ślicznotka potrzebuje ciszy i spokoju, miłości, szacunku, zrozumienia i zaufania. W obecnym domu tymczasowym boi się męskiego opiekuna – boi się gwałtownych ruchów, dźwięków. Wizyty behawiorystów nic nie pomagają. Kici będzie najlepiej w spokojnym domu, bez psów i dzieci.

Pomóżcie nam szukać lokum dla Ślicznotki. Udostępniajcie.

6 maja 2019 r.

Ten mały, biały śliczny kotek, który swojej wyjątkowo ślicznej urodzie zawdzięcza swoje imię, jest kocią panną na pilnym wydaniu! Koteczka musi opuścić swój dom tymczasowy, a póki co, nie ma widoków na nowe miejsce dla Ślicznotki. Koteczka jest bardzo łagodna, mało miauczy, jest delikatnym pieszczochem. Jest FIV dodatnia co sprawia, że jej odporność jest gorsza niż u zdrowego kotka, a co za tym idzie, nie może być wychodząca i nie może mieszkać z innymi kotkami.

Pięknie prosimy, pomóż nam znaleźć nowe lokum dla Ślicznotki i udostępnij jej mruczący apel o dom!

Jeśli rozważasz adopcję Ślicznotki, wypełnij formularz!

http://bit.ly/ankieta-adopcyjna-kot

27 listopada 2019r.

Popatrzcie na naszą Ślicznotkę. Niedawno zauważyłyśmy, że Ślicznotka kiepsko chodzi. Już kiedy do nas trafiła, widać było, że jest coś nie tak z tylnymi łapkami, jednak było to bardzo słabo zauważalne. Zrobiliśmy wówczas kotce zdjęcie rtg, które pokazało małe zwyrodnienie stawów, więc wydawało się, że przyczyna tych drobnych zaburzeń jest wyjaśniona.

Teraz jednak kotka chodziła dużo gorzej, nóżki są słabe, zarzuca tyłem ciała, do tego zauważyłyśmy, że jej kręgosłup jest „sztywny” również w odcinku szyjnym. Weterynarz stwierdził, że to nie stawy i zalecił rezonans magnetyczny głowy i odcinka szyjnego kręgosłupa – padło podejrzenie oponiaka.
Natychmiast umówiliśmy się do kliniki we Wrocławiu (w Poznaniu nie ma rezonansu dla zwierzaków). 14 listopada Paulina pojechała ze Ślicznotką na badanie. Niestety to co usłyszała na miejscu, kompletnie nas załamało. Diagnoza jest jak wyrok: Ślicznotka ma zaawansowane zmiany degeneracyjno-zanikowe mózgowia. Innymi słowy komórki mózgowe ulegają zniszczeniu, mózg dosłownie zanika dzień po dniu i nie możemy nic z tym zrobić, nie możemy temu zapobiec.
Tu znajdziecie opis badania: https://bit.ly/2QUgpbm

Jedyne co możemy, to spróbować lekami spowolnić ten proces, by polepszyć Ślicznotce komfort życia, które jej pozostało. Jesteśmy załamane. Przed wyjazdem do Wrocławia oponiak wydawał się najgorszą możliwą diagnozą. A przecież wtedy można by walczyć, można by operować, a to co usłyszałyśmy nie daje nam żadnych szans na walkę.

Ile Ślicznotka ma czasu – nie wiemy. Nie sposób przewidzieć jak szybko komórki jej mózgu będą ulegały zniszczeniu. W wyniku choroby jej zachowanie prawdopodobnie będzie się zmieniać: kotka może zapominać ludzi i rzeczy. Coś co zna może nagle wydawać się jej czymś nowym. Może stać się bardzo czuła lub agresywna bez powodu. Problemy z chodzeniem i równowagą mogą postępować, mogą dojść problemy ze wzrokiem.

Ślicznotka przyjmuje obecnie steryd, który poprawi jej komfort życia i może trochę spowolnić postęp choroby. Niestety może też przy okazji osłabić organizm, co w związku z tym że kotka jest nosicielką FIV, może zwiększać ryzyko łapania różnych infekcji. W tym wszystkim nie ma dobrego wyjścia, niestety nie będzie też szczęśliwego zakończenia. Kiedy będzie bardzo źle, jedyne co będziemy mogły jeszcze zrobić to pomóc jej odejść.

Kitunia na dzień dzisiejszy czuje się dobrze (wyłączając problemy z nóżkami i równowagą). Ma apetyt, z chęcią bawi się piłeczką, uwielbia się przytulać i być głaskana. Jest przecudowna, kochana, bardzo delikatna i taka krucha. Będziemy dbać, chuchać i dmuchać na to słodkie maleństwo, żeby, tak długo jak to możliwe, czuła się szczęśliwym kotkiem.

2 grudnia 2019 r. 

Ślicznotka to nasza kocia podopieczna z jedną z najsmutniejszych historii. Trafiła do nas ponad 2 lata temu, nosicielka FIV, ostatnio zdiagnozowano u niej zanik mózgu. Nie wiemy ile dokładnie czasu jej zostało, może ktoś go umili cudownym prezentem?

Małe sprostowanie od cioci Ślicznotki – nasza kicia miała rezonans, nie tomograf.Troszkę się dziewczynie pomyliło.

17 grudnia 2019 r. 

Mikołaj przybył do Ślicznotki!

12 czerwca 2020 r.

Ślicznotka radzi sobie tylko dzięki miłości i zaangażowaniu opiekunki. Od niedawna Ślicznotka musi być pieluszkowana, nie panuje nad fizjologią, miewa coraz częstsze ataki. Dlatego uznałyśmy, że to najlepsza droga do zachowania higieny.
Jeśli zechcielibyście wesprzeć leczenie Ślicznotki lub kupić jej pieluszki, będziemy bardzo wdzięczni. 4 paczuszki pieluch to 127zł.
Fundacja „Głosem Zwierząt”:
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
SANTANDER BANK
02 1090 1362 0000 0001 4341 8429
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW

 

23 czerwca 2020 r.

W smutnej historii Ślicznotki pojawił się mały promień światła – dziewczyna nie będzie musiała się już więcej przeprowadzać! Nadal jest podopieczną fundacji, jednak nie szukamy juz dla niej domu. Zostaje w swoim domu tymczasowym, który dba i troszczy się o nią z całych sił, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Będziemy na bieżąco obserwować sytuację i starać się zapewnić Ślicznotce jak największy komfort życia tak długo, jak będzie to możliwe.

 

 

Adopcja w 3 krokach

Masz pytania? Napisz: fundacja@glosemzwierzat.pl

Lub zadzwoń: 510 082 744

(nie zawsze mogę odebrać telefon, proszę wtedy o kontakt SMS – oddzwonię)