Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

03 lipiec 2012r.

Nie łatwo jest pożegnać sie ze swoim wiloletnim przyjacielem, podjąć ostateczną decyzję o skróceniu jego cierpienia kiedy my nie jesteśmy jeszcze na to gotowi, kiedy nie wyobrażamy sobie pustki, która w nas zostanie.

Kilka tygodni temu jedna z naszych wolontariuszek odebrała telefon, błagający o pomoc dla 17-letniej suczki Sary.
Weterynarze wykryli u niej raka w okolicy ogona i amputowali jej ogon. Niestety pokrycie kosztów tej operacji było wszystkim na co było stać właściciela suni.

Pan zwrócił się do nas o pomoc, ponieważ przyszedł czas na wizytę kontrolną i na ściągnięcie szwów, na co najzwyczjaniej nie było go stać.
Zabraliśmy suczkę do zaprzyjaźnionego weterynarza.
Na miejscu okazało sie, że sunia jest naprawdę łagodna widać, że już stareńka, ale zadbana i otoczona miłością swojego człowieka.
Weterynarz wyciągnął szwy i obejrzał Sarę.
Pan opowiadał nam o psince, że wie, że jest już wiekowa, ale zajmuje szczególne miejsce w jego życiu i nie dopuszcza do siebie myśli, że nadchodzi jej czas.

Dzisiaj przed 22:00 nasza wolontraiuszka dostała telefon, od tego samego Pana, który trzęsącym się głosem opowiadział, że pies od 4 dni leży i nie wstaje, załatwia się pod siebie, sika krwią, wszytko co zje wymiotuje.

Długo nie zastanawiając się, nasza wolontariuszka zawiozła psa do kliniki.

Pan Sary trzymał się kurczowo nadziei, że uda się pomóc Sarze i jeszcze chociażby o kilka miesięcy, tygodni, dni przedłużyć jej życie…
Weterynarz obejrzała Sarę i „na stronie” powiedziała naszej wolontariuszce, że już nie można pomóc pieskowi, że nie można przedłużać jej cierpienia. Powiedział, że wzruszające jest to, że widać, że właściciel kocha pieska, bo mimo wieku jest zadbana, nie śmierdzi, jest umyta z moczu i odchodów.

Ponad godzinę rozmawiały z panem Darkiem, który musiał podjąć tą trudną decyzje…
Nie opuścił Sary do ostatniej sekundy, głaskał ją całował, płakał i mówił do niej, żeby sie nie bała…

Biegaj szczęśliwa za Tęczowym Mostem…