Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

TYBUS

14 listopad 2013r.

Nie widać końca „kociego sezonu”. Kolejne prośby o pomoc, kolejne telefony, a my stoimy przed murem, brak kasy, brak miejsc …
Zadzwoniła do nas osoba dokarmiająca trzy trzymiesięczne bezdomne kotki na działkach. Pani zaniepokoiły duże brzuszki maluchów. Kiedy dotarliśmy na miejsce dwa kociaki przelewały się już przez ręce.
Zabraliśmy maluchy do weterynarza, który stwierdził, że leczenie doraźne na działce jest bezsensowne, że koty jeżeli mają mieć szansę na przeżycie muszą być w lepszych warunkach w innym wypadku czarnemu kocurkowi zostało dwa dni życia, jednemu z burasków może z 4, a trzeciemu, który był w lepszym stanie z 1,5 tygodnia. Są zakatarzone, wychudzone, wilgotne, wycieńczone osłabione i mają zapalenie skóry.
Niestety lekarz nie był w stanie jednoznacznie zdiagnozować od razu co im dolega, dlatego koniecznym było znalezienie im bezpiecznego miejsca, bez innych zwierząt.
Czarny jest w najgorszym stanie, oprócz dolegliwości, które mają jego bracia ma jeszcze ranki na nóżkach z których sączy się ropka. Ranki powstały na skutek biegunki. Kiedy wyciągneliśmy go z transporterka zataczał się i nie mógł ustać na nóżkach.
Mają szansę, żeby przeżyć i wyzdrowieć jedynie jeżeli znaleźlibyśmy dla nich ciepłe schronienie, tylko tyle, a może aż tyle …
Stanęliśmy przed trudną decyzją, wśród łez, bezsilności i niemocy trzeba było działać szybko.
Kociakom został podany antybiotyk, ale niestety z absolutnego braku miejsca musiały wrócić na działkę. Tam czekała na nie styropianowa budka, którą skropiłyśmy walerianą, ponieważ wcześniej nie chciały do niej wchodzić. Karmicielka przez całą dobę wymieniała w budce butelkę z ciepłą wodą, żeby dogrzewać maluchy, a my do późnych godzin nocnych szukałyśmy dla nich miejscówki, do której możnaby je zabrać.
Rano, pełni niepokoju czekałyśmy na informację, czy czarnemu maluszkowi udało się przeżyć noc …
Ku naszej radości po apelu na facebooku zgłosiły się osoby, które chciały przygarnąć maluszki, czarny maluch przetrwał noc.
Tybuś, Trabancik i Tosiek są już bezpieczne u Basi, ale nie święcimy jeszcze tryumfów, ponieważ ich sytuacja jest nadal niepewna.
W najgorszym stanie jest Tybuś. Jest najbardziej wycieńczony i ma najmniej siły, zeby samemu zawalczyć o swoje życie.
My walczymy razem z nimi, ale niestety znowu musimy prosić Was o pomoc finansową. Nie podołamy sami. Kolejny raz widzimy dno fundacyjnej kasy, a maluchy niestety wymagają leczenia. Pomóżcie nam uratować im życie.

16 listopad 2013r.

Kociaki 3T spędzały sobotni wieczór, nie świadome tego co zaraz nastąpi oddawały się codziennym czynnościom, aż tu nagle, wiadomo, przy sobocie trzeba się wykąpać.
Na pierwszy ogień poszedł Trabancik, który jest w najlepszym stanie zdrowia i humoru. Obawiałyśmy się, że będzie przy nim najwięcej zabawy, ale Trabancik mile nas zaskoczył. W kąpieli był bardzo grzeczny, a po pluskaniu wtulił się w ręcznik i grzecznie pozwalał osuszać i wycierać.
Kolejny był Tosiek, który wcześniej u weterynarza okazał się być Tośką !!!
Tosia też dzielnie znosiła zabiegi kąpielowe, ale przy niej było już trochę więcej pracy. Skóra Tosi, pokryta jest skorupką. Oglądałyśmy ją dokładnie, ale nie do końca potrafimy określić co to jest. Podczas kąpieli zaczęła sie zbrylać, a pod nią ukazała się podrażniona, zaczerwieniona skóra koteczki. Zakładamy, że jest to brud, martwy naskórek i odchody pasożytów.
Na koniec przyszła kolej Tybusia, koteczka, który jest w najgorszym stanie. Pod suchym futerkiem nie było tego wszystkiego dokładnie widać, ale kiedy je zamoczyłyśmy widok, był przerażający. Nikt z nas, nawet weterynarze, nie widzieli czegoś takiego. Łapki maluszka wyglądały jak żółwie nóżki. To co miała na sobie tosia, było niczym w porównaniu z tym co nosi na sobie Tybuś.
Niestety ma tak grubą powłokę, że niestety nie udało się tego pozbyć przy jednej kąpieli.
Poza tym ranki, które ma na tylnych nóżkach ukazały jego kości !!!!
Tybuś został obsypany talkiem, ranki zostały posmarowane maścią z Arniki i opatrzone.

Jutro kolejna wizyta u weterynarza i kolejne wydatki, także pięknie prosimy Państwa o wsparcie.

19 listopad 2013r.

Kociaki 3xT trafiły wczoraj na 2/3 dniową obserwację do weterynarza.
Tybusiowi puchną łapki, mimo, ze opatrunek jest luźno założony. Najprawdoopodobniej maluch siada w taki sposób, że mu to wszystko uciska, musi mieć co kilka godzin zdejmowany opatrunek i rozmasowywane nóżki.
Niestety nadal siusia pod siebie, w przeciwieństwie do brata i siostry, które nauczyły się korzystać z kuwety. No i kiedy tak siusia to mu leci po nogach, opatrunki namakają i niestety nie wpływa to dobrze na gojenie.
Serdecznie dziękujemy Wam za to, ze jesteście z kociakami 3xT.
Bardzo dziękujemy za wpłaty i prosimy nie zapominajcie o nich.

Wpłaty prosimy dokonywać na konto w tytule wpisując „T-Kociaki”

Fundacja „Głosem Zwierząt”
adres korespondencyjny:
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW

26 listopad 2013r.

Nie udało się …. Tybuś odszedł za Tęczowy Most [*]. Tak bardzo wierzyliśmy w to, że mu się uda. Co kilka dni kusił nas i mieliśmy wrażenie, że jest lepiej, ale zawsze po takim momencie przychodziło załamanie … przepraszamy maluszku, że nie udało nam się Tobie pomóc … wierzyliśmy do końca, ale tym razem wiara nie zdziałała cudów …bardzo nam przykro.
Jego rodzeństwo Trabancik i Tosia są silniejsze i w lepszej kondycji, są jeszcze w trakcie leczenia, ale rokowania są pozytywne.