Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Dziękujemy

BRUTUSEK

22 sierpień 2014r.

Zgłoszenie z przed dwóch dni, które przyszło na naszą pocztę:
„Witam! mam ogromny problem,policja straż miejska i straż dla zwierząt nie podjęły żadnej interwencji mimo moich usilnych zgłoszeń..jest u mnie na osiedlu owczarek niemiecki w skandalicznym stanie ma otwarte rany na nogach biodrach jest wychudzony przerost pazurow sa strasznie długie ledwo chodzi smród za nim niesie się przez całą ulicę a właściciel potrafi nawet walnac go smycza żeby szef szybciej,to jakąś patologia,błagam pomożecie mi zanim będzie za późno!odebrała bym im go sama ale nie mam warunków mam małe dziecko i młodego bulla a przede wszystkim nie mam środków na leczenie,chociaż z mezem zdecydujemy się to zrobić jak nikt nam nie pomoże,trudno nam patrzeć na ta bide!w Was moja nadzieja…”
Wczoraj pojechałyśmy na miejsce i oto psiak, którego zastałyśmy. 10 letni owczarek niemiecki, żywcem zjadany przez gronkowca. Pies już jest w klinice, lekarze od wczoraj walczą o psiaka, zdiagnozowali ropne głębokie zapalenie skóry. Niestety gronkowiec dostał się już do krwi psiaka i sieje spustoszenie w organizmie. Rany zostały umyte, oczyszczone i lekarze dobrali antybiotykoterapię. W poniedziałek będziemy mieć informację czy nastąpiła jakakolwiek reakcja organizmu na podjęte leczenie. Gronkowca leczy się długo, przewidywany czas leczenia to 6-12 tygodni.
Potrzebujemy domu tymczasowego lub stałego, żeby pies mógł być leczony w czystych i sterylnych warunkach. Nie jesteśmy w stanie trzymać go 12 tygodni w lecznicy.
Prosimy też bardzo o wsparcie finansowe, zapowiada się długa i kosztowna walka.
Fundacja Głosem Zwierząt:
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW

04 wrzesień 2014r.

Walka o stabilizację Brutusa trwa, ogólny stan Brutusa poprawia się. Ze skórą jest troszkę lepiej. W tragicznym stanie są nerki- jedna pracuje tylko na 10%… Lekarz musi stosować wyważone leczenie- leki na skórę obciążają nerki, a leki i karma na nerki pogarszają stan skóry. Brutus jest w dobrych rękach.
Psiak jest bardzo dzielny, poddaje się wszystkim zabiegom i badaniom. Boimy się o nerki, choroby tego organu często źle się kończą. Musimy być dobrej myśli. Musi się udać!!!!
Potrzebuje pieniędzy- aż boimy się pomyśleć ile będzie kosztować leczenie… Ponadto kiedy psiak wyjdzie z najgorszego będzie potrzebował domu tymczasowego…. Liczymy na Państwa pomoc!

08 wrzesień 2014r.

Brutus kilka pierwszych dni spędził w lecznicy w Poznaniu, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. Po kilku dniach, zabrałyśmy psiaka do lecznicy w Śremie. Celowo wiozłyśmy go, aż godzinę drogi aby zajął się nim lekarz, który wyprowadził już wiele psów z podobnych stanów.
Leczenie Brutusa jest bardzo ostrożne, bywają dni gdzie jego stan się pogarsza, jak np. w ostatni piątek kiedy miał kryzys. Z tego względu lekarz na bieżąco modyfikuje leczenie i steruje podawaniem leków, żeby skutecznie leczeyć, ale np. nie pogarszać stanu nerek.
Dzisiaj stan pacjenta poprawił się klinicznie. Nerki przedwczoraj mocznik 250 dzisiaj 173, wiec też lepiej. Ogólnie wrócił apetyt, chęć do chodzenia i kontaktu z personelem. Skóra nie pogarsza się, ale lekarz prowadzący musiał zdecydowanie obniżyć dawki sterydów które są niestety kluczowym lekiem Brutusa. Rokowanie cały czas ostrożne, ale widać postępy kliniczne po ostatnich gorszych dniach.
Serdecznie dziękujemy, że jesteście z Brutusem i pomagacie mu wspierając groszem i dobrymi myślami.
wpłaty zaksięgowane do 07.09
Magdalena M. – 100 zł
Paulina K. – 30 zł
Monika A. – 10 zł
Małgorzata P. – 30 zł
Patrycja C.-Z. – 20 zł
Sylwia M. – 50 zł
Lukasz K. – 10 zł
Wiktoria C. – 10 zł
Dorota K. – 50 zł
Justyna N. – 50 zł
Grzegorz T. – 30 zł
Agnieszka K. – 30 zł
Paulina M. – 25 zł
Emilia O. – 5 zł
Klaudia H. – 50 zł
Renata B. – 20 zł
Małgorzata Ł. – 10 zł
Anna K. – 23 zł
Agnieszka S. – 35 zł
Piotr J. – 10 zł
Ewa N. – 36 zł
Michał D.- 50 zł
Anna N. – 50 zł
Agata S. – 100 zł
Agata P. – J. – 50 zł
Joanna P. – 30 zł
Danuta W. – 10 zł
Nina K. – 50 zł
Michał S. – 300 zł
Agnieszka K. – 20 zł
Marta M. – 50 zł
Joanna K.- 15 zł
Karolina T. – 10 zł
Proart-studio graficzne – 30 zł
Joanna K. – 15 zł
Karolina P. – 30 zł
Agnieszka B. – 10 zł
Maria S.- 10 zł
Krzysztof M. – 50 zł
Małgorzata D. – 100 zł
Angelika M. – 50 zł
Adrianna O. – 20 zł
Agata G. – 40 zł
Julia K. – 20 zł
Magdalena R. – 20 zł
Ewa P.- B. – 20 zł
Paulina J. – 200 zł
Dagmara O. – 15 zł
Barbara S. – 30 zł
Justyna P. – 50 zł
Jagoda D. – 40 zł
Marzena S. – 100 zł
Michał R. – 4 zł
Klaudia G. – 25 zł
Magdalena N. – 50 zł
Michał P. – 30 zł
Ewa B. – 20 zł
Zuzanna D.-W. – 100 zł

wpłaty zaksięgowana do dnia 14.09

Andrzej K. – 50 zł
Monika A. – 10 zł
Maciej Z. – 50 zł
Marzena G. – 20 zł
Alicja S. – 20 zł
Marek J. – 25 zł
Anna T. – 100 zł
Katarzyna Ż. – 25 zł
Małgorzata W. – O. – 50 zł
Elżbieta S. – 20 zł
Marzena C. – 30 zł
Joanna K. – 15 zł
Dorota G.- 5 zł
Bartosz S. – 30 zł
Iwona H. – 10 zł
Daria T. – 500 zł
Bożena P. – 50 zł
Dominika G. – 20 zł
Katarzyna P. – W. – 20 zł
Agnieszka P. – 100 zł
Nina K. – 70 zł
Joanna K. – J. – 50 zł
Stanisława Z. – 61,40 zł
Kwiaciernia M. – 10 zł
Klaudia G. – 30 zł
Alina N. – 30 zł
Klaudia K. – 10 zł
Marią P. – 50 zł

24 wrzesień 2014r.

Kochani, śpieszymy z nową dawką wieści od Brutusa. Skóra goi się coraz lepiej. W tym zakresie weterynarz uznaje sytuację za stabilną. Niestety parametry nerkowe znacząco odbiegają od normy i nie poprawiają się (całe szczęście nie ma też pogorszenia w tym zakresie). Z tego względu Brutus miał podawaną kilkukrotnie erytropoetynę. Czekamy na efekty. Mimo iż jego ciało z zewnątrz powoli dochodzi do siebie, to wewnątrz jest bardzo schorowane. Prosimy nie zostawiajcie Brutusa w potrzebie. Erytropoetyna jest bardzo drogim środkiem, a nie wiemy ile dawek będziemy musieli mu podać.

02 listopad 2014r.

Kochani, Brutus odszedł za tęczowy most… Brak słów, żeby opisać nasz smutek w tym momencie. Zrobiliśmy wszystko aby uratować tego biedaka. Niestety jego organizm był za słaby, żeby udźwignąć chorobę z którą przyszło mu się zmierzyć. Brutusek odszedł bez bólu, w towarzystwie ludzi, których znał, którzy opiekowali się nim w klinice przez ostatnie 2 miesiące, trzymany za łapkę do ostatniego tchnienia… Kochany, przepraszamy, że świat Ciebie zawiódł, że my nie daliśmy rady, że nie wiedzieliśmy o Tobie wcześniej… Takiego Ciebie zapamiętamy.. spokojnego, wtulonego w swoje posłanie, bezpiecznego.. Do zobaczenia po drugie stronie..

>>Więcej o INTERWENCJI