Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

JOHNDOE

Kontakt w sprawie adopcji: 660 293 404, asia@glosemzwierzat.pl

Urodzona: 2009r.

Zdrowie: odrobaczony, wykastrowany, chore nerki

Stosunek do ludzi: bardzo pozytywny

Stosunek do dzieci: bardzo pozytywny

Psy: -

Koty: -

Zachowanie: John Doe jest kotkiem bardzo przyjacielskim w stosunku do człowieka, tak długo był bezdomny, że teraz gdy udało mu się zamieszkać w domu, na każdym kroku okazuje swoją wdzięczność i oddanie człowiekowi

Inne: kotek niewychodzący, potrafi korzystać z kuwety

09 listopad 2013r.

Kocurek od 2 tygodni żył pod sklepem na ulicy Czechosłowackiej w Poznaniu. Jak piesek biegł na dźwięk otwieranych drzwi, próbował wchodzić do środka, jadł chętnie, ale najchętniej pchał łebek do głasków. Niestety właścicielka sklepu nie życzy sobie bezdomnego, poszarpanego kocura pod swoją prestiżową marką i dokarmianie kotka przez pracownice stało się problemem. Kocurek ma max 7 lat, ma mnóstwo strupków na ciele, poszarpane uszy, ranki na głowie i nogach, ma złamany dolny kieł i brakuje mu 2 zębów u góry. Kocurek bardzo pilnie potrzebuje domu tymczasowego/stałego. U weterynarza mruczał non stop. Został odrobaczony, przed adopcją zostanie wykastrowany.

10 grudzień 2013r.

Przemiły kot John Doe, który pod jednym ze sklepów błagał o pomoc, przeganiany i gnębiony przez okoliczne koty, trafił do domu tymczasowego.
Niestety radość i idylla Johna nie trwała długo. Od dwóch dni John jeździ na kroplówki i tak jeździł będzie jeszcze przez dwa dni.
Tymczasowi opiekunowie Johna zauważyli, że kocio dużo sika.
No i niestety okazało się, że parametry nerek są słabe.
Weterynarz póki co zdiagnozował, albo niewydolność nerek, albo stan zapalny, czekamy jak kotek zareaguje na kroplówki i antybiotyki.
Oprócz tego na tylnej nóżce była narośl, która na szczęście okazała się zbitkiem kupki, żwirku i sierści, niestety narosła i odparzyła jedną z ranek, które John zdobył w ulicznych walkach.
Oprócz tego w jednym z uszek John Doe zaczął hodować sobie małego grzybka, na szczęście dopiero zaczął, więc szybko się z tym uporamy.
John jest bardzo dzielny i dumnie znosi te wszystkie zabiegi, ale niestety już po dwóch dniach , gdy tylko John widzi wolontariuszkę z transporterkiem, zmiata gdzie pieprz rośnie.
Gdyby ktoś chciał wspomóc złotówkami leczenie Johnego, będziemy Wam bardzo wdzięczni.
Wpłaty prosimy dokonywać z tytułem: JohnDoe
Fundacja „Głosem Zwierząt”
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
NIP 7792386785
KRS 0000373309
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW

27 styczeń 2014r.

John był wczoraj na kontrolnym badaniu krwi, pod kątem sprawdzenia stanu nerek. Miesiąc temu okazało się, że John cierpi na niewydolność nerek, więc badanie miało na celu sprawdzenie czy wyniki poprawiły się od czasu przejścia na karmę leczniczą i rozpoczęcia leczenia (John przyjmuje lek Rubenal).
Niestety wyniki nie tylko się nie poprawiły, są wręcz gorsze niż poprzednio. Kreatynina wzrosła, wynosi teraz trochę ponad 4 (norma do 1,8). Mocznik wyszedl u Johna lepszy niz ostatnio – z 201 spadl do 168.
Cieszy nas to, że John zachowuje się jak najzdrowszy kot. Chętnie je i pije, siusia kilka razy dziennie. Jest bardzo wesoły, uwielbia zabawy z kilkuletnim synkiem swoich tymczasowych opiekunów. Oboje spędzają ze sobą całe dnie, a John nigdy nie reaguje agresywnie na ewentualne zaczepki chłopca. Kot idealny do domu z dziećmi.

29 styczeń 2014r.

Opiekunka tymczasowa pisze o Johnie:
„John jest spokojny, spragniony pieszczot, ale nie do przesady. Świetnie się czuje w towarzystwie obcych, bez obaw wskakuje na kolana. Nie boi sie dzieci (przetestowane z 3 dzieci w wieku 2-4 lata). Potrafi zasnąć wszędzie, nie jest typowym kanapowcem. Nie przepada za byciem pod kocem, czy kołdrą. Ładnie je, ale jest strasznym „żebrakiem”, nie da się przy nim zostawić surowego mięsa na stole, trzeba również uważać żeby nic nie wystawało ze śmietnika.
Jedyny problem z Johnem to fakt iż nie uznaje drapaka, ale pracujemy na tym.
Kot jest bardzo wyczulony na nasze wyjścia z domu. Na samym początku jak tylko widział, że zakładamy buty to siadał przy drzwiach i nie chciał nas wypuścić (sam nie próbuje wyjść), teraz już to się rzadko zdarza, zawsze przychodzi się natomiast przywitać gdy któreś z nas wraca do domu. jeżeli nasza absencja jest dłuższa, po powrocie kot wita nas siedząc na pufie przy wejściu (widać że tam spał) i z miauczącą pretensją.
Nie umie głośno miauczeć, tylko cichutko pomiaukuje.
Lubi zabawy wędką , albo piłeczką, potrafi zaczepić syna o zabawę (tzn kładzie się koło niego, albo zaczyna się przy nim czymś bawić). Nie ma w nim agresji. Raz w zabawie ugryzł mocniej męża i zaraz po tym zmiana postawy – zaczął się ocierać o małżonka i mruczeć jakby chciał go przeprosić. Dziecko kładzie sie obok kota, głaszcze, macha zabawkami przed nosem – kot nie reaguje, nawet nie widać żeby był zdenerwowany.Odnosimy wręcz wrazenie, że John pilnuje małego, gdy syn w łóżku w nocy w trakcie snu zaczął popłakiwać, John wskoczył do niego, podszedł do głowy, obwąchał po czym cofnął sie i położył w nogach.. raz gdy syn sie położył i udawał, że zemdlał, kot podbiegł do niego – pacnął syna delikatnie łapką i zamiauczał.
Jednym słowem kot niepowtarzalny.

18 maj 2014r.

„Ostatnio pani z fundacji zabrała mnie na daleką wycieczkę samochodem! Bardzo lubię przejażdżki i ani trochę nie marudzę, jestem naprawdę wyśmienitym pasażerem. Celem naszej wyprawy był, jak się okazało, gabinet weterynaryjny. Pani doktor była miła, ale trochę dziwna, bo wylała mi na mój smukły brzuch jakąś galaretę i dotykała dziwnym przyrządem na kabelku. Czego to ci ludzie nie wymyślą… no ale widocznie coś ją w tym fascynuje, więc jej pozwoliłem. Po chwili się znudziła i w zamian za moją anielską cierpliwość wbiła mi igłę w brzuszek! To było mniej przyjemne, ale że przecież prawdziwy mężczyzna nie będzie się mazał, to zakamuflowałem strach przeciągłym ziewnięciem. Ale były pochwały! Po kilku dniach słyszałem, jak ludzie mówią, że z moim pęcherzem wszystko w porządku, ale parametry nerkowe podwyższyły się trochę. Dostałem więc nowe lekarstwa i za miesiąc mam się stawić na kontrolę.
Na szczęście poza gorzkimi lekami dotarła do mnie paczka pysznej, leczniczej karmy dla nerkowców, za którą bardzo dziękuję paniom doktor z gabinetu Bahati w Skórzewie.
Nie ukrywam, trochę mi głupio że moje leczenie generuje koszty. Jeśli chcielibyście przelać grosik na moje leczenie, to można to zrobić tutaj: http://www.siepomaga.pl/f/glosemzwierzat ”

27 lipiec 2014r.

„Jak mija Wam niedziela? Chilujecie się? Ja też tyle, że na kroplówce. Troszkę pogorszyły się moje wyniki, zrobili mi badania i mocznik wyszedł 263, kreatynina 5,5. Wolontariusze przez tydzień jeździli ze mną do gabinetu na kroplówki, nie powiem nie zawsze mi się to podobało, wiecie, temperatura, podróże, igły. Starałem się jak mogłem, żeby nie sprawiać więcej problemów.
Po ponownych badaniach okazało się, że mocznik nieco spadł do 240, ale kreatynina wzrosła do 11,8, więc kontynuuję kroplówki.
Humor mi dopisuje, nikt by nie powiedział, że jestem chorym kotkiem, chociaż ostatnio mam trochę mniejszy apetyt.
Mieszkam w domu tymczasowym, gdzie opiekunka bardzo o mnie dba i pilnuje, żebym miał wszystko czego mi potrzeba, żebym był szczęśliwym kotkiem. Dlatego chciałbym jak najdłużej się tym cieszyć. Chciałbym, żeby moje kocie ciałko poczuło się lepiej i pozwoliło mi jeszcze pożyć.
Niestety moje nieustające wizyty u weterynarza to kolejne koszty. Może ktoś z Was chciałby mi pomóc i dorzucić się do mojej skarbonki?
Będę bardzo wdzięczny.
tytuł wpłaty: kot John
Fundacja Głosem Zwierząt
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW
Można mnie też wspomóc poprzez Siepomaga:
http://www.siepomaga.pl/f/glosemzwierzat”

11 sierpień 2014r.

John nic już nie napisze … długo o niego walczyliśmy, łapaliśmy się każdej, najdrobniejszej nadziei i do końca wierzyliśmy, że nam się uda, że podarujemy mu jeszcze trochę życia. Niestety stan Johna nie pozostawił nam żadnych złudzeń i musieliśmy podjąć bardzo trudną decyzję i pomóc mu przenieść się za Tęczowy Most … żeby już nie cierpiał .
Bardzo dziękujemy Pani Ludmile, u której John mieszkał przez ostatnich kilka tygodni, która otoczyła go opieką i miłością taką o jakiej kotek mógł kiedyś tylko marzyć … nie znalazł domu stałego, ale znalazł miłość i dobro … żegnaj Johnie Doe [']