Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

KOTKA, KTÓRA NIE POTRAFIŁA ZEJŚĆ Z DRZEWA

29 lipca 2011r.

Beksa trafiła pod skrzydła Fundacji.Imię nieprzypadkowe, choć wcale nie oznacza nieśmiałego i mało samodzielnego kociaka. Beksa została znaleziona i uratowana przez czysty ale jakże szczęśliwy przypadek. Podczas wizyty w poznańskim schronisku w celu opieki nad zupełnie innym stworkiem, dwie wolontariuszki FGZ usłyszały miauczenie. Zagłuszany przez psy i bliżej nie zlokalizowany dźwięk okazał się nie pochodzić od żadnego schroniskowego kota. Poszukiwania doprowadziły do odnalezienia przeraźliwie płaczącego, przerażonego i przemoczonego kotka siedzącego na drzewie, tuż za murem schroniska. Sprawna akcja pracowników schroniska, choć nie łatwa, gdyż mała wspinała się ze strachu coraz wyżej zakończyła się w końcu powodzeniem.

Jedna z wolontariuszek złapała Beksę na ręce i w tym momencie kociak zamiast się wyrywać, czego się spodziewaliśmy zaczął się tulić. Decyzja oczywiście była szybka i mogła być tylko jedna. Beksa została pod opieką fundacji i pojechała od razu do, już trochę przepełnionego, domu tymczasowego.

Kotka bardzo szybko się zaaklimatyzowała. Dogaduje się z innymi kotami, choć jej niespożyta energia jest dla nich trochę przerażająca. Najlepszym przyjacielem Beksy został mały szczeniak z którym razem śpi, je i wariuje. Jest typowym kociakiem dla którego jedynymi zajęciami godnymi uwagi jest psocenie i rozrabianie na przemian mizianiem i pieszczotami. Jest bardzo odważna, podczas pobytu w domu dużego psa siedziała godzinę pod kaloryferem po czym zaczęła, jako pierwszy z kotów wychodzić. Po dwóch godzinach polowała już na rozmachany ogon przybysza, jakby w ogóle jej nie przeszkadzało, że jest wielkości jego ucha. Beksa jest uroczym, typowym kociakiem z charakterkiem. Trzeba będzie zwracać uwagę, żeby nie wpędziła się przez to w tarapaty, chociaż wygląda na to, że urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą.

 

12 wrzesień 2011r.

Beksa pojechała dzisiaj do swojego domu.