Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

 

09 lipiec 2011r.

„Czardasz jest młodziutkim psem, ma niespełna 2 lata i jest po wypadku, ma złamaną tylną łapkę..

Jeszcze nie wiadomo jak poważne to złamanie – NIE MIAŁ PRZEŚWIETLENIA a weterynarz w schronisku jedyne co zrobił, to ZABANDAŻOWAŁ…

Posiada też liczne, ropiejące rany na ciele, zapalenie uszu i biegunkę – od schroniskowego jedzenia. Musimy go zabrać ze schroniska do normalnych warunków, tam są tylko dwie opcje: AMPUTACJA albo EUTANAZJA… A poza tym…jak to labek….łasi się…pozwala sie dotykać nawet w bolące miejsca…”.

Z taką informacją i zdjęciami obolałego psiaka, zostaliśmy skonfrontowani w piątkowy, późny wieczór… Noc upłynęła na korespondencji i telefonach z ludźmi zrzeszonymi wokół portalu www.labradory.info ,  próbach zorganizowania kliniki i transportu w nasze okolice. Sobotni ranek nie przyniósł optymistycznych wieści, ale już wczesne popołudnie płynęło wartką akcją ratowniczą. Wspólnymi siłami daliśmy radę. Psiak przejechał 150km i trafił do kliniki w Śremie. Tego wieczoru dostał leki przeciwbólowe i antybiotyk. Rany zostały oczyszczone i zaopatrzone. W niedzielę lekarz zdiagnozował wieloodłamowe złamanie kości piszczelowej. W poniedziałek odbędzie się operacja.

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe dla Czardasza…

Aktualizacja wkrótce.

20 sierpień 2011r.

Czardasz przebywa nadal w klinice, ma gips na łapie, a w środku płytkę -kości się zrastają.Chłopakowi dopisuje humor, no i stety niestety roznosi go energia ,a powinien jak najmniej się ruszać, żeby rekonwalescencja przebiegała szybko i pomyślinie. Rachunek w klinice za leczenie i opiekę nad Czardaszem wynosi prawie 2500 zł. Cały czas szukamy dla Czardasza DT, lecz zdecydowanie bez innych zwierząt.

13 wrzesień 2011r.

Czardasz opuścił dzisiaj klinikę i pojechał do domu tymczasowego.

W podróży był grzeczny. Energia go rozpiera, ale mądry dt ogranicza mu ruch ze względu na łapkę. Dostaje konga i gryzaki, żeby rozładować swoją energię.
Czardasz i dt poznają się póki co i budują „podstawową nić porozumienia i zaufania”. Póki co odbywają spacery fizjologiczne, bez spacerowania właściwie, siedzenie na trawce. Ćwiczą skupianie na przewodniku i takie tam drobnostki nie wymagajace chodzenia.

Czyli w zasadzie bardzo aktywnie mimo, że bez ruchowo.

17 grudzień 2011r.

Czardasz pojechał dzisiaj do swojego domu.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

26 kwiecień 2012r.

Właśnie wróciliśmy z „wizyty poadopcyjnej” u Ivo – Czardasza. Pojechaliśmy tam na zaproszenie p. Kapitana Kotiuka, który bardzo pięknie nas ugościł. Bardzo żałowaliśmy, że nie było z nami Izy z forum labradory.info, bo w końcu to Ona jest Matką tej adopcji.

Ivo zmienił się nie do poznania, jest typowym, wyluzowanym labradorem, który kocha wodę, błotko, spacery, a za jedzenie da się pokroić. W swojego pana wpatruje się rozanielonym wzrokiem i jest na każde jego skinięcie (no… prawie) Wiecznie się uśmiecha. Od niedawna ma kumpla do zabaw, a oba psy łączy niezwykła przyjaźń i serdeczność. Karo (pies w typie owczarka niemieckiego) był do niedawna jednym z wielu bezpańskich psów błąkających się w Pulii, i któregoś dnia postanowił zalizać „na śmierć” p. Kapitana i okręcić go sobie wokół palca. Trwało to aż 2 dni, pies był wytrwały w swoich staraniach i p. Kapitan zmiękł i wpuścił go do domu. No i żyją sobie szczęśliwie razem w pięknym klimacie, w cudnej scenerii, wśród palm, winogron i oliwek, blisko pięknego morza i zapierających dech w piersiach plaż. Obydwa psy są otoczone czułą opieką, a p. Kapitan jest mądrym właścicielem i ma „rękę” do psów. Razem też odwiedziliśmy weterynarza, psy są odrobaczone i zaszczepione i w kolejce na kastrację, do której p. Kapitan się przekonał. Życzyłabym sobie, żeby wszystkie „nasze” psy trafiały do tak wspaniałych domów.

P. Kapitanowi dziękujemy za niezapomniane przeżycia.