Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

PIES, KTÓRY OKAZAL SIE RODOWODOWYM WEST HIGHLAND WHITE TERRIER’EM

28 luty 2011r.

Zabraliśmy z poznańskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt wrak psa rasy West Highland White Terrier. Pies został znaleziony w autobusie (!) jadącym do Poznania i ledwo przypominał przedstawicieli swojej rasy. Był prawie cały łysy, śmierdzący, a resztki sierści które mu zostały, były mocno sfilcowane. Nawet przy najlepszych chęciach schroniskowych weterynarzy, psiak miałby tam marne szanse na powrót do zdrowia. Ograniczony budżet, 560 psów na głowie to i tak nie lada wyzwanie…

W tym przypadku trzeba było specjalistycznej, indywidualnej opieki, by przywrócić temu psu godność.Psiak  przeszedł kompleksowe badania diagnostyczne, które wykazały trudną do wyleczenia odmianę gronkowca. W domu tymczasowym Stewart przeszedł długie i żmudne leczenie, połączone z kąpielami. Powoli dochodził do siebie, włosy zaczęły odrastać, leczenie przyniosło efekty. W między czasie okazało się, że Stewart jest rodowodowym psem, ma 8 lat i kilka razy przechodził z rąk do rąk, aż wreszcie trafił do pseudohodowli, która pozbyła się go jak mocno podupadł na zdrowiu…

Teraz Stewart w niczym nie przypomina kupki nieszczęścia, którą był w lutym. Jest zdrowy i wesoły, kocha ludzi, za to absolutnie nie toleruje kotów.

09 lipiec 2011r.

Stewart pojechał dzisiaj do swojego domu.

 

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

17 lipiec 2011r.

Niestety zawiódł fryzjer (fryzjerka z polecenia zwyczajnie nie przyjechała na umowiony termin). Udało sie już wykonać badanie moczu, tak jak zalecił nowy wet, we wtorek jedziemy na wizytę. Gunter ujawnił wczoraj, że potrafi szczekać, o tyle dziwne ze szczekal na ganiające się dzieci i było to dość nasilone – nie w celach gryzieniowych, bo nie warczal, ale tak jakby chciał sie z nimi bawić itp. Oceniam tez ze nigdy nie był wyprowadzany w normalny sposób, tylko cały czas na smyczy. Wracając do domu odpialem go ze smyczy i mimo, wolania i zachecania ten zszedł piętro niżej, potem usiadł jak pierdola i patrzył jakby nie wiedział o co chodzi. W tej materii niestety czeka nas długa praca i tony smakołyków. Generalnie nie ma mowy by latał sam a szkoda bo spacer na smyczy to zawsze spacer na smyczy.