Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

KSIĄŻĘ PÓŁNOCY

 

2 marca 2011 r.

To miał być dla Tytusa dzień szczęśliwy, początek nowego, lepszego życia. Po wielu tygodniach w ciasnej schroniskowej klatce pojechał wreszcie do nowego domu z dużym ogrodem. Jego i nasze szczęście nie trwały długo. Niestety po kilku dniach jego nowy pan uległ bardzo poważnemu wypadkowi i jasnym się stało, że nie będzie mógł dłużej sprawować opieki nad wymagającym dużo ruchu psem. Zabraliśmy więc Tytusa do hotelu, w którym przebywa do dziś.

Tytus ma pięć lat, wyjątkowe umaszczenie, przenikliwe spojrzenie i bardzo silny charakter. Potrzebuje właściciela, który zna się na rasie i potrafi zapanować nad psem z temperamentem. W stosunku do kotów i ptactwa pała żądzą mordu, toleruje suczki, ale z samcami ma problemy.

W hotelu, opiekunka Tytusa, zajęła się pielęgnacją jego futerka, które to zabiegi znosi bardzo dobrze.

Jest wesoły, biega jak szalony, bawi się i ma dobry apetyt. Jest psem niezależnym a na zaufanie z jego strony człowiek musi zasłużyć.

Alina spędza bardzo dużo czasu z psami i czasami siada sobie na krzesełku w słońcu i obserwuje. Gdy tak ostatnio siedziała, Tytus, jak się wybiegał, podszedł do niej, położył łeb na kolanach i kazał się drapać. Alina mówi, że to była taka krótka, magiczna  chwila czułości i totalnego porozumienia między człowiekiem a psem.

Tytus szuka aktywnych opiekunów lubiących spędzać czas na łonie natury. Najlepiej czułby się w rodzinie z kilkunastoletnimi dziećmi i bez innych zwierząt. Doceniłby długie spacery i mądrych ludzi, którzy nie narzucaliby mu nic na siłę a jedynie mądrze nim sterowali. Jednym słowem to nie jest pies dla początkujących.

 

06.08.2011r.

Dzięki ogłoszeniom Sfory Husky Tytus znalazł dom.

 

 

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU


07.08.2011r.

Wszystko jest ok, ludzie na mieście zachwycają się Tytusem, a on na wszystkich, nawet na małe dzieci, reaguje przyjaźnie!  To naprawdę wspaniały pies. Ładuje się już do łóżka i choć go ściągam lub ciągnę za obrożę, zabieram miskę sprzed nosa, nie warczy na mnie. Czeka na mnie pod drzwiami, kiedy wychodzę i cieszy się na mój widok.

Roznoszą mi dom z Juniorem, co sprawia nam dużo uciechy. Odpuścił już i nie próbuje dominować. Zaakceptował swoją pozycję w stadzie i wciąż mnie zaskakuje! Dzięki niemu Junior chętniej je karmę (a nawet warzywa!) i mam nadzieję, że trochę utyje. No, ale Tytus także ma niepochamowany apetyt, muszę mu ograniczać trochęjedzenie, bo nie ma stopu. Pieski razem śpią, jedzą i bawią się.

Zaskakujące jest to, że Tytus jest bardziej skłonny ku pieszczotom, niż można by było przypuszczać. Powoli przyzwyczaja się do luksusów. Oboje są o siebie zazdrośni, ale objawia się to tylko w przepychaniupyszczkiem od mojej ręki.

Wszystko układa się pomyślnie i mam nadzieję, że tak będzie dalej! O,właśnie latają po domu i się „biją”.

P.S. Tytus nawet zaczął aportować piłkę. I odnosi ją nam.