Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

HISTORIA PSIEJ WIERNOŚCI

04 październik 2011r.

Piękna, czarna, długowłosa sunia zamieszkiwała boks w jednym z podpoznańskich przytulisk dla psów.

Przez pracowników nazywana „psem widmo” ponieważ przez całe dwa lata, które spędziła w przytulisku nie wychodziła z budy, do nikogo. Gdy ktokolwiek zbliżał się do jej boksu, sunia wciskała się w ciemny kąt budy i powarkiwała trzęsąc się przy tym jak osika. Odwiedzająca przytulisko wolontariuszka nie zaskarbiła sobie sympatii suni, mimo ciągłego dostarczania smakołyków i przemawiania do suni ciepłym tonem.

Pewnego dnia Fundacja poprosiła Pana Krzysztofa, człowieka który zna się na psach jak mało kto, o odwiedziny u suni i konsultację jej zachowania. Okazało się, że sunia dość lubi mężczyzn. Pan Krzysztof wszedł do boksu i mimo, iż sunia ze starchu trzęsła się i załatwiła pod siebie, zaufała i wyszła z Panem Krzysztofem na krótki spacerek. Dała się pogłaskać, a nawet znalazła w tym dotytku przyjemność bo podstawiała główkę do dalszego głaskania.

Odprowadzona do bosku, znów zniknęła w budzie.

Szczęśliwi, że sunia się otwiera na człowieka i gotowi na codzienną pracę z nią, wróciliśmy do przytuliska następnego dnia. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, gdy okazało się, że tego dnia sunia została zaadoptowana.

Pani, która psa wydawała opowiedziała, że po sunię zgłosił się … właściciel.

Sunia, która przez dwa lata była niedostepna, zamknięta w sobie, nieufna i bojaźliwa, ponoć oszalała ze szczęścia i pobiegła za Panem, który jechał na rowerze.

Odrobine sceptyczni co do tej adopcji, podjechaliśmy do owego właściciela na rozmowę. Poprosiliśmy o pokazanie nam suni, która jak się okazało, miała na imię Aza.

Starszy Pan, który przedstawił się jako hodowca owczarków niemieckich, zaprowadził nas do murowanego budynku na podwórku przed domem, otworzył kłódkę i poprowadził w głąb ciemnym korytarzem.

Na końcu korytarza, oczom naszym ukazały się dwa boksy, w jednym mieszkał pies owczarek niemiecki, w drugim Aza. Radość Azy na widok tego człowieka to najlepszy przykład na bezinteresowną psią miłość do swojego Pana.

Człowiek ten z rozbrajającą szczerością przyznał, że rozmnaża psy dla zysku, że kiedyś był Azy właścicielem, potem kupił ładniejszą sukę, więc oddał Azę do przytuliska. Po długim czasie, sprzedał tamtą sukę i wrócił zabrać Azę. Naszą złość, wściekłość, bezradność i gorycz osłodził fakt, że Aza, mimo tego, że jej Pan traktuje ją jako maszynkę do robienia pieniędzy i trzyma w ciemnym lochu, nareszcie była wesoła i zadowolona.

Odjechałyśmy więc pocieszając się, że sunia przynajmniej jest w dobrej kondycji psychicznej, szczęśliwa, że jej Pan po nią wrócił, że ona sama wróciła do „domu”.

Przekonane, że nic nas już w życiu nie zaskoczy, nie mogłyśmy uwierzyć w to, co stało się później.

Po dwóch miesiącach, ów hodowca owczarków niemieckich przyprowadził Azę z powrotem do przytuliska, „bo szczeka”. W ciężkim szoku nie myśleliśmy zbyt długo, Aza nie mogła znów zostać w miejscu, w którym przez długi czas wegetowała nie wychodząc z budy, dla niej oznaczałoby to ciężką depresję. Człowiek, który nazywał siebie jej właścicielem zgotował jej koszmarny powrót do przytuliskowej rzeczywistości, do której z premedytacją ją oddał już 2 lata temu.

Na prędce zorganizowaliśmy transport i sunia pojechała po nowe życie do hotelu dla psów „U Jamora”, w którym powoli odzyskuje wiarę w człowieka.

05 luty 2012r.

Aza przyjechała dzisiaj do domu tymczasowego.

Sunia jest jeszcze przestraszona. Trudno się jej dziwić, najpierw żyła w szopie, potem w schronisku, potem znow w szopie, a potem w hotelowej klatce, to jej pierwszy raz w domu.

Na miejscu przywitała sie bezproblemowo z suczką rezydentką, zrobiła rundkę po nowym lokum i udaje że jej nie ma. Przy podejściu w celu zapoznawczym niestety odchodzi w pospiechu. Lepiej reaguje na mężczyzn.

Nie ma w niej cienia agresji tylko strach przed ludźmi.

Trzymamy kciuki za to, żeby się w końcu otworzyła i przekonała, że człowiek może być przyjacielem.

 

21 luty 2012r.

Aza była zupełnie nie zsocjalizowana, bała się ludzi, przerażał ją świat, zupełnie zamknęła się w sobie. Wielu ludzi kosztowało dużo pracy i nerwów, ale się udało. Teraz  rozkwita w domu tymczasowym.

Niezwykła, piękna, spokojna, bezproblemowa ale nie dla każdego. Aza to suczka która ma tylko jedną wadę. Kocha zbyt mocno. Nie sprawia przy tym żadnych problemów, nie jest nachalna ale człowiek to dla niej sens życia, jest wierna i wpatrzona w swojego opiekuna. Nie miała szczęśliwego psiego życia, ale teraz będzie miała już najlepsze.

Teraz cieszy się życiem, a my szukamy jej najlepszego domu stałego na świecie. Szukamy człowieka, który jest pasjonatą i miłośnikiem psów, którego Aza będzie mogła pokochać ostatecznie, który zapewni jej spokój i najlepszą opiekę.

Suczka nie jest zbyt wymagająca, potrafi się zając sobą, nie niszczy, nie brudzi, nie szczeka, nie ciągnie na spacerach, przychodzi na zawołanie, jest przyjacielska do psów, kotów i dzieci.

Czasami lekko jeszcze strachliwa, na pewno nie będzie dobrym stróżem ani dzielnym obrońcą to raczej ona wymaga przewodnika po świecie, który pokaże jej jak fantastyczne jest życie kochanego psa.

Szukamy dla niej opiekuna skłonnego poświęcić czas na budowanie niezwykłej relacji z psem, spokojnego domu na dobre i na złe z masą uczucia dla psiego członka rodziny.  Wdzięczność i zaufanie w oczach tego psa to nagroda tylko dla wybranych, tylko dla kogoś kto naprawdę potrafi zrozumieć psa.

05 kwiecień 2012r.

Aza jest w nowym domu.

Trzymamy kciuki za aklimatyzacje, bo wiemy, że po jej przejściach na pewno nie będzie to dla niej łatwe, ale nowi opiekunowie wykazują spokój, cierpliwość i zrozumienie.