Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

Urodzona: 13 lipiec 2012r.

Zdrowie: odrobaczona, odpchlona

Stosunek do ludzi: pozytywny

Stosunek do dzieci: -

Psy: -

Koty: pozytywny

Zachowanie: kochana, uwielbia kiedy poświęca jej się uwagę

Inne: kotek niewychodzący, potrafi korzystać z kuwety

09 październik 2012r.

Kociaki; Fica, Figiel, Filon, Frycek przyszły na świat w jednej z poznańskich piwnic, około dwa miesiące temu.
Obecnie przebywają w domu tymczasowym i czekają czy ktoś zechce je przygarnąć.
Kotki są zdrowe zostały odpchlone, odrobaczone i mają założone książeczki zdrowia. Wszystkie korzystają z kuwetki.
Urodziły się trzynastego lipca.
Najmniejszy kotek z miotu to Fica jest bardzo drobniutka i delikatna za to najgłośniej upomina się o jedzonko.Jest kochana i uwielbia kiedy poświęca się jej dużo uwagi.
Bardzo lubi zabawy i głaskanie.
Wszystkie kotki są wspaniałe i każdy jest wyjątkowy. Pragną miłości człowieka i jego troskliwej opieki i oczywiście jak na małe tygryski przystało brykanie i zabawa to ich ulubione zajęcie.

15 październik 2012r.

Fica pojechała dzisiaj do swojego domu.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

28 październik 2012r.

Fica coraz pewniej czuje się w nowym domku.
Pierszego wieczoru schowała się pod szafą i wyszła dopiero jak zgasło światło i wszyscy domownicy poszli spać. Ale położyła się koło łóżka swojej opiekunki i gdy ta zaczęła ją głaskać, Fica od razu czmychnęła na łóżko i już przez całą noc domagała się kiziutów.
Rano znowu schowała się pod szafą, ale to chowanie nie trwało już długo.
Łasi się, chce być głaskana, pieszczona, mruczy z zadowoleniem, pieknie zajada, ładnie załatwia się do kuwetki.
Ugania sie za swoim ogonkiem, bawi kłębkiem wełenki.
Eksploruje swój nowy dom i co dziennie poznaje jakiś nowy zakamarek.
Jej nowym ulubionym zajęciem jest obserwowanie ptaszków za oknem.

21 luty 2013r.

„Jakis czas temu Fika zaczęła chorować jak sie okazało na grzybice..dosyć długo z tym walczyliśmy, lekami, kąpielami, ciagła zmiana posłań na czyste, w tej chwili jest już prawie, że dobrze..prawie, bo jak ma pobierane próbki siersci do badania pod mikrioskopem wciąż są śladowe ilosci grzybków, ale pan doktor mówi, że w porównaiu z tym co było to jest ok, nie dostaje już nic „chemicznego” co jakiś czas mam ją przemywać nizoralem. Przestała sie już tak nachalnie drapać, więc może jakoś naprawdę z tego wyjdzie w końcu na dobre.
Od kilku dni jest już po pierwszej rujce i nawet przeszła ją w miarę łagodnie. Już od razu zaobserwowaliśmy, że jakby zrobiła się po ruji spokojnijsza.. Pod koniec przyszlego tygodnia idziemy na sterylizacje…troszkę się tego boje..tzn boje sie o małą ale wszyscy na około, którzy mają kotka mówią, że będzie dobrze.
A odnosnie Fikusi…cóż mogę napisać … to nasz największy skarbuś … kochamy ją jak szaleńcy! Jest cudowna, wspaniała, najmilsza i taka mądralińska!!!!
Każde moje wyjście na zakupy z domu albo odwiedziny u rodziców sprawiają, że tęsknie za nią jak szalona … a po powrocie czeka mnie (nas) z jej strony taka radość, zresztą co rano jak wstajemy i zaczyna być w domu ruchliwiej po nocy, widać jak ona się cieszy, biega, jak jej dobrze… czyż może być coś piękniejszego…!
Świadomość, że ta mała kruszyna czuje sie z nami jak u siebie i jest taka zadowolona jest najwspanialszym uczuciem pod słońcem!!!!
Od samego poczatku uwielbia towarzyszyć młodszemu synowi kiedy gra w piłkę, a ponieważ jest zapalonym sportowcem piłkę odbija ciągle. Fikusia już nie raz niechcący oberwała piłką, ale nigdy jej to nie zraziło ani nie wystraszylo, zawsze wędruje tam gdzie słyszy odbijanie piłki, siada i się przypatruje, albo biega do piłki..cudny widok. Także można być o naszą milusińska spokojnym…jest pełnowartościowym członkiem naszej rodzinki ,..zreszta nazywam ją swoja córeńką. Nam jest z nią cudownie i spokojnie mogę w jej imieniu powiedzieć to samo.”