Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

NOCNY SPACEROWICZ

16 listopad 2011r.

Podczas nocnego spaceru z psami, jedna z naszych wolontariuszek,  usłyszała rozpaczliwe miauczenie.

Dwie kamienice dalej, okazało się, że ten donośny dźwięk, wydaje z siebie mały, bury kotek.

Stał tak oto mały Franek, o północy, w centrum Poznania, mijany przez nocnych marków.

Mimo głośnego miauczenia, nikt specjalnie nie zwracał na niego uwagi.

Nie da się ukryć, że w centrum miasta jest niezliczona ilość kotów, ale nie każdy pragnie być złapany, tak bardzo jak pragnął tego Franek.

Widząc, że ktoś nadchodzi, zaczynął miauczeć z całych sił, i nieśmiało podążać za mijającą go osobą. Nikt jednak nie chciał Franka.

Kiedy podeszła do niego nasza wolontariuszka, już po dwóch „kici, kici”, był na jej rękach.

Kotek nie był, ani poturbowany, ani chory, po prostu był przestraszony i bardzo chciał, zeby zabrać go z ulicy.

Franek jest około cztero miesięcznym rezolutnym kotkiem.

W domu, do którego trafił jest już spory zwierzyniec; dwa psy i dwa koty. Chociaż na początku był trochę przestraszony, szybko się oswoił z nową sytuacją. Już rano zaczął odbywać pierwsze nieśmiałe wędrówki po mieszkaniu, bacznie obserwując co dzieje się na około.Kiedy zmierza do miski z jedzeniem, nic nie jest w stanie go rozproszyć, nawet fukające na niego koty.

Nie licząc jednego małego incydentu z doniczką, szybko ogarnął koncepcję kuwety.

Apetyt mu dopisuje, humor też.

Bardzo lubi przytulaki i mizianki, a jeszcze bardziej, schować się w jakimś kątku i smacznie drzemać.

20 grudzień 2011r.

Franciszek jest już po pierwszym szczepieniu. Weterynarz określił go na cztero lub pięcio miesięcznego zdrowego kotka.

Kotek dobrze odnalazł się w domu. Co chwilę można go znaleźć w  coraz to bardziej zaskakujących miejscach do leżakowania.

Bardzo lubi się przytulać, robić masaże swoimi małymi łapkami, oraz nuplać, kota lub sweter swojej opiekunki tymczasowej.

Ma niesamowity apetyt, zwłaszcza kiedy na horyzoncie pojawi się surowe mięsko, potrafi tak długo marudzić dopóki go nie dostanie, a jeżeli, o zgrozo, nikt się z nim nie chce podzielić, to sam sobie potrafi z garnka wyłowić, nic go nie powstrzyma.

Kiedy już ma mięsko w swoich łapkach to cały czas w trakcie jedzenia wydaje z siebie mruczące dźwięki.

Franciszek nadal szuka dla siebie domu.

24 styczeń 2012r.

Franciszek został poddany zabiegowi kastracji.

14 luty 2012r.

Franciszek z okazji dnia św. Walentego przeprowadził się do nowego domu.  Trzymamy kciuki za aklimatyzację chłopaka w nowym miejscu i zaprzyjaźnienie się z kotką i suczką rezydentkami.