Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Dziękujemy

26 sierpień 2012r.

Jedna z Pań dokarmiających bezdomniaki, przez przypadek natrafiła na kocią rodzinkę, na terenie jednego z poznańskich przedsiębiorstw.
Kocia mama, kiedy została znaleziona, była wycieńczona i już ostatką sił dbała o maluchy. Bardzo dobrze się nimi opiekowała, ale nie było to miejsce dla nich bezpieczne.
Niestety wakacje to jednocześnie okres kiedy pojawia się wiele bezdomnych zwierzaków, a chętnych domów do adopcji ubywa.

W miąrę możliwości po kolei staramy się zabierać kociaki i umieszczać je w domach tymczasowych, których niestety cały czas brakuje.
Kostek długo nie dawał się do nas przekonać i zostal załpany jako ostatni. Przebywa w domu tymczasowym razem z Kolą.

27 wrzesień 2012r.

Kostek przebywa w domu tymczasowym nie tylko ze swoim bratem Kolą. Dołączyły do nich kolejne kociaki tymczasy, z którymi Kostek świetnie się dogaduje. Zdarzyło się mu może dwa razy prychnąć, ale jak tylko się sobie przedstawiły od razu przeszły do zabawy.
Kostek oswoił się już z obecnością człowieka i doskonale wie, ze ludzkie ręce służą po to żeby kiziać.

24 listopad 2012r.

Kostek wczoraj pojechał do swojego domu. Jego nowa opiekunka przyjechała po niego, aż z Warszawy. Mieliśmy zorganizowany transport na przyszły tydzień, ale Pani Basia stwierdziła, że Kostek już powinien wiedzieć, że ma dom, więc wskoczyła do samochodu i po niego przyjechała pokonując szmat drogi.

Na szczęście okazało się, że warto było, bo miłość była od pierwszego wejrzenia, wzruszeń było co nie miara.
Oj Kostek będzie rozpieszczanym pieszczochem w swoim nowym domku.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

27 listopad 2012r.

Kostek pierwszego dnia nie miał ochoty nic zjeść. Zlizał tylko trochę karmy z palców swojej opiekunki. Nie siedział jednak w najdalszym i najciemniejszm kącie i nie drżał z obawy przed wyciągniętą do niego ręką. Jego opiekunce udało się wziąć go kilka razy na ręce choć nie bez małych oporów. Trochę ją nawet obserwował. Bardzo lubi spać w szafie na górnej półce na bluzkach i swetrach.
Po kilku dniach stres i smutek minęły zostało jeszcze trochę niepewności co można a czego nie. Kiedy uda mu się wykonać jakąś nową czynność- wskoczyć na krzesło, zjeść coś z miseczki- to biegnie za kanapę i czeka na reakcję człowieka.
Przychodzi już na pieszczoty i żeby trochę zaczepiać popodgryzając.

31 maj 2013r.

„Chciałabym poinformować o tym jak się ma kotek Kostek-Budrysek. Otóż jak najlepiej. Jeszcze nie byliśmy u weterynarza w sprawie kastracji, ale chcę poczekać jak będzie miał rok.
Budrysek jest kotem fantastycznym. Nie jest specjalnym przytulaczem, ale też nie lubi być pozostawiony sam sobie. Okazywanie mu zainteresowania, pogłaskanie przytulenie jest dla niego ważne. Dodaje mu pewności, że jest kochany i akceptowany. Potrafi się też odwdzięczyć całusem za całusa polizać rękę, która go głaszcze lub nakłada coś do miseczki.
Długo się nie odzywał ale jak zobaczył, że miałczenie mi się spodobało rozgadał się na dobre. Pomrukuje i pobrumkuje. Odpowiada na moje pytania, reaguje na wołanie po imieniu umie bawić się w berka i ma poczucie humoru, potrafi się wygłupiać.
Dużo można o nim opowiadać .Powiem tylko że jak oglądam jego zdjęcia z okresu kiedy jeszcze nie był u mnie to i dziś pojechałabym po niego natychmiast.”