Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

01 listopad 2012r.

Leon to kilkuletni kocur, które całe swoje dotychczasowe życie spędził w domu…do czasu…

Jego szumnie nazwani opiekunowie wyprowadzali się do innego mieszkania, w którym zabrakło już miejsca dla Leona.
Wynieśli pudła, torby, walizy, spakowali do samochodu. Leaona też wynieśli, ale jego już nie spakowali, po prostu wynieśli na trawnik przed blok i go tam zostawili.

Kot radził sobie jak mógł, chował się do piwnicy przez okienka do czasu kiedy zaczął się remont bloku i okienka zamurowano.
Robiło się coraz chłodniej, a Leon koczował pod rusztowaniem całymi dniami i nocami.
Pani, która go dokarmiała starała się znaleźć mu nowy dom, niestety bezskutecznie.
W akcie rozpaczy zawiozła go do schroniska, bo stwierdziła, że tam będzie bezpieczniejszy, niż wśród nieprzychylnych okolicznych mieszkańców.

Leon przetrwał okres kwarantanny i czeka teraz na dom.
Szukamy dla niego domu stałego lub tymczasowego.

18 listopad 2012r.

Znalazła się osoba, która zdecydowała się przygarnąć Leona na dom tymczasowy.
Była chwila stresu, bo Leon złapał przeziębienie w schronisku, ale udało mu się z tego wyjść. Kiedy poznaliśmy kota osobiście od razu wiedziałyśmy dzięki czemu udało mu się przeżyć na osiedlu i przejść obronną ręką przez kwarantannę. Leon to kawał dostojnego kota.

Widać, że bardzo brakowało mu kontaktu z człowiekiem, bo wystarczy wejść do pokoju, a Leon przybiega i zaczyna się łasić. Kiedy wyciąga się dłoń jego główka zaraz jest gotowa na kiziuty.
Przebywa w domu tymczasowym z kotem i dwoma pieskami. Zapoznanie zwierzaków przebiegło bez afer, kot odważnie zaczął zwiedzać nowe lokum śledzony przez rezydentów.
Leon nie boi sie niczego i nikogo, ale sam też nie lubi nikogo straszyć … no chyba, że zostanie zbyt energiczny zaskoczony przez psa lub kota, wtedy fuknie. Koty do siebie zagadują, a psy już wogóle nie robią na Leonie wrażenia, który jest to po prostu miły i kontaktowy dostojny kocur.

Ma około 9 lat, jest wykastrowany, zaszczepiony i odrobaczony.
Bardzo czeka na swój własny dom.

10 grudzień 2012r.

Oficjalnie już możemy poinformować, że Leon trafił już do domu stałego. Co prawda zamieszkał tam już około tygodnia temu, ale czekaliśmy, aż kot rezydent i Leon odnajdą się w swoim towarzystwie. Początki były nie łatwe, ale na szczęście opiekunka Leona cierpliwie pozwoliła, aż koty się oswoją. Co prawda jeszcze przytulaków nie ma, ale idzie ku lepszemu.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

01 styczeń 2012r.

” Leon ma się świetnie, je chętnie, jest niesamowicie grzeczny (nie wskakuje na meble, nawet „pyta” czy może wejść na łóżko) i „rozgadany” – wystarczy coś do niego powiedzieć i od razu odmiaukuje. Ładuje się na kolana i domaga się głaskania od każdego gościa.
Przyjaźni z Yodą nie ma, ale tolerują się: czasem zdarza im się nawet spać obok siebie, ale sprawiają wrażenie, jakby udawali, że tego drugiego nie ma.”

05 marzec 2013r.

„Leon codziennie wygrywa w konkursie na kota idealnego. Jego ulubione zajęcia to spanie (najlepiej na grzejniku), jedzenie (próbuję ograniczać i niezależnie od tego, kiedy ostatnio jadł, jak tylko ruszam się w kierunku kuchni biegnie za mną miaucząc, jakby nie jadł tydzień), ostatnio też wyczesywanie (od tygodnia linieje na potęgę, wyczesałam już z niego ze 2 duże koty) i oczywiście mruczenie/ocieranie się/bycie głaskanym.
W temacie przyjaźni z Yodą jest postęp – zaczęli się bić. Yoda rzuca się na Leona, turlają się po podłodze, nawet przyłapałam Leona na lizaniu yodowego ucha (potem zaczął go gryźć). Wcześniej unikali jakichkolwiek interakcji, jak się jakiekolwiek zdarzały kończyły się sykami i warkotami. Coraz częściej można ich przyłapać na jednym meblu. Jak głaszczę jednego zaraz przybiega drugi, bo nie można żadnego pominąć. Dobrze, że mam dwie ręce. ”

30 lipiec 2013r.

„Leon pozdrawia leniwie z fotela. Chłopak ma się świetnie. Upały znosi dzielnie przechodząc z kąta w kąt i wypija litry wody. Brak wody w miseczce obwieszcza oburzonym miauczeniem, podobnie jak brat karmy w miseczce albo brak drapiącej ręki za uszkiem. Uwielbia wszytskich gości, ocierał się nawet o nogi weterynarza (Yodowy pęcherz zaniemógł jakiś czas temu i kiedy zakładaliśmy kotu cewnik Leon w domagał się zainteresowania). Nie toleruje głaskania po brzuszku – już kilka osób się przekonało, że Leon z łapkami w górze to nie zachęta do drapania tylko pułapka z zębów i pazurów. Za to uwielbia drapanie nad ogonkiem. Jest wtedy tak rozanielony, że zaczyna lizać co mi się napatoczy: moją rękę, stopę, nos, łapę Yody…
Odkryłam ostatnio brak kilku zębów – górnych kłów. Nie wiem czy ich nie miał wcześniej, ale nigdzie nie zauważyłam leżących luzem zębów a i przy jedzeniu suchej karmy nie narzeka. Chyba w tym wieku to nic niezwykłego.
Relacje międzykocie w najlepszym porządku: czasem się ganiają, czasem poprychają a za chwilę śpią razem. Są lekko zazdrośni – kiedy głaszczę jednego zaraz przybiega drugi i domaga się równego traktowania.
Pozdrawiamy serdecznie.”