Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

PIĘKNY PIES W FATALNYCH WARUNKACH

Urodzony: -

Stan zdrowia: -

Stosunek do ludzi: potulny, ale bardzo płochliwy

Stosunek do dzieci: -

Stosunek do psów: -

Stosunek do kotów: -

Chodzenie na smyczy/Spacery: -

W domu: nigdy nie mieszkał w domu, nie jest nauczony czystości

Jazda samochodem: -

Ogólne zachowanie: -

14 styczeń 2012r.

Nobos nie zasługuje na życie, jakie zgotowali mu jego właściciele. Przez 24 h na dobę zamknięty jest w małym kojcu, na krótkim łańcuchu, którego nie można przedłużyć, ponieważ przy każdej próbie pokonania ogrodzenia kojca może się powiesić i skonać w męczarniach.

Pies w ogóle nie jest wyprowadzany na spacery, więc brodzi w swoich odchodach pomieszanych z błotem.

Kojec jest zagracony różnymi rupieciami.

Pies żyje w tych warunkach dłuższy czas, prawie nie ma kontaktu z ludźmi, którego jest widocznie spragniony.

Właściciele nie interesują się psem, nie karmią go, ani nie podają wody. Zdarza się, że Nobos nie je i nie pije przez kilka dni, wyjąc z głodu i pragnienia.

Nobos nie wygląda na zabiedzonego tylko dzięki jednej z mieszkanek wsi, która go dokarmia. Niestety niedługo się wyprowadza i psu grozi śmierć głodowa.

Nobos jest pięknym psem, na pierwszy rzut oka budzącym respekt, jednak jest łagodny i lgnie do każdego kto pojawia się w okolicy jego kojca. Nasze wolontariuszki nie miały problemu, żeby wejść do jego kojca, założyć mu smycz i wyprowadzić na spacer. Gorzej było z zaciągnięciem go z powrotem do jego więzienia .

Ze względu na brak funduszy i miejsca, Nobos póki co musiał zostać w dotychczasowym miejscu. Właściciele zostali zobligowani do uprzątnięcia kojca, nasze wolontariuszki zostawiły karmę dla Nobosa.

Nobos jest pięknym i wdzięcznym psem, który zasługuje na ludzi, którzy go pokochają i docenią. Szukamy dla niego domu stałego lub tymczasowego, ponieważ chcemy go jak najszybciej stamtąd zabrać. Jeżeli ktoś z Państwa mógłby przygarnąć psiaka, prosimy o kontakt.

14 marzec 2012r.

W weekend nasza wolontariuszka była u Nobosa, żeby go wyprowadzić na spacer i zawieźć mu karmę, no i okazało się, że nie tylko my interesujemy się losem Nobosa. Do właściciela Nobosa zwróciła się jedna z okolicznych mieszkanek, która chce przygarnąć psiaka. Okazało się, że pewne małżeństwo już od dłuższego czasu nosi się z takim zamiarem.

Nobos był i jest przez cały czas dokarmiany przez Panią, stojak na miski, podkłady na ziemi to wszystko robota jej męża.

Pani była trochę przerażona wizją wyprowadzania psa na spacery – pies jest spory. Nasza wolontariuszka zaproponowała więc wspólny spacer. Godzina na pobliskich łąkach, słońce i najważniejsze Nobos biegający luzem, szalejący, radosny.

Pies jest bardzo grzeczny, trzymał się blisko tak jakby codzienne spacery były standardem. Po 20 minutach szedł ładnie na smyczy, a w oczach Nobosa nie było już smutku, tylko radość.

Jeszcze nie święcimy sukcesu, bo życie różnie się układa, ale dla Nobosa jest szansa na dom.

21 maj 2012r.

Pani zdecydowała się podjąć nad Nobosem stałą opiekę.

Na razie pies przebywa nadal pod „garażem”, teren jest jednak wysprzątany, pies ma zrobiony podest z palet obitych płytą osb, zadaszenie nad wodą. Jest regularnie karmiony. Ponieważ opiekunka nie wiedziała na początku jak się wabi, wołała do niego Jive (dżajf) – bo pies tańczył na jej widok.

Pies jest ogólnie zdrowy – na początku strasznie dużo zjadał (syndrom pustej miski), teraz powoli się to normuje. Został odrobaczony, nasmarowany płynem na pchły i kleszcze, w sierpniu czeka go szczepienie.

Jive codziennie wychodzi na spacery – od tego trzeba zacząć spotkanie z nim – nie interesuje go mięsko w misce, patrzy tylko czy sięgnie się po smycz. Jest wtedy przeszczęśliwy! Na świecie jest tyle wspaniałych zapachów – nie odrywa nosa od ziemi. Powolutku uczy się komend: „czekaj”, „idziemy”, „noga”, uczy się nie reagować na rowery i koty, a skupiać na osobie, która go prowadzi. Nie szarpie już tak, jak na pierwszych spacerach. Wspólne przechadzki stają się prawdziwą przyjemnością. To duży pies, jego postura budzi respekt wśród przechodniów, ale niestety, nie pozwala sobie założyć kagańca. Na szczęście w okolicy jest sporo odludnych miejsc.

Spacery odbywają się jeszcze na smyczy, ale za dwa/trzy miesiące Jive przeprowadzi się w nowe miejsce, gdzie ogrodzony teren będzie pozwalał na swobodne bieganie. Tam też powstaje kojec dla niego – wreszcie będzie można pozbyć się łańcucha!

Jive jest cudownym, wdzięcznym psem, a swoim nowym właścicielom przynosi wiele radości!

>>Więcej o INTERWENCJI