Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

12 październik 2012r.

Cezar to około 2 letni psiak w typie mocno zmieszanego owczarka. Ma mocny charakter, ale nie przejawia agresji. Nie wie co to głaskanie. Ludzi się nie boi, ale nie ma zapędów do pokazywania swojej siły. Jest pokojowo nastawiony przede wszystkim interesuje go bieganie.

25 luty 2013r.

Mówią do mnie Cezar i grzecznie się pytam czy już nikt nie kocha owczarków?
Cezar to fajne imię, bardzo mi się podoba, chociaż wolę Cezarek. Czekam w przytulisku bo nie mam domu. Mówią mi, że każdy pies musi poczekać na swojego człowieka, jestem cierpliwy, ale jeszcze nikt nie przyjechał do mnie. Przyjeżdżają człowieki i merdam wtedy ogonem ile sił, skacze i pokazuje jaki jestem fajny ale zawsze to samo, ida dalej, nikt się nie zatrzymuje, co mam jeszcze zrobić? Podobno takich owczarków jak ja jest dużo ale ja jestem wyjątkowy przecież. Czy to, że jestem owczarkowaty, młody, duży, zdrowy i bardzo już wytęskniony jest minusem? Może gdybym był chory i mały to ktoś by mnie wziął w końcu ze sobą? Ja chce tylko biegać z tobą, no i jeszcze malutką miseczkę jedzonka bym potrzebował ale za to dam ci całe moje wielkie serducho i regularne buziaki i jeszcze stanę w twojej obronie w każdej sytuacji i będę cie kochał już tak na zawsze tylko proszę daj mi szansę!!!

16 czerwiec 2013r.

Cezar pojechał do swojego domu.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

15 lipiec 2013r.

„Cezarowi dobrze się żyje. Kochamy go bardzo i mam wrażenie, że on to odwzajemnia. Jest już dużo lepiej w jego kontaktach z Luką, tzn. jeszcze ją chętnie obwąchuje, ale to już nie jest dawne molestowanie. Można już oba psy razem wyprowadzać na krótkie spacery. Na długie Cezar chodzi sam, bo Luka za tym nie przepada. Niestety ciągle jest problem z przeskakiwaniem przez płot. On nie robi tego raczej z chęci powałęsania się, tylko po prostu ciężko mu znieść, kiedy wychodzimy poza posesję bez niego. Wyjście do sąsiadów kogokolwiek z nas kończy się tym, że Cezar krótko później też się melduje. Nie bardzo chcemy podwyższać siatkę na całej działce, bo – pomijając już koszty – wyjdzie z tego Oświęcim, a w końcu wygląd miejsca, gdzie się mieszka nie jest całkiem obojętny. Rozpatrujemy zakup tzw. dysku Fishera, który ponoć pomaga przy oduczaniu psa niepożądanych zachowań. Na razie ciągle próbujemy mu jakoś wyperswadować konieczność podążania za właścicielami, ale w tej chwili jedyne, co skutkuje, to uwiązanie go na długiej lince tuż przed odwiedzinami u znajomych na osiedlu. Cezar godzi się z naszymi wyjazdami samochodem, wtedy jakoś naszą nieobecność akceptuje, nie może jednak znieść krótkiego nawet wyjścia poza działkę bez niego. Tak sobie w to wszystko jakoś w tym swoim czarno-rudym łebku poukładał.
Piesek bardzo lubi kąpiele, toteż zabieramy go nad jezioro. Pływa świetnie i chętnie aportuje, choć nie lubi oddawać przyniesionego kijka. Jedyny problem na plaży polega na tym, że są tam dzieci z piłkami. Te zabawki są jego niekłamaną namiętnością. Nie licząc jego piłek własnych na osiedlu „załatwił” już dwie (2 razy trzeba było za nie zwracać pieniądze). Nie mógł znieść widoku dzieci grających w piłkę poza naszą posesją. Przeskoczył przez siatkę, zabrał i poszarpał piłkę, trochę też przy tym przestraszył dzieci, bo mimo swojej łagodności jest przecież dość duży i może budzić strach swoim wyglądem.
Na szczęście są wakacje, możemy mu poświęcić sporo czasu. Mam nadzieję, że sporo tych niedogodności, o których powyżej piszę, jakoś się pozytywnie samo rozwiąże. W końcu Luka w swojej młodości też nie była aniołkiem, np. intensywnie kopała imponujące dziury i to najchętniej w najbardziej reprezentacyjnych miejscach, w końcu jej jednak to przeszło.