Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

Urodzony: 05 lipiec 2011r.

Stan zdrowia: odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany

Stosunek do ludzi: pozytywny

Stosunek do dzieci: pozytywny

Stosunek do psów: pozytywny

Stosunek do kotów: nie przejawia agresji, raczej zaciekawienie

Chodzenie na smyczy/Spacery: ładnie chodzi na smyczy, ale gdy się czymś zainteresuje potrafi o niej zapomnieć

W domu: zostaje sam w domu, chociaż zdarzyło mu się zjeść dwa posłania; jest nauczony czystości

Jazda samochodem: ma chorobę lokomocyjną

Ogólne zachowanie: Jest pogodnym psem, skorym do zabawy. Jest wesoły, ale bywa płochliwy (nawet w stosunku do kotów).

 

29 wrzesień 2011r.

Fundacja szuka wspaniałych domów dla Fendiego i czwórki jego rodzeństwa; Fanty, Funi, Fridy i Figi.

Szczeniaki urodziły się osiem tygodni temu.Są radosne, pełne energi i przyjacielsko nastawione do człowieka.

Docelowo będą wielkości i postury Labradora.

31 październik 2011r.

Przystojniak Fendi pojechał do swojego domu.

18 grudzień 2011r.

Fendi wrócił z adopcji, ze względu na niezdiagnozowana wcześniej alergię jednego z członków rodziny.

16 luty 2012r.

Fendi pojechał dzisiaj do domu tymczasowego, gdzie czekało na niego posłanko, akcesoria i stylowe szelki kolorystycznie pasujące do puszorka. Chłopak jeszcze trochę zdezorientowany i spłoszony zmieniającą się rzeczywistością, ale w domu pokazał już brzuchol, w razie gdyby ktoś miał chęć pokiziać.

19 styczeń 2013r.

Fendi znalazł swój domek. Psiak zamieszkał wraz z adoptowaną już wcześniej od nas kotką Mufką. Modlimy się, żeby się polubiły.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

20 styczeń 2013r.

„Piechu jest niesamowity. Bardzo opanowany w domu i wulkan radości na spacerze. Noc spędził razem z Julką, na zmianę, w łóżku i na dywaniku przed tapczanem. Urozmaicał sobie odpoczynek wędrówkami na swoje posłanie, którego umiejscowienie zmienił już wieczorem.
Po rannym spacerku na bezczelnego poszedł spać do naszego łóżka – kanapowiec z niego niesamowity. Wie już jednak, że kanapa u dziadków jest tylko dla ludzi.
Dzielnie towarzyszy podczas każdego posiłku, pilnuje dziadka w czasie, gdy ten myje naczynia.
Fajnie bawi się z dziećmi i usiłuje rozgryźć Mufkę.
Mufka jest jeszcze bardzo przestraszona, ale są już symptomy delikatnego ośmielenia. Gdy widzi Fendiego fuka na niego zza firanki, a on ze stoickim spokojem odwraca się i wychodzi z kuchni.
Fendi zaskarbił już sobie serce dziadka, który po kryjomu go głaszcze.
Fendi już trafia samodzielnie do mieszkania – nie myli pięter. Bramę też już potrafi rozpoznać. Inteligentna bestia”

21 styczeń 2013r.

„Z Mufką już lepiej. Duża w tym zasługa Fendiego. Na każde fuknięcie grzecznie się wycofuje. Nie potrafi sobie jednak odmówić przyjemności zapraszania Mufki do zabawy przy pomocy szczekania co wywołuje u niej totalną panikę.
Jestem w ogromnym szoku, że Fendi w tak krótkim czasie się zaaklimatyzował. Poznał już większość panujących w domu zwyczajów, wie od kogo i kiedy może spodziewać się spadających smakołyków, wie na którą kanapę i fotel może wchodzić. Nie kradnie ze stołu, jest bardzo grzeczny. Na spacerach faktycznie zamienia sie w wulkan radości.
Wczoraj wieczorem sam przyszedł zakomunikować chęć wyjścia na spacer. Świetny piechu.
Dzieciaki szaleją za nim z wzajemnością.”

05 luty 2013r.

„Fendi przekochany, bardzo szybko wszystkiego się uczy. Jest kanapowco – fotelowcem.

Przytył trochę co widać po szelkach. Z dzieciakami codziennie urządza dzikie zabawy. Na spacerach jest zdegustowany pogodą. Podmokły trawnik to dla niego wróg nr 1. Z obrzydzeniem omija każdą kałużę.

Zaczepia notorycznie Mufkę, która stopuje jego niecne zamiary groźnym machaniem łapką. Jak Fendi przesadzi z bliskością to po prostu obrywa po pysku (na szczęście obywa się bez pazurków). Gonią się po całym mieszkaniu, podczas otwierania lodówki zgodnie sterczą obok siebie licząc na kawałek szynki, którą oboje uwielbiają.

Fendi biega już bez smyczy na swojej łące. Grzecznie przychodzi do nogi.
Jasiek mówi do niego Candy co w najmniejszu stopniu pieskowi nie przeszkadza.
Fendi uczy się wszystkiego w błyskawicznym tempie. Do tej pory chodził chyba, zgodnie z zasadami, przy lewej nodze. Ze mną niestety musiał się przestawić na maszerowanie przy prawej (lewe kolano mam strzaskane i oprotezowane). Zmiana przyzwyczajenia zajęła mu jeden dzień.
Tak ogólnie to on jest niesłychanie wsłuchany w to co sie mówi. Razem z Mufką nauczyli się pędzić na słowo „proszę” do kuchni. Skojarzyli, że jak Jaś dostaje jakiś smakołyk do ręki to wtedy zawsze słychać głośne „proszę”. A wiadomo, że z jasiowej łapki zawsze coś spadnie.