Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

KLEKS

25 marzec 2013r.

Przedstawiamy Wam naszego nowego podopiecznego, Pana Kleksa. Na razie taki filmik kręcony telefonem bo zgłoszenie świeże, a chciałyśmy Wam pokazać jaki jest biedny…
Pan Kleks to zagłodzony kot, który błąkał się po podpoznańskiej miejscowości. Ewidentnie miał kiedyś dom bo wie co to przytulanki i mizianko. W tej chwili Pan Kleks przebywa w lecznicy, ten kot to skóra i kości. Po lewatywie wydalił z siebie kamienie żwiru, był tak głodny, że jadł cokolwiek, żeby zapchać żołądek. Oprócz tego ma liczne ślady walk, poszarpane uszy, wiele ran.
Walczymy o Kleksa !

27 marzec 2013r.

Kocur trafił do nas wychdzudzony, wręcz zagłodzony, zczopowany, z licznymi ranami. Podano mu lewatywę, miał gigantyczne złogi… żwiru. Musiał go jeść z głodu. Niestety od momentu lewatywy, z kota się leje kał, nie kontroluje oddawania kału więc weterynarki poleciły mi wziąć kota na zdjęcie rtg. Okazało się, że kot ma roztrzaskaną miednicę! Nie widziałyśmy tego na 1 rzut oka bo chodzi i nie okazuje bólu w tych okolicach. Miednica jest połamana w wielku miejscach i dziwnie pozrastana. Układałam go do zdjęć w nienaturalny sposob i ani razu nie miauknął, chyba go to już nie boli, zrosty są stare. Chodzi. Niestety miednica zrosła się tak brzydko, że jest bardzo blisko osadzona i kał nie ma swobodnego ujścia. Kot w związku z tym, według prognoz weterynarzy, będzie miał do końca życia problem z załatwianiem się. Albo będzie się z niego lało, jak teraz, albo będzie się czopował i trzeba będzie mu podawać „poślizg”. Nadal nie wszystko mu wyszło z jelit, brzusio ma obolały. Jedyny raz kiedy ugryzł, to przy obmacywaniu brzucha. Wyniki krwi dobre.

31 marzec 2013r.

Kleks znów pojechał na zdjęcie do innego specjalisty chirurga, na zdjęciu wyszło, że jelita są już oczyszczone z całego syfu, który kot z głodu jadł. Niestety, chirurg potwierdził to, co mówiło już 3 weterynarzy wcześniej, ta sytuacja jest nieoperacyjna, dla Kleksa weterynarz nie może już nic zrobić. Kleks, żeby żyć, do końca życia potrzebuje opieki pielęgniarskiej…..
Sytuacja jest kiepska, nie ma się co czarować. Kleks już nie przyjmuje leków, musi jednak do końca życia jeść karmę Royal Canin Fibre (z błonnikiem) i przyjmować Laktulozę na rozrzedzenie konsystencji masy kałowej. Będzie kotem pieluszkowym. Musi być obmywany minimum 2 razy dziennie i mieszkać u kogoś, kto będzie pilnował by kotek się nie zaczopował, badał brzusio, masował. Kleks ma porażone nerwy w odcinku odpowiadającym za kontrole wypróżniania. Nie czuje, że się załatwia.
Kot czuje się dobrze, jest stabilny, nic mu w tej chwili fizycznie nie dolega, nic go nie boli, przetrwał ogromny ból i cierpienie, przeżył wypadek i tygodnie po nim przepełnione bólem i głodem, jadł byle co, ale przeżył ! Teraz, tak ogromnie wdzięczny za opiekę kocha swoich wybawców, ludzi. Miział by się bez końca, nadstawiał do głaskanka.
Nie łudzimy się, że szybko znajdziemy dla niego dom. Nie wiemy czy w ogóle znajdziemy. Nie wiemy co dalej i gdzie go umieścić. Pisaliśmy do Hospicjum dla kotów chorych w Toruniu, ale niestety mają przepełnienie i nie ma miejsca dla Kleksika. Więcej takich miejsc w Polsce nie ma.
Błagamy, udostępniajcie i nagłaśniajcie historię Pana Kleksa. Może przeczyta ją ktoś doświadczony, ktoś kto opiekuje się takim kotem i wymienimy doświadczenia, a może znajdzie się anioł, który zaopiekuje się Kleksem. Pomóżcie nam pomóc kotu, który tak wiele wycierpiał przez człowieka, a teraz chce się jeszcze trochę nacieszyć życiem, póki może.

04 kwiecień 2013r.

Kochani, jest nam przyjemnie oznajmić, że kot od wczoraj załatwia się normalnie. Przestał dostawać parafinę, wszystko zeszło mu z jelit, dostał zamówioną karmę Royala i stał się cud, kupki są normalne, rogaliki i w kuwecie.
Ten kot przeczy prawom natury, gdy go znaleźliśmy, ledwo żył, weterynarze mówią, że to była kwestia dni… Zastanawialiśmy się nad eutanazją, konsultowaliśmy, niektórzy uważali, że ten kot nie ma szans na normalne życie z takimi połamaniami i sugerowali uśpienie. Nie podjęliśmy tej decyzji.
W dwa tygodnie udało się weterynarzom osiągnąć sukces. Kot nie dość, że jest w dobrej formie, to odzyskał kontrolę nad wydalaniem. Jest doskonałym przykładem na to, że warto dawać szansę, do końca. Kleks ją wykorzystał do bólu i wygląda na to, że nie będzie kotem pieluszkowym, tylko normalnym kuwetkowym. Oczywiście trzeba będzie pilnować, by nie zjadł czegoś czego nie powinien, by się znów nie zaczopował, by nie miał wzdęć, ale wystarczą dobre chęci, espumisan i świetna karma :)
Dziękujemy dobrym ludziom za pomoc, wsparcie, choćby tu na facebooku, za ciepłe słowa, oraz za pomoc finansową. W tej chwili Kleks wyszedł na zero i więcej wpłat nie potrzebujemy bo chłopak dziś dostaje ostatni zastrzyk antybiotyku, ostatnią kroplówkę. DZIĘKUJEMY !

06 kwiecień 2013r.

Kto czytał historię Kleksa ten wie, że w życiu tego kota wydarzają się same cuda. Zdarzył się kolejny. Okazało się, że Kleks jest kochany i szukany. Zadzwoniła do nas Pani Ania, która przez łzy opowiadała o tym, że rozpoznała w Kleksie swojego zaginionego kota. Kot zaginął w Przeźmierowie 1 stycznia. Od tej pory Pani Ania szuka kota, ogłaszała jego zaginięcie na portalach internetowych, szukała w Przeźmierowie, ale bez efektu. Gdy zobaczyła jego zdjęcie na naszej stronie, od razu rozpoznała w nim swojego SIDA.
Dziś Pani Ania przywiozła zdjęcie rtg SIDA, które robiła po jego wypadku, potwierdziło się, ten sam uraz miednicy. Kot miał wypadek w zeszłym roku, leczony był w lecznicy Pod Wieżami u dr Sterczewskiej. Dwa miesiące walki o życie, leczenia, obmywania (wszystko to, co my przeszliśmy z Kocurkiem) i kot wyszedł na prostą, przytył, zmężniał więc Pani Ania czasami wypuszczała Sida (na jego wyraźne prośby) do ogródka, gdzie bawił się z ich owczarkiem niemieckim. Wtedy, 1 stycznia zaginął.
Kot ma 7 lat i mieszkał z nimi od kociaka, więc cała rodzina zaangażowała się w szukanie. Znaleźli.
Dziś Pani Ania odebrała Kleksia, będzie kontynuowała leczenie (czeka ich długa rekonwalescencja) i wie, że kotka nie można wypuszczać. Ustaliliśmy też żywienie kota bo niestety długa tułaczka pogorszyła zmiany powypadkowe.
Umówiliśmy też termin kastracji Kleksa/Sida za 3 tygodnie.
Teraz już na pewno Kleks nie będzie wypuszczany, Pani Ania nam to przyrzekła, a jesteśmy na tyle blisko Przeźmierowa, że będziemy trzymać rękę na pulsie.
Kot z 7 życiami wrócił do domu, a my cieszymy się, że udało nam się go uratować bo ma do kogo wrócić. Powrót do zdrowia był możliwy, również dzięki Wam, za co jesteśmy dozgonnie wdzięczni. Trzeba sobie pomagać, nie wiadomo kiedy my sami, lub nasze zwierzęta, będą potrzebowały pomocy. Dobra karma wraca !