Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

LUCYNKA

Urodzona: czerwiec 2011r.

Zdrowie: odrobaczona, odpchlona, zaszczepiona, problemy z oczkami

Stosunek do ludzi: spolegliwa, łagodna, nie narzuca się

Stosunek do dzieci: nie wykazuje zainteresowania

Psy:  pozytywny, a w zasadzie neutralny, nie zaczepia i nie lubi kiedy się ją zaczepia

Koty:  pozytywny, a w zasadzie neutralny, nie zaczepia i nie lubi kiedy się ją zaczepia

Zachowanie:koteczka nic sobie nie robi ze swojego stanu, jest zaradna i rezolutna, uwielbia się bawić np. kulając różne przedmioty, jest łagodna, czasmi jednak kiedy się czegoś przestraszy może panąć łapką

Inne: kotka domowa, korzysta z kuwety

02 czerwiec 2012r.

Kotek chodził po jednym z poznańskich podwórek z noskiem cały czas przy ziemi. Dwie dobre dusze zainteresowały się nim i przyjrzały mu bliżej. Okazało się, że oprócz tego, ze kotek jest bardzo wycieńczony, ma zniekształcone oczka i nie widzi.

Panie zabrały go do weterynarza, któy stwierdził, że najprawdopodobniej jest to uszkodzenie mechaniczne. Kotek był bardzo wycieńczony więc w pierwszej kolejności trzeba było ratować jego życie. Dostał antybiotyki i zamieszkał w składziku na miotły, gdzie był już bezpieczny.

Panie doglądały koteczka, karmiły go i opiekowały się nim, ale nie mogły zabrać go do siebie. Poprosiły nas o pomoc.

No i tak trafił pod skrzydła fundacji.

Zabrałyśmy go do weterynarza, na wstępne oględziny, odrobaczanie i odpchlanie.

Okazało się, że kotek to około roczna kotka.

Lucynka jest bardzo grzeczną, ale mocno zlęknioną kotką. U weterynarza była bardzo grzeczna i pozwoliła bez najmniejszego sprzeciwu, przeprowadzić badanie. Daje się brać na ręce, ale trzęsie się przy ty, dopiero po chwili się uspokaja.

Kotka na początku tygodnia ma wizytę u weterynarza – okulisty.

Mocno wierzymy w to, że uda się jej przywrócić wzrok chociaż w jednym oku.

04 czerwiec 2012r.

Nasza wiara na nic się zdała, wizyta u weterynarza rozwiała nasze nadzieje, choćby na częściowe odzyskanie wzroku przez Lucy.

Niestety pomoc dla kotki przyszła za późno i zmiany w obu oczkach są już na tyle dalekie, że trzeba usunąć obie gałki oczne. Trzeba to zrobić przez wzgląd na zdrowie Lucynki. Kicia od dawna nic nie widzi, a jej oczka są jedynie siedliskiem bakterii i „sieją” na resztę organizmu. Jednym z objawów obecności bakterii jest to, że kicia jest drobniutka, wygląda na 5 miesięcy, a ma około roku.

Jesteśmy załamani, bo kotek bez oczu ma prawie zerowe szanse na znalezienie domu, ale ona nie może dalej funkcjonować w takim stanie. Zastanawiamy się jak ona przeżyła na „wolności” przez ten rok swojego życia. Koteczka jest bardzo potulna i póki co przerażona, ale nie ma jej się co dziwić, nowe miejsca, nowi ludzie, których nie może zobaczyć, niepewna tego co się z nią stanie.

Lucy będzie nadawała się jedynie do mieszkania, jako kotka niewychodząca. Kiedy już oswoi się z nowym miejscem bardzo dobrze sobie radzi, np. bezbłędnie korzysta z kuwety.

Koteczkę czeka teraz operacja oczu, a jest to już trzeci kotek w przeciągu dwóch tygodni, który wymaga tego zabiegu, a nasze fundusze topnieją. Nie ukrywamy, że Państwa pomoc bardzo by nam się przydała.

Liczymy na to, że znajdzie się ktoś wśród Państwa, kto zechciałby przygarnąć niewidomą Lucynkę, zwłaszcza w jej przypadku, czas ma bardzo duże znaczenie.

15 czerwiec 2012r.

Zdecydowaliśmy się podjąc walkę o oczka Lucy, pomimo, że może okazać się walką z wiatrakami. Lucynka była dzisiaj na kontroli weterynaryjnej, póki co ma zakrapiane oczka i obserwujemy czy zachodzą jakies zmiany.

Koteczka przebywa teraz w domu tymczasowym i nic nie robi sobie ze swojego stanu.

Jest bardzo rezolutna, szybko zapoznała się z nowym otoczeniem i „bryluje na salonach” nie tylko w poziomie, ale i w pionie. Bardzo sprawnie pokonuje już znane jej wysokości.Lucy bardzo lubi się bawić i turlać różne przedmioty.

Ostatnio dostała w prezencie do zabawy myszkę z dzwoneczkiem na ogonku, żeby łatwiej było jej ją namierzyć.

Grzecznie daje sobie kropić oczka, aczkolwiek już nauczyła się kiedy jest pora kropienia i chowa wtedy główkę lub zakrywa oczka ogonkiem.Po kropieniu daje do zrozumienia, że teraz musi nastąpić zadośćuczynienie za poczynione krzywdy i odpowiednia porcja mizianka.

08 wrzesień 2012r.

Stan oczek Lucynki jest niestety niezmienny, kicia nadal nie widzi. Na szczęście niezmienne jest również to, że kotka świetnie sobie radzi bez tego zmysłu.

Termometr za oknem pokazuje coraz mniej stopni i Lucyna zamieniła swoją miejscówkę z parapetu na szufladę ze skarpetami.

Lucy dochrapała się ksywki „czuję głód”. Kotka ma niesamowity apetyt. Kiedy tylko rano wyczuje, że domownicy się budzą wypełza z szuflady ze skarpetami, przeciąga się leniwie i udaje do kuchni gdzie stoją miseczki dla kotów…no i siedzi tak dopóki nie dostanie swojego śniadanka.

16 styczeń 2013r.

Drobniutka Lucynka wiedzie sobie spokojny żywot w domu tymczasowym i nie martwi jej to, że jeszcze nikt nie zachwycił się nią na tyle, żeby przygarnąć ją na stałe.
Koteczka nadal jest maluszkiem i już większa nie będzie, mimo, że ma już ok. dwa lata wielkością przypomina półrocznego kotka. Odkąd przebywa w domu tymczasowym Lucy wypiękniała. Jej czarno-brązowe futerko nabrało puszystości i blasku.

Lucy też z dnia na dzień robi się coraz bardziej ufna. Na początku jej pobytu była bardziej wycofana i trzeba było ostrożniej z nią postępować. Teraz jest już pewniejsza, bardziej zrelaksowana i na więcej pozwala swoim opiekunom. Kiedy wprowadziła się do domu tymczasowego trzeba było uważać kiedy się ją głaskało, bo bała się wielu odgłosów i potrafiła się odwinąć łapką w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Teraz można z nią nawet polegiwać na kanapie policzek w policzek bez obaw.

Przez dom przewijają się rózne psy i koty, a Lucynka świetnie potrafi się wśród nich odnaleźć.
Ma swoje ścieżki, którymi chadza, i stara się nie wadzić nikomu, i schodzić z drogi, aczkolwiek jeżeli któryś ze zwierzaków jest za bardzo natarczywy potrafi fuknąć i pacnąć łapką.

Jest naprawdę nie wymagającą nie narzucającą się kicią.

Uwielbia kiedy się ją głaska, ale sama raczej nie przychodzi, no chyba, ze poczuje jakieś smakowite zapachy.
Jeżeli chodzi o jej ślepotkę to rewelacji nie ma, aczkolwiek podczas robienia zdjęć wodziła oczkami za światłem lampy błyskowej.

20 kwiecień 2013r.

Nasza drobniutk, ślepa Lucynka zamieszkała ze swoją nową rodziną. Od dzisiaj ma nie tylko swojego człowieka, ale również ma nowych przyjaciół, kilka psów i rślepego kotka. Zwierzaki bardzo ładnie przywitały Lucy w stadzie, a ona bez najmniejszego problemu i strachu zaczęła od razu zwiedzać i poznawać nowe otoczenie.
Trzymamy mocno kciuki za kruszynkę Lucynkę, która jest malutka, bo pomimo, ze ma prawie 2 lata, waży jedynie 1.8 kg, ale dziewczyna jest za to wielka duchem.

PS: Lucynka miała dwie opiekunki wirtualne Panią Tamarę i Panią Danutę. Niestety w związku z pracami konserwacyjnymi naszej strony i skrzynki, utraciliśmy adresy e-mail do ww. Pań i nie możemy poinformować ich o tym fakcie „osobiście”. W związku z tym na forum, pragniemy podziękować bardzo za wsparcie naszej kruszynki i trzymanie za nią kciuków.

22 maj 2013r.

Ślepa Lucynka już od miesiąca grzeje dupkę w swoim domku.
Dziewczyna od razu się zaaklimatyzowała i szturmem zdobyła serca domowników. Oprócz ludzi ma do towarzystwa ślpepego kota, oraz cztery, nie małych rozmiarów, psiaki. Szybko w towrzystwie poczuła się jak u siebie i zaczęła wprowadzać swoje porządki. Na początek podchodzila do psów po kolei i prychała na nie, stwory nie mogly wyjść z podziwu czemu taka niechętna im jest, ale nie zrobiło to na nich dużego wrażenia, bo najczęściej odwracały się na drugi bok i spały dalej. Teraz interakcje sprowadzają się głównie do obwąchiwania i wspólnego leżakowania.
Lucyna po przeprowadzce nie zmieniła swoich przyzwyczajeń i najczęściej oddaje się ulubionej czynności, czyli drzemkom, które uwielbia odbywać w łóżku. Najczęściej wieczorami się trochę rozkręca.
Najbardziej zadowolona była jak dorwała świeżo powleczoną poduszkę, aż sobie mruczala pod nosem!
Kiedy się ją delikatnie weźmie na ręce i drapie tam gdzie lubi to mruczy i się tuli , albo znowu zasypia.

06 sierpień 2013r.

Poranek przywitamy smutną wiadomością … nasza była podopieczna, kruszynka Lucynka odeszła za Tęczowy Most …
W drobnym ciałku Lucy zagnieździł się złosliwy rak jelit …
Bardzo dziękujemy Pani Bernadecie i jej córce Oldze, że nie bały się zaadoptować ślepej Lucynki i przynajmniej przez klika ostatnich miesięcy swojego życia była „czyjaś” i była bardzo kochana …
A o Tobie Lucynko nigdy nie zapomnimy, bo byłaś wyjątkową koteczką i wiedział to każdy kto miał to szczęście, żeby Cię poznać …