Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

MARYJANEI

Urodzona: 2005r.

Zdrowie: odrobaczona, zaszczepiona, wysterylizowana

Stosunek do ludzi: pozytywna

Stosunek do dzieci: -

Psy: obecnie mieszka w domu tymczasowym, ale wcześniej miała kontakt z psem i nie bała się

Koty: pozytywny

Zachowanie: Mary jest koteczką bardzo nieśmiałą i trzeba jej dać trochę czasu na oswojenie z nową sytuacją, ale jest przy tym bardzo wdzięczna i łagodna. Najczęściej w nowym miejscu po prostu chowa się gdzieś i udaje niewidzialną, ale po chwili się oswaja. Kiedy już przekona się, że nic jej nie grozi uwielbia kontakt z człowiekiem, leżakowanie i kiziuty.

Inne: kotka niewychodząca, korzysta z kuwety

Kontakt w sprawie adopcji: ania@glosemzwierzat.pl, 604 683 978

 26 wrzesień 2012r.

Koty znajdują się na terenie działek na poznańskiej Wildzie. Jest ich zdecydowanie więcej, tu prezentujemy jedynie te, które są oswojone lub rokują na szybkie oswojenie. Na działkach przebywa dużo dorosłych kotów oraz przynajmniej 3 mioty młodych. Nasza fundacja pomaga w ogłaznalezieniu kociakom domów, ale adopcją i wszystkimi sprawami na miejscu zajmuje się Pani Ania Połomska 535 874 610.

Mary Jane, koteczka, została odrobaczona, kuwetkuje, niestety mieszka jeszcze na działkach.

06 luty 2013r.

Mary doczekała się w końcu i została zabrana z działek.
Mary jest przeuroczą ok. 1,5 roczną koteczką.
Na początku wystraszona i z dystansem do człowieka, ale powolutku się oswaja.
Pierwszego dnia chowała się w kątek lub pod szafę, jednak gdy zaczynało się ją głaskać mruczała i prężyła się. Sprawiała wrażenie, że musi mieć plan awaryjny lub bezpieczne schronienie, gdy próbowało się ją nakłonić do wyjścia płoszyła się.
Jednak po trzech dniach sama zaczyna wychodzić.
Zdecydowanie ośmiela ją obecność innych zwierząt. Zdążyła się przywitać całuskami z kotem i psem rezydentem.
Póki co jest odizolowana od innych zwierząt, ale strach przechodzi już w nudę, bo zaczyna wokalnie dawać znaki, ze chciałaby już się zaprzyjaźniać.

27 maj 2013r.

Mary nadal czeka na swoją szansę, żeby móc pokazać komuś jaką jest fajową koteczką.
Kicia w pierwszym kontakcie jest bardzo ostrożna i chwilę musi poobserwować otoczenie i człowieka czy na pewno jest bezpiecznie. Zdecydowanie szybciej oswaja się kiedy na horyzoncie jest jakiś inny zwierzak. Od razu wyczuwa towarzysza harcy i psot.
Kiedy już stwierdzi, że jest bezpiecznie i poczuje jak przyjemne jest głaskanie za uszkiem nie sposób się od niej opętać, a prężeniom, ocieraniom i mruczeniom nie ma końca. Co zresztą widać na filmiku.

Swojej tymczasowej opiekunce już na tyle zaufała, że pozwala już brać się na ręce i nosić.

02 grudzień 2013r.

Dzień dobry! Mam na imię Mary Jane!Jestem półtoraroczną koteczką, która szuka domku stałego. Jeszcze jakiś czas temu mieszkałam na ogródkach działkowych – nie chcę o tym opowiadać bo było mi tam bardzo źle i widziałam okropne rzeczy. Jestem dobrze wychowana! To, że mieszkałam na działakch nie znaczy, że jestem mało cywilizowana! Z kuwetki korzystam profesjonalnie. Jestem czyściutka i zadbana! Byłam też u Pana doktora, który dał mi lek na takie paskudne robale w brzuszku. Już ich nie ma! Mądry ten Pan doktor!Tak jak napisałam na wstępie – szukam ciepłego i kochającego domku, który mnie przygarnie. Dla mnie najważniejsza jest świadomość, że komuś na mnie zależy! No i ważne żeby moja miseczka była pełna! Na początku mogę sprawiać wrażenie troszkę nieufnej. To dlatego, że ludzie mnie jeszcze troszkę onieśmielają. Potrzebuję odrobiny czasu by poznać nowe miejsce i osoby. Zawsze pomaga mi w tym głaskanie, bo je uwielbiam. Głaskana czuję się bezpieczniej. Możesz to robić o każdej porze dnia i nocy!:) Dogaduję się z innymi zwierzakami. Tu gdzie mieszkam jest kotka i się dogadujemy. Kiedyś mieszkałam też z pieskiem i nie miałam z tym problemu.Słyszałam, że znalezienie domu to wcale nie jest taka prosta sprawa. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. Nie chcę być już dłużej sama. Chcę by mnie ktoś pokochał. Może Ty mi pomożesz? Przygarniesz mnie?

07 grudzień 2013r.

Mary po długim oczekiwaniu, w końcu zamieszkała w swoim domku.

12 grudzień 2013r.

„Mary sprawuje sie super, dzisiaj całą noc prawie mi ma głowie spala.
Obciełam jej pazury nawet, trochę się namęczyłyśmy i na dwie raty trzeba było to załatwić, ale obraziła się na mnie tylko na 15 minut z tego powodu.
Jest grzeczna, łakoma – jak widzi że mam smakołyki dla niej to mało nóg sobie nie połamie żeby być jak najszybciej. Mizia się fajnie, szkoda, że na ręce nie lubi być brana, ale jak tylko złapie z nią kontakt dotykowy to już się tak wywija byle dobrze za uchem i dupke wydrapać. W pierwszy dzień się tylko jej rzygło, ale już więcej się to nie powtórzyło no i kupe w kącie walnęła, ale chyba dlatego, że nie ogarnęła zamykanej kuwety, także póki co ma otwartą kuwetę. Już się nie chowa, chyba że z nudów, ale dzisiaj nawet jak wróciłam z pracy to pod samymi drzwiami wejściowymi mnie przywitała.”