Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

04 styczeń 2013r.

Ralf – wesoły szukający miłości psiaczek

Ralf to średniej wielkości psiak, który ma około 6 lat. Chociaż zachowuje się bardziej jak szczeniaczek niż dorosły psiak.
Nie wiadomo dlaczego trafił do przytuliska, gdyż to kochany i usłuchany pies, który nie sprawia żadnych problemów.
Ralf jest bardzo przyjacielskim psem. Szuka towarzystwa ludzi i czeka aż ktoś go pogłaszcze, przytuli i okaże mu trochę czułości.
Ralf przebywa pod opieką Fundacji Głosem, która zastrzega sobie prawo do wyboru odpowiedniego opiekuna dla psa.

09 kwiecień 2013r.

Ralfik przebywa w domu tymczasowym i przeszedł zabieg kastracji.
Ralfik wczoraj był jeszcze osowiały, ale dziś już czuje się pewniej, znów merda ogonem i sam otwiera sobie drzwi. Po kastracji to pies marzenie- nie miota się, nie skacze, nie szarpie za smycz. Zaczął w końcu jeść dużo, mamy nadzieję, że uda się go troszkę podtuczyć, bo to straszna chudzina.

24 maj 2013r.

Ralfik pojechał dzisiaj do swojego domu.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

25 maj 2013r.

„Zaczynając od samego początku: jak wyszłaś Ralfik był przez chwilę zagubiony, ale niedługo wrócił mu humor. Merdał ogonem, przychodził żeby go głaskać i ożywiał się za każdym razem jak któreś z nas wstawało (a zwłaszcza jak szło do kuchni).
Na spacerze był ożywiony i ciekawski, szybko sobie przyswajał chodzenie przy nodze. Kolację zjadł z apetytem, a nawet trochę łapczywie, ale rano jadł już normalnie. Poranny spacer był praktycznie idealny, pamiętał czego nauczył się wieczorem. Jak wyszliśmy z nim koło 12 to był dosyć nerwowy (zwłaszcza jak ktoś otwierał parasol), ogon trzymał równo z ciałem albo nisko. Nadal ciekawie obwąchiwał, ale jakby nie był już tak radosny. Podejrzewamy, że może to być dlatego, że poprzednie spacery były spokojne, a o tej 12 było już dużo ludzi, ruch i ogólnie więcej się działo. No i ten deszcz.
Po spacerze już w domu odzyskał humor (chyba również i u nas upodobał sobie korytarz), być może dlatego że jest tu spokojniej. Jak któreś z nas siada na kanapie to zaraz wskakuje, żeby go pogłaskać.
Jeszcze co do nocy, to szukał sobie miejsca – dywan, korytarz, łóżko… Co jakiś czas zmieniał, ale chyba najlepiej mu jednak było w korytarzu. Dopiero rano z radością wpakował się do łóżka.”