Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Urodzony: 2010r.

Stan zdrowia: odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany

Stosunek do ludzi: pozytywny, całkowicie uległy, bez cienia agresji

Stosunek do dzieci: -

Stosunek do psów: w schronisku zaczął wykazywać lęk, przed innymi psami i źle na nie reaguje

Stosunek do kotów: -

Chodzenie na smyczy/Spacery: -

W domu: -

Jazda samochodem: -

Ogólne zachowanie: jest psem towarzyszem, podąża zawsze za swoim panem i chce towarzyszyć we wszystkich czynnościach, taka duża, psia przylepa

06 wrzesień 2012r.

Zwrócono się do nas z prośbą o pomoc w zanlezieniu domu dla Staffa.

Pies został znaleziony w leśnym rowie, pod koniec sierpnia tego roku, w okolicach Drezdenka(woj. lubuskie). Być moze nie zakwalifikował się do wakacyjnych planów swoich „opiekunów”.
Według informacji ze schroniska dla zwierząt w Gorzowie Wlkp., nikt nie zgłosił zaginięcia amstaffa.

Był bardzo wychudzony, teraz wygląda już troszke lepiej.

Nie wykazuje objawów agresji, nawet podczas jedzenia. Wydaje się, że do psów też. Psa, z którym tymczasowo mieszka ignoruje, nawet jak go obszczekuje.
Boi się podniesionej miski i ręki, co moze sugerować, ze go bito.
Wymaga dużo pieszczot, kładzie się na plecach i czeka na smyranie po brzuchu. Bardzo lubi pływać i brodzić po wodzie, bawi się dużo, ale nie ma problemu z przywołaniu go do porządku.
Reaguje na podstawowe komenty: siad, podaj łape, stój.

Ma około 3 lat.

 21 styczeń 2013r.

Staff nadal czeka w schronisku na ratunek, na kogoś kto go pokocha i się nim zaopiekuje. Na dom stały lub tymczasowy.
Psiak źle znosi schronisko. Mieszka sam, w izolatce, nawet na wybiegu przebywa sam. Jest mocno wystraszony i widok wielu psów i hałas sprawiają, że zaczyna się bać i często wtedy reaguje agresją w stosunku do innych psów. Powinien być sam w domu. Kiedy przez około trzy tygodnie mieszkał u ludzi, którzy go znaleźli kompletnie nie reagował na suczkę rezydentkę, stąd wniosek, że jego agresja musi brać się ze stresu.
Kiedy trafił do schroniska nie jadł nic przez kilka dni a potem przez trzy tygodnie jadł bardzo mało, przez co wychudł i troszkę wynędzniał, teraz wygląda już całkiem ok, choć sierść ma w nie najlepszej kondycji.
Zaczął normalnie jeść kiedy zaufał swojej opiekunce w schronisku, ewidentnie cieszy się na jej widok.
Staff jest całkowicie pozbawiony agresji w stosunku do ludzi. Boi się mężczyzn, potrzebuje więcej czasu, żeby zaufać Panom, ale kiedy zaufa chętnie zaczepia do zabawy.
Domaga się pieszczot i czesania, siada na nogach i nadstawia się cały do głaskania, można bez obaw wszędzie go dotykać.
Wykazuje całkowitą uległość do człowieka: prawdopodobnie był tresowany przez bicie i asekuracyjnie zawsze ukazuje ulegość, boi się podniesionej ręki, kuli się cały jeśli zrobi się gwałtowny ruch.
Bardzo lubi się bawić w schronisku bawi się z opiekunką.
Jest psem towarzyszem, podąża zawsze za swoim panem i chce towarzyszyć we wszystkich czynnościach, taka duża, psia przylepa.
Staff jest wykastrowany, zachipowany, zaszczepiony.

26 styczeń 2013r.

Staff, a od dzisiaj Rufus, w końcu opuścił schronisko i trafił do nowego domu. Pies jest uroczy,kochany i mądry, nowi opiekunowie są w nim zakochani i on w nich już też.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

31 styczeń 2013r.

„Rufus, kiedyś Staff, czuje się dobrze. Nauczył się już siadać. Jest jeszcze problem z chodzeniem przy nodze, ale to kwestia czasu. Nie możemy go jeszcze puszczać luzem bo nie wiemy jak by zareagował, ale jak się bardziej przyzwyczai to i to będziemy próbować. Musi się upewnić, że to na pewno jego dom, bo przy tylu zmianach może być być jeszcze zdezorientowany. Jak na razie zaakceptował nas i powinno być wszystko dobrze.

Rufus dzisiaj w nocy coś usłyszał na zewnątrz i pierwszy raz odważył się zaszczekać.

Chyba przezwyciężył strach. Zobaczymy czy będzie teraz szczekał na sąsiednie psy. Może też przezwyciężył strach. Wszystko jest na dobrej drodze.”

20 marzec 2013r.

„Rufus czuje się jak u siebie w domu. Wg. mnie w pełni zaaklimatyzował się na nowym miejscu. Już od ponad trzech tygodni wychodzimy na spacery do pewnego miejsca na smyczy, a potem jest spuszczany na luz i biega sobie swobodnie. Nauczył się chodzić na smyczy bez ciągnięcia i szarpania, w domu nie robi szkody jak zostaje sam gdy idziemy do pracy, na ogrodzie wypuszczony chodzi za Żoną.
Ma kłopot z jeżdżeniem w samochodzie w tylnej części bagażnika, chce koniecznie przedostać się na tynie siedzenie więc muszę go przypinać z tyłu do uchwytu za smycz i Żona siedzi z tyłu regulując smycz żeby było mu w miarę wygodnie siedzieć. Ma chyba z samochodem nieprzyjemne doświadczenie i na razie budzi to u niego złe skojarzenie. Mam nadzieje, że z czasem przejdzie mu to i będziemy mogli go wozić bez stresu. W ogóle jest supr, codziennie robię z nim dwu-trzy kilometrowe spacery trzy razy dziennie biega dużo na polu, ma teren swobodny do wybiegania się. Chyba uznał nasz dom za swój. ”