Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

DINGO

21 marzec 2013r.

Smutny jest los tych czworonogów, które człowiek traktuje jak przedmiot, a nie przyjaciela. Tak z pewnością został potraktowany i ten psiak.
Piesek pewnie przestał pełnić swoją funkcję „psa łańcuchowego” i został wyrzucony przez poprzednich właścicieli jak zbędną rzecz. Dlaczego? Bo jest starszym psem, który poprzez zaniedbanie oślepł – ma zaćmę.

Jest trochę nieporadny w swojej niepełnosprawności, ale uczy się. Oprócz problemu z wzrokiem pies jest bardzo chudziutki. Widać, ze jego życie nie było kolorowe. Kiedy przychodzi pora posiłku, łapczywie pochłania swoją porcję. Kiedy spadnie coś z drzewa Dingo szuka jak oszalały jakby miał by to być jakiś przysmak.
Na spacerze ciągnie troszkę na smyczy, jeżeli chodzi o kontakt z psami to nie jest konfliktowy, chce obwąchać się z innymi psiakami i macha ogonkiem . Niestety przez to, że nie widzi wpada na drzewo, krzaki i wszystko inne co znajduje się na jego drodze, dlatego na spacerkach jest na smyczy . Jeżeli chodzi o kontakt z człowiekiem , nie wykazuje agresji , kładzie się na plecach, pozwala się głaskać.

Psiak był u weterynarza , ocenił go na 10 lat i stwierdził , że ie widzi ponieważ ma zaćmę. Jest też dobra wiadomość – weterynarz stwierdził, że jest w stanie go zoperować i Dingo ma szansę znowu widzieć!

Szukamy dla niego domu, bo mamy szczerą nadzieję, że jeszcze gdzieś jest dla niego miejsce.
Zdajemy sobie sprawę, ze psiaki widzące mają problem ze znalezieniem domu, a co dopiero ślepotek. Niestety fundacyjna kasa zaświeciła pustkami, gdyby ktoś z Państwa chciałby wspomóc psiaka prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem, dla Dingo.

04 kwiecień 2013r.

Dingo przyjechał do Poznania na konsultacje okulistyczną.
Niestety okazało się, że nasz początkowy entuzjazm został ugaszony. Po dokładniejszym badaniu oczu pieska weterynarz stwierdził u niego między innymi zaćmę jądrową, oraz zmętnienie ciała szklistego. Ponadto źrenica nie reaguje już na światło. Niewykluczone, że zmiany w oku są zmianami genetycznymi i Dingo mógł mieć ten defekt od szczeniaka, ponieważ często tak jest w przypadku zaćmy jądrowej.
Póki co byliśmy z pieskiem u dwóch weterynarzy, którzy potwierdzili diagnozę.
Jeden z nich stwierdził jednak, że jedno oko jest już całkowicie nieoperacyjne, ale w przypadku drugiego jest jeszcze cień szansy. Gwarancji nie ma, ale jakiś cień nadziei jest.
Weterynarz zasugerował badanie ERG w celu sprawdzenia rozległości zmian.
Polecono nam, również skonsultować się z dr.Garncarzem, a że 11 maja będzie w okolicach Poznania, umówiliśmy Dingo na konsultację.
Do tego czasu sprawdzimy ogólny stan pieska, między innymi czy jego serce jest na tyle mocne, że będzie mógł zostać poddany ewentualnej operacji.
W między czasie nadal szukamy domu dla Dingo. Piesek jest niesamowicie przyjazny w stosunku do ludzi i innych zwierząt i wdzięczny za opiekę, każdą chwilę, którą mu się poświęca, nie wspominając już o głaskach i czułościach.
Niestety nie może zostać u ludzi, którzy go znaleźli na stałe, ponieważ suczki rezydentki nie tolerują Dingo. Prosimy polecajcie go adopcji, bo potrzebuje swojego domu.
Serdecznie dziękujemy tym wszystkim, którzy przejęli się losem Dingo i postanowili mu pomóc.
Walczymy dalej i trzymamy kciuki.

11 maj 2013r.

Jakiś czas temu umówiliśmy ślepaczka Dingo na wizytę okulistyczną u dr.Garncarza z Warszawy, ponieważ miał wizytę wyjazdową w Borówcu koło Kórnika.
Wizyta miała odbyć się w tą sobotę, a w piątek popsuł się samochód opiekunom tymczasowym psiaka, którzy mieszkają koło Międzychodu.
Szybka, nerwowa akcja szukania transportu, dwukrotnym zgubieniem drogi, jazda polną piaskową drogą z pustym bakiem, próbą zdążenia na czas, ale udało się dowieźć Dingo na konsultacje.
Niestety na nic się zdały nasze wysiłki, ponieważ doktor stwierdził, że Dingo ma zdegenerowaną siatkówkę, w obu oczkach i niestety nic się z tym nie da zrobić, ponieważ nie ma takich technologi.
Zaćmę również stwierdził, ale określił ją jako wtórną, którą można by zoperować, ale nie miałoby to sensu, ponieważ przez nieoperacyjne uszkodzenie siatkówki, Dingo i tak nie będzie widział.
Prawdopodobnie stan psiaka jest wynikową lat zaniedbań po stronie właściciela, braku odpowiedniej opieki, odpowiedniego karmienia, wyniszczenia organizmu i stresu.
Szczęście w nieszczęściu, że Dingo znaleźli bardzo fajni ludzie, którzy zajmują się nim jak mogą. Niestety ich dwie suczki nadal nie za bardzo akceptują ślepotka więc szukamy dla niego domu stałego.
Dingo przebywa już na tymczasie dwa miesiące i bardzo się zmienił przez ten czas. Łatwiej z nim nawiązać kontakt, stał się radosny, sam już przychodzi po pieszczoty, kładzie się na brzuszku i prosi o głaski.
Poznał człowieka od tej lepszej strony i zaczął mu ufać.
Jest bardzo energiczny i mimo swojej ślepotki chodzi jak torpeda, jest non stop w ruchu.

12 listopad 2013r.

Dingo ma się dobrze. Opiekunowie tymczasowi kupili mu linkę treningową 10 metrową co pozwala Dingusiowi biegać, a im daje pewność, że psiak jest bezpieczny, nigdzie nie odbiegnie i nic mu się nie stanie. Dla bezpieczeństwa ślepego Dingo nauczyli go komend : stój, powoli, uważaj. Jest bardzo pojętny i szybko się tego nauczył mimo swojego wieku. Jest już mały postęp w zaprzyjaźnianiu go z suczkami rezydentkami, na spacery mogą chodzić już wspólnie , suczki nauczyły się, że Dinguś jest i nie wolno mu nic robić. On sam jest niekonfliktowy, koty obwąchuje i nic im nie robi. Zaprzyjaźnił się z pieskiem Kajtusiem, często się razem bawią. Dinguś jest wspaniałym psiakiem mimo, że nie widzi.
Jest doskonałym przykładem tego,że pies który nie widzi potrafi sobie świetnie radzić.

 


10 sierpnia 2016 r.

Dingo zostaje na stałe ze swoimi opiekunami, którzy go pokochali i nie wyobrażają sobie życia bez niego.:)

 


Adopcja w 3 krokach

Wypełnioną ankietę wyślij na adres: fundacja@glosemzwierzat.pl

Masz pytania? Zadzwoń: 604 683 978