Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

Franek, rudy kot do adopcji, Poznań5 lipca 2016

Nowy dzień w Fundacji, pobudka, o 6 rano telefon: „Na środku ulicy leży maleńki kotek, nie rusza się, nie otwiera oczu tylko piszczy.” Pierwsza myśl – pewnie jest to mały, ledwo urodzony ślepy kociak, którego mama zgubiła przenosząc go w nowe miejsce. W między czasie na miejsce przyjechała Straż, która myśląc, że to kilkudniowy ślepy kotek zaoferowała, zgodnie z prawem i możliwościami ustawy, zawiezienie kotka na eutanazję. Jednak Pan dzwoniący nie zgodził się na tą opcję i dalej do nas dzwonił. Nasza wolontariuszka, prawie w piżamie, pojechała na miejsce, gdzie okazało się, że maluch to już nie taki maluch, a na pewno nie kilkudniowe ślepe kocię, a jego zamknięte oczy są rezultatem wycieńczenia.

Kociak został odwieziony do kliniki, gdzie stwierdzono, że ma około 6/7 tygodni. Najprawdopodobniej został „szturchnięty” przez samochód, ma pękniętą kość jarzmową, obite płucka, trochę potłuczeń i otarć, jest bardzo osłabiony. Został na obserwacji w klinice, ale jeżeli dojdzie do siebie i nie będzie komplikacji, to pojutrze będziemy mogli go zabrać….i to jest ta dobra wiadomość … ta zła jest taka, że nie mamy dokąd!
Jak zwykle pilnie więc poszukujemy domu tymczasowego dla małego Franka!
No i prosimy o wsparcie finansowe dla malucha, bo sami widzicie, że mimo, iż zaklinałyśmy się kilka dni temu, że nie przejmujemy nowych kotów, codziennie przybywają do nas kolejne biedy, każda w stanie wymagającym natychmiastowej hospitalizacji i/lub operacji, a razem z nimi przybywają kilkutysięczne rachunki.

Fundacja „Głosem Zwierząt”
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Tytuł: Frank

14 lipca 2016 r.

Franek w domu tymczasowymFranek w końcu wyszedł ze szpitala i pojechał od razu do domu tymczasowego. Ma do towarzystwa dwie kotki: Lunę i adoptowaną od nas Fasolkę (teraz Leia – jest na zdjęciu). Malucha stan jest zdecydowanie się poprawił. Na razie ciężko powiedzieć czy cokolwiek widzi. Obecni opiekunowie mają wrażenie jakby czasami widział, jednak gdy macha mu się czymś przed nosem nie wodzi za tym wzrokiem. Musimy być cierpliwi i czekać czy maluch odzyska wzrok. Świetnie sobie radzi. Na nic nie wpada, doskonale omija i trafia do celu. Ładnie korzysta z kuwety.

Tak piszą w jego imieniu jego obecni opiekunowie:

„Jestem spokojny, grzeczny, ale przede wszystkim przywiązany do podłogi. Lubię twardo stąpać po ziemi! Z lekami to tak różnie, czasem nie mam ochoty, ale jeść! Uwielbiam jeść! Wszędzie trafiam bez problemu, ścian nie zaliczam, odległość z kanapy na dywan to pikuś. Mądrala jestem – tak mówią. Trochę się jeszcze boję, ale coraz śmielej biegam do przodu w poszukiwaniu przygód”.

Cieszymy się, że udało się maluchowi wyjść z wypadku i wierzymy, że będzie wszystko dobrze.

Gdyby ktoś chciał wspomóc leczenie Franka to zachęcamy:

Fundacja „Głosem Zwierząt”
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Tytuł: Frank

21 lipca 2016 r.

Frankowe wieści: umie już wskakiwać na kanapę i łóżko i siedzi przez pół nocy patrząc się na tymczasowych opiekunów. Dodatkowo wzrok na pewno wraca, bo dzisiaj gonił swój własny cień. Szalenie nas to cieszy!

 23 lipca 2016 r.

Mamy dobre wieści. Frank widzi już całościowo i zaczyna szaleć i być co raz bardziej odważny. Biega jak szalony i ciągle merda ogonkiem, co wygląda dosyć zabawnie. Obecny dom tymczasowy napisał o Franku:

„Jedno jest w nim dobre. Jak jest głodny to idzie pod lodówkę i miauczy. Leia z Luną zawsze są „głodne”, a on nie. Jak jest to idzie i pokazuje. Mądry kociak.”

W poniedziałek Frank jedzie na wizytę kontrolną do weterynarza. Trzymamy kciuki, żeby wszystko było dobrze.

28 sierpnia 2016 r.

Nasz kochany, mały Frank pojechał do stałego domu. Będzie mieszkał w Mosinie z kocim rezydentem Prezesem.

5 września 2016 r. 

Frank w stałym domu ma się doskonale. Zdążył zaliczyć już kolejne odrobaczenie. Prezes zaakceptował towarzystwo małego dzieciaka. Chłopaki świetnie się dogadują i to nawet przy miskach, mimo że na początku nie było aż tak kolorowo. Nawet go myje. Dzielenie jedzenie też już nie jest problematyczne. Zresztą zdjęcia idealnie oddają, że pasują do siebie.


Adopcja w 3 krokach

Wypełnioną ankietę wyślij na adres: fundacja@glosemzwierzat.pl

Masz pytania? Zadzwoń: 660 293 404