Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Dziękujemy

BOULI

06 marzec 2014r.

Udało nam się trafić na Bouliego, który znowu pojawił się na zaprzyjaźnionej działce. Pani, która dokarmia bezdomne działkowce poprosiła nas o pomoc, ponieważ zauważyła, że Bouli kuleje.
Kocio jest przyjacielski w stosunku do człowieka, ale niestety dla niego jest kocią ciapą. Nie radzi sobie w starciach z innymi kotami, bywało, że był pogryziony. Jest trochę sponiewierany i mimo, że weterynarz określił jego wiek na około roku, kotek wygląda jakby był starszy.
Zabraliśmy wczoraj Bouliego do weterynarza i po zrobieniu zdjęcia RTG okazało się, że ma pękniętą tylną prawą łapkę, oraz zwyrodnienie pomiędzy drugim i trzecim kręgiem w ogonku, co może sugerować, ze ktoś silnie go za niego pociągnął.
Bouli dostał leki przecizapalne i przeciwbólowe, został odpchlony, odrobaczony i usunięto mu kleszcza spod oczka.
Ogonek nie przeszkadza mu w funkcjonowaniu, ale kocio musi mieć ograniczony ruch, żeby nóżka doszła do siebie.
Z braku innego rozwiązania, Bouli zajął jedną z „posterylkowych” klatek w zaprzyjaźnionej piwniczce. Musi tam mieszkać przez co najmniej tydzień.
Szukamy dla niego domku stałego lub tymczasowego, nie chcielibyśmy, spowrotem odwozić go na działki, bo jest nieporadny, ale niestety jeżeli nie znajdziemy dla niego miejsca, będziemy musieli to zrobić.
Póki co wizyta u weterynarza wyniosła 171 pln. Lekarze w MyPet potraktowali nas ulgowo i Bouli dostał jedno zdjęcie RTG „w prezencie”.

13 maj 2014r.

Bouli od ponad miesiąca mieszka już w domu tymczasowym.
Dzisiaj miał zrobione powtórnie zdjęcie rtg, ponieważ jego opiekunka tymczasowa niepokoiła się tym, że Bouli coraz bardziej kuleje.
Na zdjęciu wyszło, że pęknięta łapka ładnie się zrosła, ale okazało się, że kotek ma zerwane więzadło krzyżowe, a kiedyś miał złamaną miednicę.
Doktor mocno Bulego mnie naciągał w różne strony, żeby zobaczyć jak kotałek chodzi, on jednak nie miałem ochoty paradować na zawołanie …. Teraz czeka go około 3 miesięczna codzienna rehabilitacja tej nóżki. Jeżeli ćwiczenia nie pomogą niestety czeka koteczka operacja.
Bouli jest przekochanym kotkiem. Jest bardzo spokojny. Na początku po przeprowadzce do nowego domu, był przestraszony, ale nie było w nim cienia agresji. Siedział skulony w transporterze, a przy próbie wyciągnięcia posiusiał się.
Szybko jednak przekonał się, ze nic złego mu nie grozi. Dogadał się z trzema kotkami – współlokatorami.
Bouli nie wadzi nikomu, jest bardzo łagodny i przyjacielski. Każdego, czy to człowiek czy kot, przyjmuje z otwartymi łapkami. Jest bardzo ptzyjacielski i opiekuńczy.
Kiedy ostatnio pojawiły się w jego domu tymczasowym małe kociaki, wszystkim „matkował”, mył, przytulał i ogrzewał.
Chcielibyśmy szukać dla niego już nowego domu, ale niestety musimy go wyleczyć.
Gdyby ktoś z Państwa chciał wspomóc koteła będziemy bardzo wdzięczni.

14 lipiec 2014r.

„Oj, ciężki ten dzień dziś miałem Kasia zabrała mnie do doktora, pojechała z nami ta fajna koleżanka Ania, ale i tak się bałem. Doktor mocno mnie ciągnął za nóżkę, powiedział, że operacji mi nie zrobi i trzeba nadal ćwiczyć. Niestety z powodu bólu nóżki dostałem w tę nóżkę zastrzyk-bardzo bolało poza tym doktor obejrzał mój brzuszek, który tak wylizuję i postanowił pojeździć po nim takim śmiesznych przyrządem i okazało się, że mam zapalenie pęcherza.
Doktor mówi, że to z powodu stresu i zalecił pobranie siuśków do badania. Też mi coś- że ktoś siuśki moje chce badać hihihi, ale jak trzeba to trudno chociaż po minie Kasi to sądzę, że to nie będzie przyjemne. Trzymajcie kciuki, żeby ten zastrzyk w brzuszek nie bolał.”

25 sierpień 2014r.

„Ostatnio Kasia zachowywała się bardzo dziwnie – chodziła za mną do kuwety i zaglądała co ja tam robię. Okazało się, że polowała na moje siuśki, które bardzo były jej do czegoś potrzebne. Jak ona coś wymyśli to boki zrywać. Nalała moje siuśki i gdzieś z nimi pojechała. U pani doktor Agnieszki dowiedziałem się że lekarze to lubią sobie te siuśki oglądać i badać ….. z tych badań wyszło, że moje siuśki są trochę chore, dlatego dodatkowo pani doktor zbadała mi krew. Niestety powiedziała, że mam chore nerki lub pęcherz i żeby to dokładnie zbadać konieczne jest zbadanie mojego brzuszka specjalnym urządzeniem.
Po badaniu Pani doktor powiedziała, że mam bardzo zniszczone nerki-nawet kilkunastoletnie kotki takich nie mają. Poza tym moja śledziona powiększona jest 2,5-krotnie, trzustka i wątroba też. Stan mój nie jest ostry tylko przewlekły. Teraz muszę stale brać lekarstwa, a Wy trzymajcie kciuki, żeby się nie pogarszało, bo lepiej już nie będzie.”

Kotka Bouli można wesprzeć wpłatą z dopiskiem Bouli przez „sie pomaga” http://www.siepomaga.pl/f/glosemzwierzat , lub na konto fundacyjne
Fundacja Głosem Zwierząt
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW
lub na sie pomaga

09 listopad 2014r.

Seria przejęć podopiecznych przez opiekunów tymczasowych trwa … tym razem Bouli i Loli na stałe zostają w swoim domku tymczasowym.