Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy

ISIA

12 styczeń 2014r.

Piękna tricolorka, Bianka, jako kilkumiesięczne maleństwo zamieszkała u starszej pani, która obdarzyła ją miłością i troską. Kotka kochała swoją panią i ani razu nie przeszło jej przez myśl, że opiekunki może kiedyś zabraknąć. Po trzech latach wspólnego życia Starsza Pani odeszła.
Szukamy więc domu dla osieroconej Kici, która ma trzy lata i jest uroczą, nakolankową damą. Kotka jest towarzyską przylepą, która na pewno odwzajemni każde głaskanie głośnym i długim mruczeniem oraz porannym przytulaniem.

05 marzec 2014r.

Bianka zamieszkała w nowym domu.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

07 marzec2014r.

„Dzień dobry,
Byłam dzisiaj z Bianką u weterynarza (dr Piotr Orłowski), zrobione zostały badania krwi i została nawodniona (okazało się, że jest  odwodniona). Bianka bardzo mało je, mało pije, rzadko robi do kuwety.
Doktor powiedział, że to może być stres adaptacyjny. Co do jej jedzenia, to mało je, niechętnie je suchą karmę, którą dostałam od Agnieszki, już chętniej jadła mokrą, którą jej dawałam. Dzisiaj w nocy zwróciła co zajadała i ta sucha karma była nawet nie pogryziona. Wszystko to też opisałam Doktorowi, ale poza tym odwodnieniem, to stwierdził, że jest w bardzo dobrym stanie. Jestem w trakcie ustalania diety dla niej.
Jeżeli chodzi o jej adaptację, to pomimo, że jest odważną kotką  (wszędzie wskakuje, próbuje otwierać wszelkie szafki etc.), to
potrzebuje ogromnego zainteresowania (co nie jest równoznaczne z głaskaniem i drapaniem za uchem). Właściwie, to ciągle zwraca na siebie uwagę, łasi się bez przerwy i łazi za mną po całym mieszkaniu. Jest niesamowicie gadatliwą kotką: pierwszą noc całą przegadała (dobrze, że to był weekend), ale na szczęście potrafi też mruczeć jak traktor .
Jest dopiero trzy dni u mnie, ale już wprowadziła do domu taką dobrą aurę. W tym momencie siedzi sobie obok mnie i wygląda na całkiem zadowoloną. Jej ulubionym miejscem jest kanapa, rządzi nią bardzo silną, władczą łapą, nie da się jej zdjąć. Pomimo tego, że jest taka przymilna, to widać w niej niepewność i pewnego rodzaju zdezorientowanie. Czasem jak miauczy to mam wrażenie, że jest tam wiele tęsknoty i nie wiem jak jej mogę pomóc.
Moją największą troską jest jej brak większego zainteresowania  pokarmem. Jest kotem, który wymaga wiele cierpliwości i czasu zanim w pełni odwzajemni przywiązanie, ale wiem, że warto się dla niej starać.
Jutro odbiorę wyniki badań, jeżeli będą większe problemy zdrowotne, to na pewno się odezwę. (…)”

25 marzec 2014r.

„Bianka jest u mnie już prawie miesiąc i jest to zdecydowanie najlepszy miesiąc od paru lat. Wzgardziła większością karm, ale szczęśliwie zasmakował jej Applaws, który jest jej bazą. Jeżeli chodzi o mokrą karmę, to jest bardzo wybredna – zajada z najchętniej o fakturze pasztetu, a to i tak nie zawsze; czasem rozdrabniam kawałki widelcem. Przez trzy tygodnie testowałam z tą mokrą karmą, ale większością wzgardziła – na szczęście ze smakiem zajadały koty podwórkowe. Ze zdrowiem nie ma żadnych problemów. Jest bardzo zwinna, szybka i uważna, niczego nie niszczy, nie psuje, nie sprawia kłopotów.
Przez zaledwie kilka tygodni bardzo się zmieniła – z przestraszonej, ciągle miauczącej przylepy, do niezależnej damy, którą można jedynie zaszczycić drapaniem pod brodą i po brzuszku. Okazało się, że reaguje na imię z pierwszej książeczki zdrowia – jak nie przyjdzie, to przynajmniej zawsze spojrzy gdy powiem „Kicia”, do tego stopnia, że przestałam już o niej myśleć jak o Biance (to imię kompletnie nie pasuje do niej), jest już po prostu Kicią. W mieszkaniu czuje się już jakby była tam od zawsze. Uwielbia otwierać wszystkie szafki, wskakiwać na wszelkie półki, meble, nawet do umywalki i wanny, ale też szybko nauczyła się nie wskakiwać na stół (!). Jej ulubionym miejscem pozostała kanapa, czasem ciężko ją przekonać do zejścia, chyba, że w pobliżu zobaczy swoją ulubioną zabawkę – przeraźliwie kiczowatą różową mysz z plastikowym nosem. Przestała prawie zupełnie gadać, okazało się, że jest bardzo cicha(!) i spokojna – odzywa się właściwie tylko gdy ma ochotę na pieszczochy i na ich koniec (zazwyczaj jeszcze odsuwa rękę swoją łapą – ale nie drapie), lub gdy szykuję jej coś do jedzenia, to zamiauczy jakby chciała mnie popędzić. Bardzo nie lubi obcinania pazurów i noszenia obróżki, więc właściwie już z tego drugiego zrezygnowałam. Przeraźliwie boi się odkurzacza, miksera, suszarki i wszystkiego co wydaje głośniejszy dźwięk od jej mruczenia. Kiedy śpi i jest zadowolona, to tak zabawnie wyciąga przednie łapy do przodu, bardzo często śpi też na.. grzbiecie. Jest w 100% prawdziwym kotem – dokładnie takim, jakiego potrzebowałam w mieszkaniu – wywróciła je do góry nogami, zawładnęła nim i chyba wie, że to ona mi przyniosła spokój i szczęście.”