Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

MATYLDA

29 październik 2014r.

Trzy małe przytulaski pilnie szukają domku tymczasowego albo najlepiej stałego! Koteczki zostały zabrane z ogródków działkowych w Poznaniu. Maluchy mają 5 tygodni. Zaczynają same jeść i już niedługo nie będą potrzebować wsparcia mamy. Bono, Matylda i Bella jak przystało na puchate kuleczki w tym wieku bardzo lubią się bawić. Bez końca chciałyby się przytulać i być głaskane.Korzystają ładnie z kuwety. Może Ty dasz im ciepły, kochający domek? Tak niewiele im potrzeba do pełni szczęścia.

19 listopad 2014r.

Matylda zamieszkała w nowym domu.

WIEŚCI Z NOWEGO DOMU

30 listopad 2014r.

„Witam,
Chciałam przekazać pozdrowienia od naszej całej rodzinki i małej rozrabiary, która dzięki Wam znalazła swoje miejsce na Ziemi, w papierach adopcyjnych ma Matylda, ale na FB widzieliśmy, że jakaś Pani też ma Matyldę od Was. my nazywamy ją Lilu, ewentualnie mała Rozrabiara, wszędzie jej pełno, wyśmienicie potrafi zawsze i wszędzie znaleźć sobie coś ciekawego do zabawy, absolutnie nie ma od samego początku syndromu porzucenia, sprawia wrażenie samowystarczalnej, no chyba, że nasz psiak Tobi do towarzystwa jej wystarcza, więc od nas potrzebuje tylko stałych posiłków i czystej kuwetki, psa traktuje jak kompana do wszystkiego, on już trochę sie oswoił, bo ze straszą kotką był na dystans, zabawa, zabawą, ale żadnych poufałości, Lilu nie daje za wygrane, łasi się do niego i chce obok niego sypiać z czego psina nie jest zbytnio zadowolona, od paru dni złapali chyba kompromis i oboje przenoszą nocne spanie na moje i męża łóżko, tak wiec śpimy w czwórkę . Córka zajmuje sie nadal swoją „gadającą” kotkę, która nadal do końca nie ogarnia nowego lokatora i zmian z tym związanych. Nie dostaje już furii na widok kociaka, wymieniają jak to nazywam plaskacze łapkami bez pazurów, mała trochę zadziorna jest, nigdy nie widują się bez nadzoru, ale jak za długo by to trwało, duża kotka nie wytrzymuje i daje upust emocją rzucając się wtedy na niewinnego psa, który w kocie sprawy się nigdy nie wtrąca, tylko obserwuje z daleka, kotka robi to w takim szale, że nic i nikt nie jest wstanie jej powstrzymać, rzuca się tak jak by chciała go zagryźć. Nie mamy pojęcia co ona ma do tego psa? kozioł ofiarny, worek treningowy? zawsze był ugodowy i schodził jej z drogi, też razem się kiedyś bawili i z jednej miski jadali. Ale nie poddajemy się nadal będziemy stadko integrować, aż kocica nie ogarnie tematu. Cała ferajna odwiedziła weterynarza i każdy sprawiedliwie został zaszczepiony starsi przypominające Lilu po raz pierwszy, za miesiąc ma powtórkę, wszyscy zdrowi i szczęśliwi, Bastet może czasem trochę mniej, ale jej pani dba o jej rozrywki i przytulaski. Siatka na balkon zakupiona i w drodze, ale przy takiej pogodzie to nikt z ludzi na balkon nie wychodzi, a koty to już w ogóle.”