Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

120704poznan01

04 lipiec 2012r.

Dostaliśmy zgłoszenie od osoby, która zaniepokoiła się stanem psów na jednej z poznańskich posesji.
Nasza inspektorka udała się pod wskazany adres, żeby zweryfikować zgłoszenie.

Na miejscu została przywitana przez 80 – cio letnią kobietę i jej wnuczkę, razem z Paniami wyszły dwa pieski, a po kilkunastu minutach rozmowy, na podwórku sukcesywnie pojawiały się koty; cztery dorosłe i cztery małe.

Jeden z piesków wyglądał na sędziwego, właścicielka potwierdziła, ze psinka ma prawie 20 lat. Drugi piesek ma ok. 5 lat. Naszą inspektorkę zaniepokoił stan sierści i skóry piesków i ogromna ilość pcheł, które zalęgły się również na kotach. Panie opowiedziały, że psy były kąpane, ale ponownie dostały pcheł od kotów.

Sytuacja rodziny nie jest wesoła i opieka nad taką ilością zwierząt przerosła ich możliwości. Pieski są karmione przez właścicielkę, natomiast kotki od czasu do czasu. Największym problemem jest kontrolowanie urodzin, koty się parują, a na świecie już w przeszłości pojawiło się kilkaście miotów niechcianych kotków. Rodzina po prostu sobie z tym nie radzi. Wnuczka starszej Pani, razem z mamą starają się pomóc, ale opieka nad zwierzętami przerosła ich możliwości nie tylko finansowe.

Zwracali się o pomoc do różnych instytucji, ale odprawiano ich z kwitkiem. Starali się zapanować nad sytuacją, we własnym zakresie, byli z pieskami na odpchleniu, ale te ponownie złapały pchły od kotów, a na odpchlenie kotów nie mieli pieniędzy.

Córka właścicielki widząc jak starszy piesek się męczy, zabrała go do weterynarza, żeby go uśpić, niestety okazało się, że przekracza to jej możliwości finansowe.

Rodzina, zwłaszcza wnuczka starszej Pani, jest wrażliwa na los zwierząt i chciałaby zająć się nimi odpowiednio, ale borykając się ze swoimi problemami brakuje im pomysłów i siły.

Nasza wolontariuszka długo rozmawiała z wnuczką i podrzuciła jej kilka pomysłów co można zrobić, zeby poprawić sytuację zwierząt i w jaki sposób można zebrać pieniądze.

Zostawiła również karmę dla zwierzaków.

Dnia następnego do naszej inspektorki zadzwoniła córka właścicielki, która mocno przejęta całą sytuacją przedstawiła dramatyczną sytuację rodziny. Chcieli jakoś pomóc zwierzętom, ale stracili już pomysły w jaki sposób mogą to zrobić, nie dysponując żadnymi środkami finansowymi.

Brak pieniędzy nie jest grzechem, ważna jest troska i determinacja by rozwiązać problem. A w tym wypadku cała rodzina wykazuje bardzo dużą chęć pomocy zwierzakom. Postanowiliśmy, w miarę możliwości, pomóc rodzinie. Nasza inspektorka zasugerowała w jaki sposób, oni sami mogą zebrać środki i małymi kroczkami zmieniać sytuację.

Największym problemem są wiecznie rozmnażające się koty i zdobycie środków na ich strylizację. Jeżeli ktoś z Państwa chciałby wspomóc finansowo tą akcję będziemy bardzo wdzięczni.

11 lipiec 2012r.

Nasza inspektorka pojechała dzisiaj z dwoma pieskami do kliniki.

Weterynarz przebadała dokładnie starszego z psiaków i stwierdziła, że już dawno temu dzwonił ostatni dzwonek dla tego pieska i nie należy przedłużać jego cierpienia. Piesek nie trzymał już moczu, miał całkowity ubytek słuchu, ledwo widział, a choroba na którą cierpiał spowodowała obrażenia.

Nie była to łatwa decyzja, dla jego Pani. Po rozmowie z naszą inspektorką i weterynarzem zdecydowała się, żeby ulżyć psiakowi w cierpieniu.

Pieskowi w tej ostatniej podróży towarzyszyło, aż pięć osób. Wszyscy się z nim czule pożegnali i byli przy nim dopóki spokojnie nie zasnął.

Biegaj radośnie za Tęczowym Mostem.

Drugi piesek, został wykąpany w lecznicy.

Nasza inspektorka przekazała karmę, oraz środek przeciwpchelny i poinstruowała jak należy go stosować.
Wspólnie z rodziną zbieramy środki finansowe na przeprowadzenie sterylizacji kotków.

Bardzo prosimy o Państwa wsparcie aby raz na zawsze przełamać łańcuszek kociego nieszczęścia.