Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy
120616_znin01
16 czerwiec 2012r.

Jedna z pań, które sympatyzują z fundacją od dłuższego czasu, zaalarmowała nas o przypadku rażącego zaniedbania i smutnym losie cocker spaniela o imieniu Tofik, mieszkającego w brudnej szopie we wsi…., którego zadaniem było pilnowanie kur w kurniku….

Ponoć był nietrafionym „prezentem”, który najpierw wzbudził zachwyt, ale krótko po „rozpakowaniu”, kiedy nabrudził w domu i coś poobgryzał gdy swędziały go dziąsła (jak to szczenię), trafił na stałe do brudnej i ciemnej komórki gdzie zamieszkał z kurami. Kiedy był jeszcze piękny, pan właściciel, w akcie wielkoduszności,  wypuszczał go sporadycznie żeby sobie pobiegał po wsi, oczywiście niespecjalnie się nim przejmując. Kiedy jednak Tofik zachorował, zbrzydł, wyłysiał i drapał się jak najęty, ciemna komórka stała się całym jego światem. Tam, ukryty przed wzrokiem sąsiadów i kolegów z pracy, spędzał długie i monotonne dnie i noce cierpiąc niewyobrażalne katusze. Drapał się nieustannie, potrząsał łebkiem, ocierał o wszystko co możliwe. Wydawało się, że zapomniał o nim cały świat, ale jedna osoba obserwowała i starała się mu pomóc. Za pierwszym razem poszła porozmawiać z właścicielem, w efekcie czego ten wziął go ponoć do weterynarza. Po jakimś czasie, kiedy stan psa się nie poprawiał, owa dobra dusza zaproponowała właścicielowi, że pokryje koszty leczenia lub go odkupi, ale jej propozycja została odrzucona, wręcz wyśmiana. Pan stwierdził i tu cytat: „samo przyszło, samo przejdzie”. Wtedy wkroczyliśmy my.

Interwencja odbyła się w „Dniu Strażaka”, bo ten szlachetny zawód wykonuje pan Tofika. Kiedy nasze inspektorki zajechały pod wskazany adres, pod blokiem stali w grupie strażacy w galowych mundurach, przygotowując się do obchodów zaplanowanych tego dnia w pobliskiej remizie. Wśród nich znalazły właściciela psa. Odciągnięty na bok, bardzo szybko dał się namówić na pokazanie psa. Kiedy uświadomiły mu jakie obowiązki ciążą na właścicielu zwierzęcia i jaka odpowiedzialność grozi mu za takie traktowanie psa, tj. skrajne zaniedbanie, utrzymywanie w stanie nieleczonej choroby itd., narażenie go na taki ogrom cierpienia, to pan właściciel bardzo szybko zmiękł i oddał im psa na własność. Oczywiście przyjęły darowiznę z wdzięcznością, bo dobro zwierzęcia jest dla fundacji nadrzędne.

Pies został odwieziony do kliniki na diagnostykę. Badania wykazały, że jest zainfekowany świerzbowcem drążącym. Leczenie będzie długie i żmudne, ze względu na wysoką zaraźliwość, musi przebiegać w klinice, ale na końcu tej drogi czeka na Tofika nowe życie. Kiedy uwolni się od pasożytów, kiedy ustąpi niewyobrażalny świąd i ból rozdrapanych ran, Tofik będzie mógł wieść cudowne psie życie, jakiego nigdy przedtem nie doświadczył. Pies ma cudowny charakter, jest łagodny wobec wszelkiego stworzenia, mimo dolegliwości jest wesoły i chyba wie, że może być już tylko lepiej.

Właściciel Tofika zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Postaramy się wyleczyć go z idei posiadania kolejnego zwierzęcia.

 >>Więcej o TOFFIKU