Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy
120521swarzedzrodi02
26 maj 2012r.

Straż miejska, która została zaalarmowana o warunkach bytowych jednego z okolicznych psów, zwróciła się do nas o pomoc w interwecji.

Na miejscu niestety zgłoszenie się potwierdziło. Pies, ma ok. 10-lat, jest mieszańcem, ale ma coś z rotweilera. Mieszka w bardzo ciasnym kojcu, gdzie praktycznie nie ma możliwości ruchu, bo jego 3/4 powierzchni zajmują dwie wielkie choinki. Pies nie jest wypuszczany z  kojca, ponieważ na terenie znajdują się kury trzymane w zagrodzie.

Zaproponowaliśmy wykarczowanie dwóch choinek na terenie kojca, wtedy pies mógłby sobie spokojnie tam siedzieć, nawet kompromisowo nie wychodząc na teren podwórka, zwłaszcza, ze nie jest już młody i nie potrzebuje, aż tyle ruchu. Pan wogóle nie chciał o tym słyszeć.

Pies jest bardzo zlękniony, na obecność syna właściciela reagował ucieczką, do właściciela podchodził tylko po jedzenie. W innym wypadku nie byłoby możliwość wyciągnąć go z budy, w której najchętniej by siedział.

Ironicznie te warunki nie uprawniają nas do odebrania psa w trybie interwecji, ale właściciel stwierdził, że i tak nie chce psa, bo nie szczeka i w związku z tym jest bezużyteczny. Dał nam pięć dni na to, żeby zabrać psa, jeżeli nie zdążymy uśpi go.

29 maj 2012r.

Znalazłyśmy miejsce, do którego mógłby trafić Rodi, więc nasza inspektorka pojechała do jego właściciela poinformować go o tym i ustalić termin odebranie pieska.

Na miejscu okazało się, że psa już nie ma. Właściciel wyjaśnił, że oddał psa swojemu znajomemu, który mieszka w miejscowości oddalonej od Poznania. Razem z psem pojechały akcesoria typu smycz, co może sugerować, że pies będzie wyprowadzany na spacery.

Pies będzie mieszkał w budzie na podwórku tego znajomego. Podobno tam są lepsze warunki i ogromny kojec. Właściciel twierdzi, że na wsi Rodi ma bardzo dobre warunki.

Podczas tego spotkania okazało się, że pies nie jest agresywny, tylko groźnie wygląda, poszczekuje i to wszystko, poza tym jest bardzo inteligentnym psem.

Dostaliśmy adres, w którym przebywa teraz pies, i mamy zamiar sprawdzić nowe warunki Rodiego. Ze względu na to, że nowy dom Rodiego jest znacznie oddalony od Poznania zamierzamy skorzystać z pomocy lokalnej organizacji prozwierzęcej.

18 czerwiec 2012r.

Dzisiaj inspektor lokalnego oddziału TOZ Kościan pojechał w miejsce wskazane przez poprzedniego właściciela Rodiego, gdzie aktualnie przebywa pies.Inspektor nie zastał niestety nowego pana Rodiego, jedynie członka jego rodziny, który pozwolił na skontrolowanie stanu psa.

Okazało się, że faktycznie pies jest na miejscu, ogólnie jest cały i na pierwszy rzut oka zdrowy, ale według osoby sprawdzającej jest niestety mocno wycofany i osowiały.

Niestety pies znowu trafił do kojca, w którym jest odizolowany od ludzi i nie jest wypuszczany z kojca, ponieważ przeskakuje przez płot.

Inspektorzy zobowiązali się podjechać jeszcze raz, tak żeby tym razem zastać właściciela. My będziemy się kontaktować z nim telefonicznie.

20 czerwiec 2012r

Nasza inspektorka dodzwoniłam się wczoraj do aktualnego właściciela psa.

Pan nie chce oddawać psa, uważa że jest mu u niego dobrze. Powiedział, że pies jest wyprowadzany raz dziennie – wieczorem. Jeżeli chodzi o kojec, to został obłożony płytami, ponieważ pies szczekał na osoby wchodzące na podwórko. Pan wyjaśnił, że zastawił kojec od strony bramki natomiast zostawił otwór, żeby pies widział co się dzieje poza kojcem.

Nasz inspektorka wyjaśniła nowemu właścicielowi, że pies szczeka i będzie szczekał ponieważ robił to całe życie na analogicznym podwórku u pierwszego właściciela, ponieważ jest to pies stróżujący.

Zasugerowała, również, żeby zastanowił się nad innym rozwiązaniem odnośnie kojca, ponieważ trzymanie psa w izolacji spowoduje u niego irytację co może spowodować zachowania agresywne.

Pan został poinformowany, że nadal będziemy monitorować sytuację i czy warunki bytowe Rodiego uległy zmianie. Czekamy teraz co stwierdzą inspektorzy TOZ podczas drugiej wizyty.