Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż nam leczyć
Dziękujemy
120626swarzedzmaja04
26 czerwiec 2012r.

Pies: Maja, suczka rasy cocker spaniel, 4 latka, zabrana w wieku 2 lat ze Swarzędzkiego schroniska

Miała to być rutynowa interwencja na jednym ze swarzędzkich osiedli. efekt zgłoszenia o zaniedbaniu psa.

Gdy nasza inspektorka przekonała właścicieli by ci pokazali jej psa, już na klatce schodowej prowadzącej do mieszkania, uderzył ją niesamowity fetor. Trudno było opanować naturalne odruchy wymiotne, trudniej jeszcze było opanować drżenie kończyn, kiedy ujawniła się przyczyna owego zapachu. Z uszu psa leciała krew i ropa, oczy były w opłakanym stanie, sierść miejscami wyłysiała, a na pysku suczki malowało się jedno wielkie cierpienie.

Nasza inspektorka natychmiast zażądała by psa zobaczył weterynarz. Wraz z właścicielką udały się do lokalnej przychodni weterynaryjnej. Na miejscu pani doktor poddała suczkę sedacji, ponieważ nie sposób było dotknąć uszu suni bez agresji z jej strony, tak silny odczuwała ból. Po oględzinach pani doktor stwierdziła, że najprawdopodobniej suczka ma zakażenie pałeczką ropy błękitnej, na co wskazywał zapach, i powiedziała, że suczka musi być pod stalą i intensywną opieką weterynaryjną.

Po konsultacji z prezesem fundacji, nasza inspektorka zawiozła suczkę do szpitala w Poznaniu. Tam również lekarze załamali ręce i powiedzieli to samo, co lekarka ze Swarzędza, że jeszcze nie widzieli tak zaniedbanej choroby uszu u psa, że stan chorobowy musiał się rozwijać wiele miesięcy a może i lat, i że leczenie będzie długotrwałe, żmudne i wcale nie gwarantujące całkowitego wyleczenia.

Nie mniej jednak postanowiliśmy dać suni szansę. Skonfrontowana z opinią weterynarzy i porażona wysokością kosztów leczenia suczki, właścicielka suczki darowała ją fundacji.

13 lipiec 2012r.

Maja została skonsultowana z trzema weterynarzami, w trzech różnych klinikach. Niestety wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że dla Mai pomoc przyszła za późno. Poprosiliśmy o przeprowadzenie badań labolatoryjnych w nadziei, że jeszcze jest szansa dla suni. Niestety wyniki pozbawiły nas tej nadziei.

Zmiany chorobowe były na tyle poważne, że jedynym ratunkiem dla Mai, było umożliwić jej spokojnie odejść i nie przedłużać już jej cierpienia.
Podjęliśmy tą bardzo trudną decyzję.

Biegaj wolna od bólu za Tęczowym Mostem…