Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

140802batorowo07

02 sierpień 2014r.

Trochę czytania, ale nie da się tego opisać w 2 zdaniach. Poświęć 5 minut.
Na miejscu stawiła się Inspektor Kasia i lekarz weterynarii. Tak napisały za pierwszym razem:

„Typowe gospodarstwo. Na miejscu zastałyśmy 8 psów, łącznie jest 12, 4 były gdzieś w polu. Rozpiętość wiekowa od 2 do 10 lat. Wszystkie typowe kundelki, raczej średniej wielkości. Nie wiemy jak wyglądają 4 pozostałe psy, wszystkie łagodne dla ludzi nawet te łańcuchowe.
Psów jest tyle ponieważ podobno „sąsiedzi zamawiali u niego szczeniaki”. Pan jest zdecydowanym przeciwnikiem sterylizacji ponieważ suczka sąsiadów po sterylce „dostała raka”.
Z tych 8 psów mamy 4 suczki do natychmiastowej sterylki.
2 z 8 psów przy budach na krótkich łańcuchach, w pełnym słońcu, miski bez wody. Budy zostały natychmiast przestawione w cień, bliżej domu, psy spuszczone. Nakazałyśmy przedłużenie łańcuchów, ale może uda się pana namówić aby ich nie zapinał, bo nie ma mądrości w tym, że 10 psów lata luzem, a akurat te dwa biedaki zostały zapięte na łańcuch.
Wszystkie psy zapchlone, mają otwarte rany od pcheł.

Dwa psy do natychmiastowej kontroli weterynaryjnej w gabinecie, w tym jedna suczka – uszy w fatalnym stanie, duża bolesność. Z tą suczką pan ma się dzisiaj pojawić w gabinecie, jako pierwsza powinna być poddana sterylizacji.

Psy nie wyglądają na głodne ale podejrzewamy, że dostają pożywienie dla świń, dwa z psów miały problem z sierścią (podobne były prawie łyse) podejrzewam uczulenie na jakiś składnik.
Na miejscu jest też około 5 wychudzonych i zapchlonych, rozmnażających się ciągle kotów.
Z pewnością nie będzie to jedyna wizyta na tym gospodarstwie. Dużo roboty.”

Oczywiście mimo obietnic, właściciel nie stawił się w obiecanym terminie z suczką, ani przez kilka następnych dni. Jak tłumaczył podczas kolejnej naszej wizyty: „są żniwa, on nie ma czasu”.

Łańcuchy kupiłyśmy dłuższe, suczkę staramy się „doleczać” na miejscu, a psa z chorą łapą o imieniu Pinczi, Kasia zabrała do lecznicy. Tak o nim napisała:

„Pies Pinczi z tego samego gospodarstwa w Batorowie.
Pies zjedzony przez pchły, pogryziony przez psy, wyniszczony z łapą postrzeloną przez kogoś kiedyś tam. Wersja z postrzałem pochodzi od właściciela, według lekarza łapa jest zdeformowana w sposób wskazujący, że została zmiażdżona np. przez samochód. Pies żyje w ten sposób cierpiąc od kilku lat. Usuwa się w najdalszy kąt na podwórku, wyraźnie unika ludzi, cierpi, lekarz wet. powiedziała nam dzisiaj, że ból jest ogromny, potwierdza ogromny uraz.

Dzisiejsza wizyta w klinie potwierdza najgorsze, prawdopodobnie łapa do amputacji, potwierdzą to po konsultacji w poniedziałek. Dzisiaj pies otrzymał antybiotyk (zaawansowany stan zapalny) oraz środki przeciwbólowe, dostaliśmy do podania tabletki przeciwbólowe, na jutro i na poniedziałek.Pies cierpi dodatkowo od pcheł, pod sierścią wszystkich psów jest czarno, w piątek z Agnieszką (lekarz weterynarii) podałyśmy wszystkim psom silny środek na odpchlenie, ale to dopiero początek.

Lekarka powiedziała, że amputacja może za wiele nie pomóc. Poniedziałkowa konsultacja z ortopedą da więcej odpowiedzi.

Dla tego psa potrzebny jest pilnie dom dla ewentualnej rekonwalescencji po operacji, z pewnością z amputowana łapą nie powinien wracać na to parszywe podwórko. potrzebna będzie również kasa, dzisiaj zapłaciłam około 250zł. w poniedziałek będą również wyniki krwi.”

Błagamy o pomoc finansową na sterylizacje i leczenie.
Błagamy o domy stałe lub choćby tymczasowe. Psy są typowo gospodarskie, zapchlone, bardzo miłe, oswojone, ale do domu się nie nadają, nie są nauczone czystości, wystarczy im buda na podwórku.

Fundacja „Głosem Zwierząt”
ul. Podbiałowa 1/2
60-185 Skórzewo
Konto:
04 2490 0005 0000 4600 8073 9177
Przelewy zagraniczne:
IBAN: (PL przed nr konta bankowego)
BIC/SWIFT: ALBPPLPW

Jesteśmy też na Siepomaga:
http://www.siepomaga.pl/f/glosemzwierzat