Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Informacje od zgłaszających i uzyskane w drodze wywiadu środowiskowego:

W dniu 13 września dostaliśmy zgłoszenie od p. Moniki  o bytowaniu psa podobnego do owczarka niemieckiego w warunkach zagrażających jego zdrowiu i życiu, tj. pozostawionego praktycznie bez opieki  w szopie znajdującej się w Puszczykowie, w szczerym polu.

Pies przebywa w szopie, dodatkowo jest uwiązany na krótkim łańcuchu, bez dostępu do wody, pożywienia i świeżego powietrza. Materiał, z którego zbudowana jest szopa powoduje, że przy dużym nasłonecznieniu , wewnątrz panuje nieznośnie wysoka temperatura, mogąca być przyczyną dodatkowych cierpień zwierzęcia. Pies żyje dzięki sporadycznej pomocy sąsiadów, którzy go dokarmiają i tylko dlatego uniknął śmierci głodowej. Sytuacja ta trwa od wielu miesięcy, przynajmniej od wiosny br. i nie uległa poprawie mimo wielu interwencji sąsiadów i spacerowiczów, którzy m. in. usiłowali nakłonić  domniemaną właścicielkę psa, Annę N. do właściwego żywienia i opieki nad tym psem. Pies początkowo wył i szczekał, a w ostatnim czasie osłabł i nie był w stanie wydawać z siebie głosu, sądzono nawet, że umarł z wycieńczenia.

Świadkowie malują obraz Anny N., domniemanej właścicielki psa, jako osoby najprawdopodobniej bezrobotnej, nagminnie nadużywającej alkoholu, bez środków do życia i w zasadzie bezdomnej. Wspomniana szopa, pozbawiona prądu, bieżącej wody i kanalizacji służy jej jako okazjonalna noclegownia i melina pijacka, w której nagminnie odbywają się libacje alkoholowe i burdy (w których, mimowolnie, bierze udział przedmiotowy pies). W zeznaniach pojawia się też epizod związany z gryzoniami, chyba świnkami morskimi, które Anna N. trzymała w klatce z tyłu szopy,  i które zostały przez nią zagłodzone i zmarły. Kiedy Anna N. mieszkała jeszcze na poznańskiej Wildzie z niepełnosprawną matką, posiadała wiele zwierząt (psów i kotów), które nigdy nie były wyprowadzane na zewnątrz (tak, że podłoga była „zżarta”  przez odchody) jednak nie wiadomo co stało się ze zwierzętami kiedy matka Anny N.  zmarła, a ta się wyprowadziła.

Stwierdzony stan faktyczny :

W związku z powyższym, dnia 14 września 2011 fundacja podjęła decyzję o zweryfikowaniu prawdziwości uzyskanych informacji na miejscu. O pomoc w interwencji poprosiliśmy funkcjonariuszy Policji z Komendy w Puszczykowie. Około godziny 18, wraz z nimi udaliśmy się pod wskazany adres. Do wspomnianej szopy prowadzi polna dróżka, gęsto porośnięta roślinnością po obu jej stronach (od ul. Jarosławskiej). Bezpośredni teren wokół szopy zasłany był śmieciami i puszkami po alkoholu, unosił się tam również straszny fetor fekaliów. Szopa była otwarta (klucz był w zamku), wewnątrz, w warunkach rażącego niechlujstwa, we własnych i prawdopodobnie ludzkich odchodach, wśród puszek i  butelek po alkoholu oraz innych śmieciach, uwiązany na krótkim łańcuchu przytwierdzonym betonowym bloczkiem do podłogi, znajdował się pies, z którego zachowania widać było, że znajdował się w potwornym stresie. Pies miał podkulony ogon, przerażony wzrok, a jego ciało przeszywały dreszcze lub drgawki (przyczyn których nie mogliśmy stwierdzić na miejscu). Przy próbie zbliżenia wycofywał się nie wykazując żadnych oznak agresji, najprawdopodobniej z powodu skrajnego wycieńczenia. Po wyprowadzeniu z ciemnego pomieszczenia naszym oczom ukazał się smutny widok. Pies był odwodniony i wychudzony (wyraźnie wystające kości klatki piersiowej, zapadnięte boki, wystające kości miednicy) włos połamany i matowy, bardzo brzydko pachniał i ziajał, co mogło wskazywać na podwyższoną temperaturę. Bardzo garnął się do człowieka, natychmiast się wypróżnił i łapczywie wypił podaną mu wodę.

Mimo poszukiwań nie odnaleźliśmy żadnej osoby, która zamieszkiwałaby w tym miejscu i ewentualnie była odpowiedzialna za tego psa. Próby telefonicznego skontaktowania się z prawdopodobną właścicielką psa spełzły na niczym.

Podjęte działania:

W świetle powyższego, oraz z uwagi na fakt, że gehenna psa trwała wiele miesięcy, i ponieważ dalsze pozostawienie zwierzęcia bezpośrednio zagrażało jego zdrowiu i życiu, podjęliśmy decyzję o natychmiastowym zabraniu go z tego miejsca w trybie art. 7.3 Ustawy o Ochronie Zwierząt z 21 sierpnia 1997 r.

Pies, około 2-3 letni owczarek niemiecki  obecnie otrzymuje niezbędną w jego stanie pomoc weterynaryjną  (z fizycznych przypadłości stwierdzono m.in.  gorączkę, zapalenie prostaty, zapalenie uszu, niedowagę, powiększoną śledzionę i wątrobę) i obecnie przebywa w szpitalu.

Fundacja złożyła  zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzęciem przez Annę N., tj. m. in. narażanie go na cierpienie pragnienia, głodu, przegrzania,  braku możliwości swobodnego ruchu, utrzymywanie w stanie nieleczonej choroby, narażanie na zbędny stres.

>>Więcej o KARO