Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

Tuż przed Świętami dostaliśmy informację o tragicznej sytuacji 2 kudłaczy mieszkających w jednej z wsi pod Swarzędzem (Wlkp.)

Z relacji świadków wynikało, że gehenna tych 2 psów trwała przynajmniej 5 lat. W międzyczasie przewijały sie tam inne dorosłe osobniki, rodziły się szczenięta, jednak te nie przetrwały i padły z głodu, wycieńczenia i chorób. Mieszkańcy wsi próbowali wpłynąć na właścicieli psów by o nie zadbali, jednak ich prośby trafiały w próżnię bezduszności. Wzywana kilkakrotnie Straż Miejska odjeżdżała z kwitkiem, twierdząc, że warunki nie są aż tak złe i zagrożenia życia tam nie ma…

A psy jakoś egzystowały dzięki mieszkańcom wsi, którzy przynosili im resztki ze stołu, okazjonalnie podawali wodę do picia sposobem, bo miski tam nie było przez długi czas. Po naszej pierwszej interwencji ktoś wrzucił do kojca stary garnek, który służył do podawania jedzenia i wody…

W Wielki Piątek pojechaliśmy tam ponownie, tym razem ze Strażą Miejską, ponieważ od Sołtysa wsi dowiedzieliśmy się, że właściciele nie dostosowali się do żadnych zaleceń, a psy dalej są zdane na łaskę sąsiadów.

W mieszkaniu właścicieli zastaliśmy starszą panią z prawdopodobnie bratem tych psów, pięknie ostrzyżonym, pachnącym, w pięknej obroży i na pięknej smyczy. Po uzyskaniu zrzeczenia zapytałam ową kobietę dlaczego ten pies jest taki zadbany, a tamte w kojcu nie… W odpowiedzi usłyszałam, że tamte nie są ich, że 5 lat temu się przybłąkały i że oni nie mają czasu się nimi zajmować.

Pół wsi towarzyszyło nam, gdy wreszcie zabieraliśmy kudłacze z ich więzienia…

Psiaki zostały odwiezione do kliniki, gdzie przeszły podstawowe badania i zabiegi higieniczne.

Psiaki zostały wykąpane i ostrzyżone, a tym samym uwolnione z kilku kilogramów filcu, brudu i pcheł.

W schronisku okazało się, że psy się nienawidzą i musiały zostać rozdzielone. Kudłatek, który był w gorszym stanie okazał się radosnym, łagodnym, spragnionym pieszczot i kontaktu z ludźmi psiaczkiem. Drugi zaś początkowo musiał być wynoszony na spacer, bo przestrzeń i atencja ludzka napawały go przerażeniem. Po jakimś czasie jednak zrozumiał, że spacer to przyjemność, a ludzki dotyk przynosi pieszczoty a nie razy. Obydwa psiaki są już w dobrej kondycji i z utęsknieniem czekają aż je ktoś pokocha.

>> Więcej o KUDŁACZU I

>> Więcej o KUDŁACZU II