Koty do adopcji
Psy do adopcji
Zostań domem tymczasowym
Pomóż pomagać
Dziękujemy

06 sierpień 2010r.

W odpowiedzi na dramatyczny apel mieszkańców pewnej poznańskiej ulicy, 6.08.2010 jeszcze jako Oddział terenowy Fundacji ‘Emir” przeprowadziliśmy kolejną interwencję.

Suczka miała być oddzielona od swoich dzieci i skazana na samotnię balkonu. W nocy drapała w drzwi balkonowe i wyła, w dzień, skazana zarówno na upał jak i niepogodę czekała na łaskę swoich opiekunów. Świadkowie widzieli ją niejednokrotnie jak próbowała przedostać się do środka skacząc po parapecie okna i balansując na balustradzie balkonowej. Nie była wyprowadzana na spacery, karmiono ją okazjonalnie resztkami…

Udałyśmy się pod wskazany adres i przeprowadziłyśmy wywiad środowiskowy. Z okna sąsiadów widziałyśmy jak młoda dziewczyna wyszła na balkon na którym trzymano psa i nawet na niego nie spojrzała, wychyliła się jedynie przez balustradę i kilkakrotnie splunęła…. Czekając na asystę funkcjonariuszy policji z KP Targi obserwowałyśmy jak ta sama młoda dziewczyna, prawdopodobnie córka opiekunki psa, „wyprowadziła” małego szczeniaczka (około 4-5 tygodniowego) na „spacer” przed wejście do kamienicy. Byłyśmy świadkami „zabawy”, która polegała na dość brutalnym szarpaniu maleńkiego psiaka za kark, obijaniu jego mordki, podrzucaniu itp.

Kiedy przyjechali policjanci przystąpiliśmy do czynności. Gdy dziewczyna zorientowała się po co przyjechaliśmy, ze szczeniakiem pod pachą dała susa i wbiegała po trzy schody na górę do mieszkania, od progu wołając do matki: „uwaga, policja!”. Policjanci dzielnie trzymali się za nią.

Mieszkanie okazało się tzw. mieszkaniem przejściowym czy przechodnim, co znaczy tyle, że wielkie mieszkanie jest podzielone na kilka mniejszych. Dwoje dorosłych, dwoje podrostków i dwójkę małych dzieci zastaliśmy w jednym z nich. Drugie, oddzielne mieszkanie to był 1 pokój z balkonem, na którym przetrzymywana była suczka. Drzwi do pokoju były oczywiście zamknięte. Sunia na widok opiekunki podkuliła ogonek a naszym oczom ukazał się brudny od wielodniowych odchodów balkon, zeschłe kości i miska skwaśniałego jedzenia, na które składały się jakieś resztki obiadowe pomieszane z chlebem.

Matka i szczenię bardzo ucieszyli się na swój widok, mała od razu próbowała ssać.

Wykonywaniu czynności towarzyszyła agresja ze strony osób obecnych w mieszkaniu. Dla uzupełnienia obrazu, mieliśmy tu do czynienia z osobami bez meldunku, żyjącymi w biedzie i niechlujstwie, z tzw. marginesu. Od przekleństw i inwektyw w kierunku Policji, naszym i gróźb pod adresem „donosicieli” aż więdły uszy.

Podczas naszej bytności we wspomnianym mieszkaniu byliśmy świadkami jak suczka zwymiotowała skwaśniałe żarcie. Małe, około 3 letnie dzieci biegały ze szczeniakiem niczym z lalką! Biegały z nim unosząc za przednie łapki, podrzucały, spuszczały z wysokości, a wszystko to na oczach opiekunów i nas interweniujących! Nikt z opiekunów dzieci nie zareagował, a na pytanie po co Wam pies, skoro go izolujecie na balkonie, odpowiedź brzmiała „do dzieci”!

Opiekunowie nie potrafili udowodnić, że są właścicielami psów. Nie przedstawili książeczki zdrowia suczki z wymaganymi sczepieniami i obowiązkowym w Poznaniu mikroczipem. Co prawda powiedzieli policjantom, że dostarczą, bowiem suczka została im przekazana przez kolegę. (który najpierw był bliskim sąsiadem ale za chwilę zeznania się zmieniły i już mieszkał w innym mieście).

Pożyjemy, zobaczymy. Z uwagi na zagrożenie zdrowia i życia psiaków, zabraliśmy je na podstawie art 7.3 UoZ. Złożyliśmy też stosowne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

12 stycznia 2011 r.

Odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko Marzenie O.  Fundacja „Głosem Zwierząt” występowała w charakterze oskarżyciela posiłkowego.  Z powodu braku stawiennictwa niektórych świadków, rozprawę odroczono do 16 lutego 2011.

16 lutego 2011 r.

Odbyła się druga rozprawa, tym razem świadkowie stawili się w komplecie. 21 lutego 2011r. Zapadł wyrok w powyższej sprawie. Marzena O. dostała 8 miesięcy ograniczenia wolności, w tym prace społeczne w wymiarze 20h tygodniowo. Sąd ogłosił też przepadek zwierząt na rzecz Fundacji „Głosem Zwierząt”.