13 czerwiec 2012r.
Pani Justyna, tak jak to czyni każdego dnia, poszła ze swoim psem do lasu na spacer. Nie spodziewała się, że ten spacer będzie różnił się od innych, a tych małych, ale znaczących różnic będzie aż pięć.
W tym lesie stał karton z pięcioma, pięciotygodniowymi kociakami, zostawionym na pewną śmierć. Można się jedynie domyślać jak marnie mogłyby skończyć maluchy, gdyby nie znalała ich dobra dusza.
Kotki znalazły tymczasowe schronienie u swojej wybawczyni.
Kociaki jak to kociaki, są wesołe i towarzyskie. Każdy jest śliczny i każdy inny.
Mieszkają obecnie z pieskiem i kotką rezydentami i świetnie sie czują w ich towarzystwie. Do ludzi lgną, bo jak Pani Justyna opowiadała, w lesie nawet nie trzeba ich było specjalnie nawoływać, tylko same od razu do niej przybiegły.
Kociaki są już po pierwszej wizytcie u weterynarza, gdzie zostały odrobaczone.
Szukamy dla nich odpowiedzialnych domków.


