Fundacja Głosem Zwierząt przekaż 1%
Pomóż pomagać
Dziękujemy
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

rodos01

05 kwiecień 2013r.

Spacerując po lesie w Sierosławiu (Wielkopolska) nieoczekiwanie zobaczyliśmy… Wilka!
Nie był to jednak prawdziwy drapieżnik, tylko samotny pies podobny do owczarka niemieckiego. Wokół gęsty las, śnieg po kostki i on samiutki w tej głuszy…
Próby zwabienia Go – spełzły na niczym.
Nie pozwala podejść do siebie bliżej niż na 20 metrów. Sam za to podchodzi nawet na 6 metrów, ale inicjatywa takiego spotkania musi wyjść od Niego. Podchodzi, przygląda się człowiekowi, po czym stwierdziwszy, że to nie Jego Pani/Pan – zdecydowanie wycofuje się.
Ten wilk – nazwijmy Go Miszel, dla przyjaciół, (którymi pragniemy dla Niego zostać) – po prostu Misiu – przypomina mniejszego owczarka o długiej sierści.
Bez obroży, chudy, sierść w nieładzie, mimo to jest bardzo ładny!
Próbowaliśmy Misia zwabić na innego psa.
Wypuściliśmy Mu na spotkanie naszego małego wesołego szpica, słynącego z łagodności i uległości. Szpic ominął Wilka łukiem, Miszel nie miał ochoty na żadne obwąchiwania.
Wtedy pojawił się mężczyzna – sądząc po ubiorze, myśliwy albo leśnik, który wskazał nam Miszela pytając: czy to państwa uciekinier? Wytłumaczyliśmy, że jesteśmy z Fundacji Głosem Zwierząt i właśnie próbujemy temu psu pomóc.
Umundurowany odrzekł: taki pies jest ogromnym zagrożeniem dla dzikiej zwierzyny. Sugerował zastrzelenie Wilka…
W końcu Krzysiek z naszymi dwoma psami sobie poszedł, a ja zdesperowana położyłam się w śniegu czekając aż Wilk się ośmieli podejść do mnie. Niestety, nie przekroczył magicznej granicy 6 metrów!
Szczęśliwie mieliśmy w samochodzie (zaparkowanym przed lasem) mięso na gulasz. Rozpakowałam paczkę i zaniosłam w miejsce na rozstaju leśnych dróg, gdzie, jak nam się zdawało – Miszel najczęściej siaduje.
Po 3 godzinach powróciliśmy do zaśnieżonego lasu, tuż przed zmierzchem.
Miszela – niw widu, ni słychu, ale pozostawione mięso też znikło…
Czy to Misiek się najadł, czy może nakarmiliśmy lisy!? Nie wiem.
W tym samum punkcie pozostawiliśmy Wilkowi na kolację parówki.

>>Więcej o RODOSIE